Reklama

Mimo tego dramatu, wierzę, że ta świątynia może stać się perełką

Rozmowa z proboszczem parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Mysłowicach ks. Krzysztofem Kaszą

Księże Proboszczu, od katastrofalnego zalania kościoła minęło już trochę czasu, ale widok osuszaczy i taśm zabezpieczających przypomina, że walka trwa. Na jakim etapie są obecnie rozmowy z ubezpieczycielem?

Sytuacja jest - mówiąc szczerze - bardzo trudna. Nasze ubezpieczenie, które jest ubezpieczeniem zbiorowym, okazało się zbyt niskie wobec skali zniszczeń, dlatego musimy dochodzić roszczeń z polisy wykonawcy. To jednak droga przez mękę. Firma ubezpieczeniowa domaga się szczegółowych ocen, kosztorysów, wykazów prac, a najlepiej gotowych faktur. My jednak nie jesteśmy w stanie ich przedstawić w tak krótkim czasie. Zgodnie z zaleceniem rzeczoznawcy, profesora Łukasza Drobca, samo wstępne osuszanie murów ma trwać aż do lata. Wtedy dopiero będziemy mogli precyzyjniej określić co zostało naruszone. Na ten moment mury muszą po prostu wyschnąć, zanim wejdzie tu jakakolwiek ekipa remontowa.

Reklama

 

Czyli do lata w kościele nie wydarzy się nic konkretnego?

Absolutnie nie. Mimo, że pracujemy cały czas - są to działania badawcze i przygotowawcze. Został przygotowany program prac konserwatorskich, który musi być oddany do konserwatora, z wnioskiem o zezwolenie na prowadzenie tych prac. Ten program polega na badaniach konserwatorskich, ukierunkowanych na poszukiwaniu polichromii ściennej w kościele. Po uzyskaniu zezwolenia – nastąpią prace. Obecnie skupiamy się na stratygrafii ścian, czyli badaniu warstw tynków i malowideł. Musimy zedrzeć farbę, by zobaczyć, co kryje się pod spodem, czy nie ma tam cennych fresków, które ucierpiały.

Reklama

 

Co z instalacją elektryczną? Po tak silnym zalaniu da się ją w ogóle uratować?

Ekspertyza jest bezlitosna - instalacja, która została zalana, jest w stanie krytycznym. Jest stara, a kontakt z wodą sprawił, że nawet lampy nie mogą być bezpiecznie włączone. Czeka nas prawdopodobnie całkowita wymiana okablowania, co drastycznie podniesie koszty. Nie wiemy jeszcze w jakim stopniu ubezpieczyciel uzna te szkody, zrzucając winę na wiek instalacji, ale faktem jest, że przed zalaniem ona działała, a dziś stanowi zagrożenie. To kolejna bitwa, którą będziemy musieli stoczyć.

Reklama

 

Przez dwa tygodnie świątynia była osuszana specjalnym sprzętem…

Świątynia jest osuszana cały czas, ale przez dwa tygodnie była ogrzewana nagrzewnicami. Natomiast osuszacze pracują nadal. Mimo tego do środka kościoła przenika wilgoć z zewnątrz, przez wentylację. Pleśń zaczęła się już pojawiać pod deskami podestów pod ławkami oraz na chórze. Konserwatorzy uspokajają nas jednak, że na ten moment nie jest to jeszcze krytycznie niebezpieczne dla struktury drewna, bo czas oddziaływania wody był stosunkowo krótki. Gdybyśmy zostawili to na rok bez opieki, grzyb zniszczyłby wszystko bezpowrotnie. Wilgotność kościoła sprawiła również, że rozstroiły się ograny, ale na szczęście główny prospekt nie został zalany.

Reklama

 

Wiele osób z niecierpliwością wyczekuje momentu, gdy w kościele ruszą „prawdziwe” remonty. Co chciałby Ksiądz przekazać parafianom, którzy liczą na szybkie efekty?

