Urząd Miasta Mysłowice przestał dopłacać do pobytu dzieci w niepublicznych żłobkach i klubach dziecięcych. To oznacza, że rodzice maluchów, które uczęszczają do takich placówek będą płacić wyższe czesne.
Do każdego dziecka będącego pod opieką niepublicznego żłobka lub klubu dziecięcego miasto dopłacało do tej pory 250 zł. Dla przykładu, jeśli miesięczne czesne wynosiło 1300 zł, to dzięki dofinansowaniu było on pomniejszone do kwoty 1050 zł.
W listopadzie ubiegłego roku dyrekcja jednego z niepublicznych żłobków w Mysłowicach zwróciła się do urzędu miasta z prośbą o zwiększenie kwoty dofinansowania na dzieci. W odpowiedzi udzielonej w styczniu tego roku wiceprezydent Mateusz Targoś napisał: "na chwilę obecną nie ma możliwości rozpatrzenia Państwa wniosku z uwagi na niepodjęcie uchwały budżetowej na rok 2024 oraz trudną sytuację finansową gminy, co wpływa na brak możliwości zabezpieczenia większych środków finansowych w celu zwiększenia dofinansowania dla żłobków i klubów dziecięcych działających na terenie naszego miasta". Dodał też, że rozpatrzenie wniosku będzie możliwe po uchwaleniu lub ustanowieniu budżetu miasta na 2024 r
Przypomnijmy, że budżet Mysłowic na ten rok został ustalony przez Regionalną Izbę Obrachunkową w Katowicach 27 lutego.
Dopłata nie została zwiększona, co więcej - rodziców i dyrektorów żłobków i klubów dziecięcych spotkała niemiła niespodzianka w postaci całkowitego wstrzymania dopłat. Tuż przed świętami wielkanocnymi rodzice otrzymali od dyrekcji jednego ze żłobków następującą wiadomość:
"Z przykrością informujemy, iż Urząd Miasta wstrzymał dotacje WSZYSTKIM ŻŁOBKOM I KLUBOM DZIECIĘCYM w Mysłowicach. W związku z powyższym opłata czesnego od miesiąca kwietnia będzie naliczana w całej kwocie zgodnie z umową. W momencie przywrócenia dotacji opłata niezwłocznie będzie obniżana jak dotychczas".
Reklama
Z redakcją skontaktowała się w tej sprawie jedna z mieszkanek, która w ten sposób komentuje decyzję miasta:
- Biorąc pod uwagę, że w Mysłowicach funkcjonuje tylko jeden żłobek miejski, wielu rodziców nie ma wyboru i musi płacić spore pieniądze za niepubliczne placówki dla swoich dzieci. Czy miasto szukając oszczędności musi oszczędzać na najmłodszych mieszkańcach, którzy są przyszłością tego miasta?
Kobieta dodaje także, że Mysłowice dopłacały do czesnego mniej niż inne miasta. W Jaworznie jest to kwota 300 zł, w Sosnowcu "bon żłobkowy" wynosi 500 zł, w Chełmie Śląskim 300 zł.
Pytanie o powód wstrzymania dotacji wysłaliśmy 4 kwietnia do Urzędu Miasta Mysłowice. Czekamy na odpowiedź.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeśli kogoś stać na czesne 1050 zł na dziecko to nie powinno być dofinansowania . Dla zamożnych 250 więcej nie ma znaczenia. Czy zapłacą 1300. Lepiej te pieniądze wydać na poprawę posiłków w szpitalach
Słuszna uwaga. I bardzo dobrze niech płacą więcej. Bogaty różnicy nie odczuje. Robienie dzieci to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim inwestycja i odpowiedzialność. Szkoda, że niektóre madki tego nie wiedzą. Pewnie te madki ubolewają, bo na nowe łachy i tipsy nie będzie. Co tam dzieciak ..
Bolszewicki sposób myślenia. Podobni Tobie już rozkułaczali.
Katerina, a co to są te "madki" ???
Po przyjeżdzie zastano rozwinięty pożar. Szkoda, że nie dywan. Bo twój mózg na pewno!
Katrina a Ty co 5- zrobione i robią na Ciebie?? Akurat 250 zł miesiecznie dodatkowo to jest spora kwota. I jakby nie patrząc jest jeden żłobek publiczny w Mysłowicach . Gdyby było ich więcej każdy wolałby wysłać swoje dziecko do niego niz płacić.
Kto powiedział, że tylko bogaci oddają dzieci do żłobka i kwota 250 zł nie zrobi im różnicy. Akurat większość dzieci w żłobkach prywatnych to dzieci nie zamożnych rodziców. Większość matek wraca do pracy bo nie ma z czego opłacić rachunków, 1/3 swojej wypłaty przeznacza na czesne w żłobku, pamiętajmy jeszcze że trzeba doliczyć też koszt jedzenia dla dziecka. Więc kwota 250 zł wystarczałaby przynajmniej na pokrycie tego wydatku. Niestety w naszym Państwie jedzenie za darmo, dostają m.in. więźniowie, a dzieci niestety nie. Jeśli ktoś nie wie jak naprawdę to wyglada lepiej, niech się nie wypowiada.
Jeśli kogoś stać na czesne 1050 zł na dziecko to nie powinno być dofinansowania . Dla zamożnych 250 więcej nie ma znaczenia. Czy zapłacą 1300. Lepiej te pieniądze wydać na poprawę posiłków w szpitalach
Słuszna uwaga. I bardzo dobrze niech płacą więcej. Bogaty różnicy nie odczuje. Robienie dzieci to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim inwestycja i odpowiedzialność. Szkoda, że niektóre madki tego nie wiedzą. Pewnie te madki ubolewają, bo na nowe łachy i tipsy nie będzie. Co tam dzieciak ..
Bolszewicki sposób myślenia. Podobni Tobie już rozkułaczali.