Pomysłodawcy przedsięwzięcia właściciele restauracji „Braks” i „Szybu Bończyk” – Maciej i Aneta Sikorowie kilka lat temu uznali, że warto pomagać tym, którzy sobie w życiu nie radzą. Pomysł nie tylko chwycił, ale i zachęcił do pomocy innych ludzi dobrej woli, a świąteczny stół z kilkudziesięciu osób w pierwszym roku, ugościł dziś prawie trzysta osób. Przy tym ten rok jest o tyle szczególny, że wśród potrzebujących znalazło się 120 gości z Ukrainy, którzy wymagali więcej uwagi.
Mysłowice na ogólnopolskiej antenie gościły już nie raz. Nigdy jednak w tak pozytywnej formie i z tak pozytywnym przesłaniem. By takie przedsięwzięcie się powiodło, wysiłek organizatorów i wolontariuszy jest zwykle niebagatelny. Oczywiście nie mniej ważni są też darczyńcy, bez których tak duże przedsięwzięcie byłoby trudne do sfinansowania. Prace przygotowawcze zaczynają się co najmniej miesiąc wcześniej, kiedy to gromadzi się darowane produkty i przyjmuje zapisy wolontariuszy, chcących poświęcić swój świąteczny czas bycia z rodziną na rzecz ludzi potrzebujących wsparcia. Kulminacyjnym momentem jest czas przygotowania posiłków, wystroju stołów i pomieszczenia, w którym odbywa się śniadanie. To nie tylko wysiłek, poświęcony czas, ale i wzorowa organizacja pracy. Tym razem było to trudniejsze o tyle, że przy tak dużej ilość zgłoszonych ludzi potrzebujących i samotnych, pomieszczenia „Szybu Bończyk” były zbyt małe, stąd śniadanie odbywało się w hali MOSiR-u.
Wszystko jednak udało się wyśmienicie. Natomiast informacja o tym, że mysłowiczanie mają świetne pomysły, potrafią stanąć na wysokości zadania, i że wiedzą, co to właściwa organizacja ważnych przedsięwzięć, trafiła w dobrym, świątecznym czasie w tzw. świat.
Oglądając relację dziennikarki, pomyślałam sobie tak. Fajnie jest być dumnym z miejsca, w którym się żyje. Szkoda tylko, że tak rzadko jest ku temu okazja. I nie o odwiedziny telewizyjnych redaktorów mi chodzi.
Szkoda mi, że mając taki potencjał w ludziach w naszym mieście, mysłowicka władza nie potrafi go wykorzystać. Przecież taki sam, a może i większy potencjał tkwi też w społecznościach dzielnic, których przedstawiciele proszą się o należytą uwagę władzy dla proponowanych przez siebie przedsięwzięć. Czy też w inicjatorach zgłaszanych projektów w ramach Mysłowickiego Budżetu Obywatelskiego. O pomysłach czy uwagach niektórych radnych nie ma co wspominać, bo to ich obowiązek o tym mówić i wymagać ich wypełniania.
Może zatem, władzo daj szansę takim ludziom, nie mieszaj się do ich pomysłów, stań z boku. I może już nie pomagaj, nie wybrzydzaj, nie poprawiaj, a po prostu realizuj ich pomysły. Zagwarantuj tylko nienaruszalność przeznaczonych na te przedsięwzięcia środków, a wiele spraw zostanie załatwionych.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
PS. A państwu Anecie i Maciejowi Sikorom gratuluję.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze