Kolejna, druga już sesja nadzwyczajna, jaka została zwołana na miniony poniedziałek, nie odbyła się. Tym razem na sesyjną salę stawiło się sześcioro radnych. W miniony piątek było ich czworo. By obradować i podejmować decyzje, na sali powinno być co najmniej dwunastu radnych.
Chodzi oczywiście o pieniądze, a w zasadzie o ich brak. Jak zwykle w ostatniej chwili o ich uzupełnienie wnioskował prezydent, proponując emisję obligacji na 23 mln zł. Oficjalnie to budżetowe braki na wypłatę wynagrodzeń. No, ale czy tylko? Konkretnej informacji nadal brak.
Coś mi się wydaje, że zdecydowana większość radnych tym razem nie odpuści. Sprawa jest dość konkretna. Jeśli ma być zgoda na emisję obligacji i solidne zwiększenie ogromnego długu, to za konkretny program naprawczy miasta. Aż tyle i tylko tyle. Koniec wiary w zapowiedzi koniecznych oszczędności, których od stycznia brak. Koniec opowieści o współpracy i podobnych dyrdymałach, którymi radni pozwalali karmić się Wójtowiczowi od lat. Koniec szantażu mieszkańcami, do których za każdym razem Wójtowicz się odnosi. Tym razem ważny jest stan miasta i jego przyszłość, bo to podstawa, by spełniać podstawowe warunki życia mieszkańcom.
Za czasów poprzednich kadencji miejscy włodarze przespali szanse na unijne pieniądze, z których garściami czerpali wszyscy dookoła. Teraz – jak ślepej kurze ziarno – trafiły nam się wielkie pieniądze na inwestycje, których obecny włodarz nie potrafi wykorzystać w odpowiednim tempie i tracimy je na inflacyjnych wzrostach kosztów.
Dlaczego? Bo nie ma u Wójtowicza chęci do wdrożenia programu oszczędnościowego, a u radnych konsekwencji w jego egzekwowaniu. W efekcie mamy dwukrotnie większe zadłużenie na koniec tej kadencji w porównaniu do początkowego stanu i kolejne wyciąganie ręki po kolejny dług – tym razem po obligacje. Do tego kolejny raz za powtarzane od pięciu lat obietnice wzięcia się za oszczędności, określenie priorytetów i inne bajkowe opowieści, którymi Wójtowicz karmi radnych całą kadencję.
Tym razem wydaje się, że to już koniec wodzenia wszystkich za nos. Szkoda tylko, że tak późno radni zdobyli się na konsekwentne działanie, bo z naszym włodarzem tylko taki scenariusz się sprawdza. Przykład?
Konsekwencja działania radnych w przypadku MPWiK-u niemal na początku tej kadencji, to dowód na skuteczność dyscyplinowania Wójtowicza. Wprawdzie dziś Wójtowicz przypina sobie order za skuteczną restrukturyzację wodociągowego długu i uważa, że to jego sukces, ale prawda jest zgoła inna. Wówczas radni przez kolejnych sześć sesji odrzucali Wójtowiczowi propozycję wzięcia kredytu i wykonania tzw. rolki zadłużenia spółki. Pomysł miał kosztować spółkę kilkanaście milionów zł odsetek i prowizji, by tylko odłożyć skumulowanie spłaty na późniejsze lata i to poza kadencję jego urzędowania.
Upór radnych się opłacił. Wójtowicz nie mając wyjścia, pozwolił urzędnikowi odpowiadającemu za nadzór właścicielski, z dużym doświadczeniem bankowym, podziałać z wierzycielami spółki i przeprowadzić restrukturyzację jej długu i stanu spółki. W efekcie zyskaliśmy 6 mln na odsetkach, zamiast wydać – jak wynikało z pierwszych pomysłów – 14 milionów i w trzy lata zmobilizować zarząd wodociągów do uporządkowania kapitału i wyników spółki. Wprawdzie teraz proces naprawy spółki mocno spowolnił, ale co się dziwić. Spec od nadzoru właścicielskiego został przeniesiony na inny ważny odcinek zadań w mieście i tyle na ten temat.
