Prawo do nakładania mandatu za postój na parkingu strzeżonym przy ul. Wojska Polskiego znowu jest kwestionowane przez właściciela pojazdu, który zaparkował tam i poszedł kupić pierogi do pobliskiej Pierogarni.
Kiedy wrócił zastał za szybą wezwanie do zapłaty mandatu za parkowanie. Zbulwersowany zawiadomił nas o - jego zdaniem - nieprawnych praktykach. Mandatu do dziś nie zapłacił, odwołał się czeka na reakcję firmy administrującej zatoczką. To dla mnie najdroższe pierogi w mieści mówi z sarkazmem w głosie.
- Otrzymałem wezwanie do zapłaty, jednak chciałbym otrzymać podstawę prawną dla tego wezwania – pisze do nas czytelnik. Informuje też, że wezwał firmę ochroniarską do przedstawienia mu kopii dokumentu umowy z Gminą lub podobnego, upoważniającego PRP Sp. z o.o. do pobierania opłaty parkingowej od pojazdów zaparkowanych w pasie drogowym gminnej ulicy Wojska Polskiego w Mysłowicach. Nasz czytelnik twierdzi też, że według jego wiedzy, miejsce to w całości jest działkami gminy o nr 1102/449 (chodnik) oraz nr 1294/449 (jezdnia),na których ustanowiony został gminny pas drogowy.
Firmie monitorującej „parking” zarzuca też, że zatoczka nie jest oznaczona zgodnie z przepisami. Brak znaków poziomych P-18 oraz pionowego D-18 lub D-44 dyskwalifikuje to miejsce jako spełniające wymogi stanowiska postojowego.
Zdarzenie miało miejsce w ub. tygodniu. Właściciel fiata punto odwołał się od mandatu i czeka na wyczerpującą odpowiedź.
To kolejny już przypadek parkowania, gdzie właściciel pojazdu odwołał się. Mandat został mu unieważniony. O tym pisaliśmy tutaj.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No to inne pytanie, ile właściciel niby tego terenu płaci miastu ,za swoją reklamę ustawioną w pasie drogowym ,niech miasto odpowie na te pytanie ,
No to inne pytanie, ile właściciel niby tego terenu płaci miastu ,za swoją reklamę ustawioną w pasie drogowym ,niech miasto odpowie na te pytanie ,