Po taniości
Mówią, że chytry dwa razy traci. Zrobi coś niskim kosztem, przyoszczędzi na materiałach i specjalistach, coś zaklajstruje, coś załata, coś zalepi taśmą. Już dumnie wypina pierś do orderu, aż ta cała prowizorka nagle się rozlatuje i powoduje jeszcze więcej problemów, niż przed „naprawą”. Choć ani to estetyczne, ani trwałe, ani mądre, to tak trwa ta łatanina w Mysłowicach przez kolejne samorządowe kadencje i ciągnie się nadal.
Najkrótsze rondo nowoczesnej Europy
Dwudniowe rondo, które wykonano niedawno na skrzyżowaniu Chopina i Moniuszki, to tylko jeden z jaskrawych przykładów nie najmądrzejszego odpowiadania na potrzeby mieszkańców. Po taniości przy pomocy taśmy klejącej, farby i kilku pachołków skonstruowano coś na kształt tandetnego ronda. „Interes” urząd szybko zwinął, a koszty ponieśliśmy wszyscy. Z podobnych klajstrowanych elementów stworzono niby-rondo przy wyjeździe z Mysłowic na ulicy Mikołowskiej. Połatanych dziadowsko dróg i parkingów, gdzie po zimie mamy prawdziwe kratery, w których samochód może zgubić koło, mamy w mieście mrowie. Spotkamy jeszcze w Mysłowicach progi zwalniające z kostki brukowej, które skutecznie rozwalają zawieszenie. Natkniemy się na co i rusz rozpoczynane i zatrzymywane inwestycje, gdzie pozostawiona kostka brukowa nęci potencjalnych złodziei. Zupełnie jakby władzę nad miastem przejęli bohaterowie telewizyjnej „Usterki”.
Partactwo nie tylko na drogach
Tandeta toczy się nie tylko po drogach. Łatanina trwa w najlepsze w mysłowickim, wiecznie dziurawym budżecie, w którym królują przesunięcia pieniędzy z tabelki do tabelki, kolejne kredyty, obligacje, długi w opłatach za komunikację. Do tego miasto nie może doliczyć się podatków od nieistniejących firm, a nawet nie wie, że ma jakiś majątek w postaci katowickiej kamienicy. No i ciągłe braki. A to na szkoły, a to na kulturę, a to na sport, na poprawę estetyki miasta, by nie straszyła tak, że na Piosku kręci się odcinek z serii „Mroczne dzielnice”. Do tego ładujemy niebotyczne kwoty - w porównaniu do innych gmin środki - w wywóz odpadów niebezpiecznych.
Co by tu jeszcze spieprzyć panowie?
Któż za tą łataninę odpowiada? Zawsze poprzednicy. Za Osyry to był Augustyn, za Lasoka Osyra, za Wójtowicza Lasok. I tak się ciągnie ten poczet nieudaczników od lat niepamiętnych. Aż by się chciało zapytać za Wojciechem Młynarskim: „Co by tu spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?”.
Choć wszyscy dotychczasowi włodarze Mysłowic zapowiadali naprawę finansów miasta, to z jakiegoś powodu żaden nie dokonał postępów. Szczególnym niedołęgą wydaje się obecny prezydent, któremu rząd co i rusz podaje kroplówkę finansową. Mimo to fuszerka trwa, a zadłużenie zamiast spadać wciąż rośnie.
Lepiej porządnie
Aby coś rzeczywiście naprawić, nie tylko przyklajstrować, zalepić taśmą, załatać, to trzeba zainwestować w prawdziwych fachowców, w dobre narzędzia. Bylejakość kosztuje więcej. Jeszcze trochę, a do Mysłowic zawita ekipa „Usterki”, by zza winkla podglądać gospodarzy naszego miasta. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Łatanie taśmą to szczyt możliwości PO. Pewien prominent PO już to demonstrował do kamery w Warszawie. A może to "model biznesowy" PO organicznie mija się z interesem mieszkańców?
Skoro PO nie potrafi, nie ma pomysłu to nie są nam potrzebni.
Łatanie taśmą to szczyt możliwości PO. Pewien prominent PO już to demonstrował do kamery w Warszawie. A może to "model biznesowy" PO organicznie mija się z interesem mieszkańców?
Skoro PO nie potrafi, nie ma pomysłu to nie są nam potrzebni.