Mam więc nadzieję, że radni – pomni tego przykładu – wytrzymają, a Wójtowicz przygotuje najważniejszy dla miasta dokument – program naprawczy miasta – i kolejni włodarze wdrożą go w życie.
Mam też nadzieję, że opowieści Wójtowicza o sukcesach, jakie są jego dziełem, o składanych obietnicach, ile to dobrego nas czeka w przyszłości, przejdą do historii.
Mam też nadzieję, że mysłowiczanie nie kupią prezydenckich opowieści o tym, że w zasadzie jest dobrze, a horrendalne braki w budżecie i niemal 160-milionowy dług, jaki mamy, to wina covida, inflacji, wysokich cen prądu i gazu, niskich podatków i czego tam jeszcze.
Moim zdaniem nie zgadza się podstawowa logika w tych opowieściach. Wójtowicz zaczynał z długiem 85 mln zł. Dziś, bez 23 mln zł obligacji, o których emisję toczy się bój, mamy już 158 mln do spłacenia. Dokładając do tego ponad 30 mln zł zadłużenia w Metropolii i spore zobowiązania do zapłaty przełożone na przyszły rok, finansowe potrzeby miasta przebiły sufit.
No i nie dajmy się też uśpić zapewnieniom prezydenta, że nasi sąsiedzi też biorą obligacje i kredyty, bo im nie starcza. Pewnie tak, tylko że ich kredyty nie prowadzą do bankructwa miasta, jak u nas.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No właśnie. Teraz miasto wpada we właściwe tryby. Zaczyna myśleć, sprzeciwiać się, reagować, pracować. Ale wg mnie tak co najmniej 2,5 roku za późno. Ogromny niesmak jak czyta się, że radni opozycji dawali się wodzić Wojtowiczowi. W takim razie oni również powinni dostać wielką czerwoną kartkę za to, że ich największym priorytetem była obecność na sesji, żeby dieta na koncie się zgadzała. Do tego selfiki podczas wręczania i składania kwiatow. To są tzw. miejscy nekrocelebryci. Myslowicom potrzebne trzęsienie ziemi, zmiana pokoleniowa. Nowe twarze, nowy pomysły. 90% obecnej rady do przysłowiowego odstrzelenia przy kolejnych wiosennych wyborach. Czas na ambitnych, młodych!
Oby ci "ambitni i młodzi" mieli elementarną wiedzę o zarządzaniu, a przede wszystkim o finansach publicznych. Nie byli przysłani z województwa jako ramię obojętnie jakiejś tam partii. Tylko fachowcy z odpowiednim doświadczeniem mogą kierować skutecznie. No ale ci którzy mają właściwe kompetencje i są zainteresowani wyłącznie pracą, są niemile widziani w naszym ratuszu i wymieniani na spolegliwych idiotów.
Lolo, pozajączkowało? Młodzi, ambitni? Rozejrzyj się po Urzędzie, Radnych i obecnych władzach. Kupa młodych, niedoświadczonych i z debilnymi pomysłami na przyszłość. Wielu z nich przywędrowało po ostatnich wyborach z nadania, albo wybrana przez mysłowiczan niewiele rozumiejących, bez wiedzy i rozumku pod deklem. A, przepraszam - jedno powiedziałeś mądrze, chyba że chodzi i własną karierę. Wiem, że epoka ryjbuczków i TikToków ogarnęła umysły, ale chyba nie o to chodzi. Jak nagonisz gówniaków, to gdzie będziesz? Co najwyżej w 4 literach mysłowickich blond Kardashianek. Radosny niczym nasz wszechwiedzący Batman albo Sid z Epoki Lodowcowej, promujący się na twarzoksiążce. O Alberciku nie wspominając :)
Nie no młodych, ale nie aż tak młodych :) nie mają to być nastolatki, gniewne aniołki, królowe fejsbuka z wydziału promocji i kancelarii prezydenta tylko osoby, które są pokoleniowo młodsze i mają świeższe spojrzenie niż Tomanek, Lasok, których czas powinien się skończyć już 5 lat temu.