Chciałbym przede wszystkim prosić o wielką cierpliwość i wyrozumiałość. Przygotowanie wszystkiego zajmie mnóstwo czasu, a efekty wizualne mogą być na początku mylące. Prace stratygraficzne, które rozpoczną się najszybciej, polegają na drapaniu ścian w całym kościele, by ocenić stan tynków i odkryć ewentualne freski. Dla postronnego obserwatora może to wyglądać tak, jakby było gorzej, a nie lepiej. Proszę więc ludzi, by nie oczekiwali natychmiastowych zmian. Na ten moment kościół musi stać się polem profesjonalnych badań, a nie placem budowy.

Reklama

 

Święta Wielkanocne zbliżają się wielkimi krokami, a w naszej świątyni wciąż są miejsca wydzielone z użytkowania… Uda się udostępnić więcej miejsca w świątecznym czasie?

Bardzo mi na tym zależy, aby udało się otworzyć główne wejście, ale decyzja nie należy do mnie. Gdyby jednak była zgoda - zyskalibyśmy więcej miejsc siedzących. Natomiast, od dwóch tygodni są otwarte drzwi od ul. Krakowskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że zależy mi na tym, aby w Święta Wielkanocne jak najwięcej osób mogło przyjść i poczuć, że ich kościół żyje.

Reklama

 

Oficjalnie możemy już potwierdzić, że w Wielki Piątek…

Z radością informuję, że liturgii Wielkiego Piątku w naszej parafii przewodniczyć będzie ks. arcybiskup Andrzej Przybylski. Serdecznie zapraszamy do wspólnej modlitwy i przeżywania tej wyjątkowej uroczystości pod przewodnictwem naszego pasterza.

 

Wspólnota zresztą bardzo mocno odpowiedziała na ten dramat. Widzimy zbiórki, koncerty, zaangażowanie sąsiednich parafii...

Solidarność ludzi jest wzruszająca. Dziekan sam zaproponował zbiórkę w całym dekanacie. Bardzo pomógł nam też ksiądz arcybiskup, zwalniając nas z przekazywania wewnętrznych składek diecezjalnych w tym roku. To realny dowód jedności Kościoła. Sami parafianie też nie próżnują – w niedzielę, 8 marca została przeprowadzona specjalna zbiórka przez Radę Parafialną. Zebraliśmy blisko 10.000zł. W minioną niedzielę - 22 marca, po wieczornej mszy świętej odbył się koncert charytatywny, w którym wystąpiło pięć mysłowickich chórów, a w niedzielę 31 maja planujemy zorganizować festyn parafialny.

Reklama

 

Patrzę na Księdza, i widzę ogromny ciężar tej odpowiedzialności. W tym wszystkim starcza Księdzu sił fizycznych?

Powiem szczerze: człowiek słabnie. Kiedy tu przychodziłem, miałem pięćdziesiąt lat, biegałem po tych schodach na farze bez zadyszki. Dziś, po porannej mszy, spowiedziach i kazaniach, czuję już ciężar tych lat. Moja obecność – na chwilę obecną -  tutaj została przedłużona do lata 2027 roku.

 

Księże Proboszczu, na koniec – jakie jest Księdza największe marzenie związane z naszą świątynią?

Reklama

Po prostu serce boli, gdy patrzę na te czarne ściany i konfesjonały na klockach. Przed zalaniem to był piękny kościół, dziś przypomina kolosa na glinianych nogach. Jednak mimo tego dramatu, wierzę, że ta świątynia może stać się perełką. Może nie za rok, może za dziesięć lat, ale odzyska blask. Moim zadaniem na te najbliższe lata posługi jest zadbać o to, by te mury przetrwały i mogły służyć ludziom w nowej rzeczywistości. Ten kościół po prostu na to zasługuje.

Marta Dybińska

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/03/2026 11:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości