W minioną niedzielę Kościół wspominał św. Franciszka Salezego, który jest patronem dziennikarzy. Ten dzień to też Światowy Dzień Środków Masowego Przekazu, który w tym roku był obchodzony już po raz 55.
Była to okazja do posłuchania w kościelnych przekazach, jak ważną funkcję pełnią media w naszym życiu publicznym. To właśnie media - nie tylko te społecznościowe, ale i te tradycyjne codziennie przekazują nam informacje o tym, co dzieje się w naszym mieście, w naszym kraju czy na świecie. Informują, jak dbają o nas ludzie, którym powierzyliśmy władzę nad naszym zdrowiem, miastem czy państwem. Stąd media mają bardzo ważną misję: Muszą służyć prawdzie.
Niestety, coraz częściej zdarza się, że ta szlachetna misja jest ignorowana, a porażająca siła mediów jest wykorzystywana do utrzymania i utrwalania władzy osób, akurat tych sprawujących rządy. Zamiast informacji, pojawia się manipulacja informacją. Wszystko po to, by doraźnie czy prewencyjnie dokopać przeciwnikom politycznym.
Łatwy dostęp do produkowania masowej informacji na tyle wypełnia medialną przestrzeń, że członkowie społeczności przestali się upominać o ważną, rzetelną informację. Zwłaszcza tę, od której zależy nasz poziom życia. Przykład? Ostatnio okazało się, że w naszym mieście zaniedbywane są konsultacje społeczne dotyczące ważnych decyzji władz miejskich. Przy tym członkowie licznych organizacji społecznych spostrzegli, że ich organizacje stały się instytucjami fasadowymi, które władza „zapomina” informować o dziwacznych, bo nie chcę powiedzieć szkodliwych dla nich działaniach.
To nie tylko sprawa ostatniej podwyżki podatków, z których prezydent musiał się wprawdzie wycofać, czy też udawanie, że plan składowania odpadów z działalności wodociągowej, to - broń Boże -nie składowisko jakichś odpadów uciążliwych, a zaledwie „magazyn” - można by rzec czule: magazynek odpadów uciążliwych.
Fałsz często kryje się w niewłaściwym akcentowaniu niektórych poczynań władzy. Na przykład z wielkim hukiem ogłasza się, jaką wielką kasę miasto pozyskało na inwestycje, a cichutkim szeptem albo wcale nie mówi się o rosnących w szybkim tempie długach i o milionach brakujących w corocznym budżecie miasta. To już niemal standard.
Coraz trudniej pracować niezależnym od władzy dziennikarzom. I proszę nie odczytywać tego, że się żalę, ale chodzi o to, że walec rządowych czy samorządowych mediów całkowicie odetnie nas kiedyś od prawdy, bo jak wcześniej wspomniałam - tamtym jedynie chodzi o utrzymanie i utrwalenie władzy swych mocodawców. Mam zatem poważne obawy czy za rok, dwa lata będziemy chętnie obchodzić Światowy Dzień Środków Masowego Przekazu, skoro te będą służyć jedynie ludziom władzy.
Cieszę się więc, że od 17 lat wydawany przez nas tygodnik ciągle należy do tej zdrowej grupy mediów. To dzięki takim czytelnikom jak Państwo „Co Tydzień” trwa na posterunku prawdy. Może warto stanąć czasem po naszej stronie - po stronie prawdy.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
100% racji. Z informacją źródłową się walczy a promuje propagandę. Np w Mysłowicach kiedyś sesje Rady Miasta były na youtube i każdy mógł je zobaczyć. Dziś jest komercyjna firma, problem z transmisją, na komórce można zapomnieć że się zobaczy, a po sesji na bardzo długo materiał znika do czasu aż wszyscy zapomną. Ale za to na profilach społecznościowych prezydent Wójtowicz i przewodniczący Papaj komentują, sieją propagandą ale obywatel nie ma prawa dowiedzieć się o co chodzi. Podobnie BIP miasta. XXI wiek a często dokumenty są udostępniane w postaci nieczytelnych plików o gigantyczny rozmiarze, dokumenty znikają, są zmieniane bez adnotacji o zmianach etc. Za poprzedniej władzy było źle na co słusznie narzekał radny a obecny prezydent. Co zrobił w tej sprawie? To samo co w sprawie innych obietnic czyli nic. Gdzie jawność? Wszystko powinno być udostępniane na www urzędu a tymczasem Urząd pod rządami obecnego prezydenta się cofa! Jak się chce zapoznać z dokumentami to tylko w urzędzie, po znalezieniu czasu przez urzędnika w dogodnym dla niego czasie a do wielu dokumentów pomimo że są informacją publiczną dostępu nie ma i jest utrudniany jak się tylko da.
Po prostu, a wynika to między innymi z bajek Krasickiego - Prawdziwa cnota krytyk się nie boi. To wzorem swojej szefowej daję pod rozwagę każdej władzy na każdym szczeblu.
100% racji. Z informacją źródłową się walczy a promuje propagandę. Np w Mysłowicach kiedyś sesje Rady Miasta były na youtube i każdy mógł je zobaczyć. Dziś jest komercyjna firma, problem z transmisją, na komórce można zapomnieć że się zobaczy, a po sesji na bardzo długo materiał znika do czasu aż wszyscy zapomną. Ale za to na profilach społecznościowych prezydent Wójtowicz i przewodniczący Papaj komentują, sieją propagandą ale obywatel nie ma prawa dowiedzieć się o co chodzi. Podobnie BIP miasta. XXI wiek a często dokumenty są udostępniane w postaci nieczytelnych plików o gigantyczny rozmiarze, dokumenty znikają, są zmieniane bez adnotacji o zmianach etc. Za poprzedniej władzy było źle na co słusznie narzekał radny a obecny prezydent. Co zrobił w tej sprawie? To samo co w sprawie innych obietnic czyli nic. Gdzie jawność? Wszystko powinno być udostępniane na www urzędu a tymczasem Urząd pod rządami obecnego prezydenta się cofa! Jak się chce zapoznać z dokumentami to tylko w urzędzie, po znalezieniu czasu przez urzędnika w dogodnym dla niego czasie a do wielu dokumentów pomimo że są informacją publiczną dostępu nie ma i jest utrudniany jak się tylko da.
Po prostu, a wynika to między innymi z bajek Krasickiego - Prawdziwa cnota krytyk się nie boi. To wzorem swojej szefowej daję pod rozwagę każdej władzy na każdym szczeblu.