Chylę czoła Lolo, w punkt :) Na byłym Prezydencie nie wieszałbym psów, robił co mógł, żeby miasto jakoś przetrwałom bez większych zgrzytów. A że charakter miał, jak miał, decyzyjność niezbyt wydajna, no i otoczenie było, jakie było, cóż... Klakierów wszędzie na pęczki, także wśród wieloletnich urzędników, zwłaszcza wśród byłych już naczelników, którzy poszli na emeryturę w randze wiceprezydenta bądź do innych powiatów, choćby bieruńskiego. Co do Towarzysza Wiesława, kariera "górnika" i kopalnianego związkowca też nie jest taka wspaniała, jak może się wydawać. Dziś wydaje się bohaterem we własnej dzielnicy, a prawda daleka jest od ideału, oj daleka... Zwłaszcza to, w jakich pięknych "okolicznościach natury" odchodził z kopalni i co po sobie pozostawił innym. Jedno jest pewne, wymiana pokoleniowa najzwyczajniej potrzebna naszemu miastu, jak przysłowiowa miska Burkowi w budzie. Za całokształt - szkoda tylko, że niewiele może to zmienić przez najbliższe lata, ale obym się mylił :)
Jak wczoraj pięknie było widać w Sejmie gdzie miejsce takich jak lokalna niedojda, CZAS ROZLICZEN NADCHODZI, CZAS PAKOWAC TOBOLEK!!!
No właśnie. Teraz miasto wpada we właściwe tryby. Zaczyna myśleć, sprzeciwiać się, reagować, pracować. Ale wg mnie tak co najmniej 2,5 roku za późno. Ogromny niesmak jak czyta się, że radni opozycji dawali się wodzić Wojtowiczowi. W takim razie oni również powinni dostać wielką czerwoną kartkę za to, że ich największym priorytetem była obecność na sesji, żeby dieta na koncie się zgadzała. Do tego selfiki podczas wręczania i składania kwiatow. To są tzw. miejscy nekrocelebryci. Myslowicom potrzebne trzęsienie ziemi, zmiana pokoleniowa. Nowe twarze, nowy pomysły. 90% obecnej rady do przysłowiowego odstrzelenia przy kolejnych wiosennych wyborach. Czas na ambitnych, młodych!
Oby ci "ambitni i młodzi" mieli elementarną wiedzę o zarządzaniu, a przede wszystkim o finansach publicznych. Nie byli przysłani z województwa jako ramię obojętnie jakiejś tam partii. Tylko fachowcy z odpowiednim doświadczeniem mogą kierować skutecznie. No ale ci którzy mają właściwe kompetencje i są zainteresowani wyłącznie pracą, są niemile widziani w naszym ratuszu i wymieniani na spolegliwych idiotów.
Lolo, pozajączkowało? Młodzi, ambitni? Rozejrzyj się po Urzędzie, Radnych i obecnych władzach. Kupa młodych, niedoświadczonych i z debilnymi pomysłami na przyszłość. Wielu z nich przywędrowało po ostatnich wyborach z nadania, albo wybrana przez mysłowiczan niewiele rozumiejących, bez wiedzy i rozumku pod deklem. A, przepraszam - jedno powiedziałeś mądrze, chyba że chodzi i własną karierę. Wiem, że epoka ryjbuczków i TikToków ogarnęła umysły, ale chyba nie o to chodzi. Jak nagonisz gówniaków, to gdzie będziesz? Co najwyżej w 4 literach mysłowickich blond Kardashianek. Radosny niczym nasz wszechwiedzący Batman albo Sid z Epoki Lodowcowej, promujący się na twarzoksiążce. O Alberciku nie wspominając :)