Reklama

Marzenia ściętej głowy?

31/12/2022 09:00

Koniec roku to czas podsumowań mijających 12 miesięcy, a także planów na kolejny taki okres. Ponownie Mysłowice jakimś cudem przetrwały trudny finansowo czas, zaplanowano już budżetowo 2023, gdy także ma się jakoś udać prześlizgnąć. Podobna sytuacja ma miejsce od szeregu lat. Czy znowu jakoś zdołamy to przetrwać? 

Zaniedbania

Nie ma się co oszukiwać. Finanse Mysłowic chyba nigdy nie prezentowały się szczególnie kolorowo. Nie bez powodu niespełna 30 lat temu od Mysłowic uciekły Imielin i Chełm Śląski, które nieźle sobie radzą bez zarządzania z gmachu na Powstańców. 

Zaniechań i błędów w historii naszego samorządu naliczyć można sporo. Zaczęło się od tego, że blisko 20 lat temu władze miasta nie doszacowały wydatków na budowę wodociągów o jakieś 100 milionów, przez co unijne dofinansowanie wystarczyło na zaledwie 30% inwestycji. Brak tych pieniędzy hamuje rozwój Mysłowic, bo wciąż nie możemy się wykaraskać z długów.

Reklama

Nieudolnie szło nam pozyskiwanie środków unijnych, z których inne samorządy zmodernizowały swoje miasta przenosząc się szybkim susem w XXI wiek. A my w wielu miejscach tkwimy w przaśnych latach 90tych. To niewykorzystana okazja, którą koncertowo zmarnowaliśmy, szczególnie że z Mysłowic pochodziła minister od unijnych funduszy Elżbieta Bieńkowska. 

Skutki

Kolejne lata to już pokłosie tych błędów z pierwszej dekady tego wieku, czyli stojący pod drzwiami prezydenckich gabinetów komornicy, nowe kredyty, obligacje, niedoszacowane budżety, łatanie dziur w miejskich finansach, przesuwanie wydatków, zaległości... Sytuacje pogorszyło nam jeszcze dołożenie kilkudziesięciu milionów do wywozu odpadów niebezpiecznych. Brak pieniędzy przekłada się na robione po łebkach – bo minimalnym kosztem – inwestycje, bylejakość, kiepsko wyglądające drogi i place zabaw, awaryjne wodociągi, straszący Rynek. 

Reklama

Stare błędy

Co z tym robimy? Wciąż to samo. Regionalna Izba Obrachunkowa stwierdziła, że władze mysłowickiego magistratu znacząco zawyżyły dochody (choćby ze sprzedaży majątku) i zaniżyły wydatki (nawet na wynagrodzenia), a także zaplanowały zbyt wysokie zadłużenie. 

Miecz Damoklesa

Ten mityczny miecz Damoklesa zawieszony nad Mysłowicami za kilka lat spadnie i ścięta głowa św. Jana Chrzciciela przestanie być tylko abstrakcyjnym symbolem naszego miasta. Władze samorządowe zamiast przystąpić do całościowej reformy finansów, walczą tylko o to, by jakoś, psim swędem przetrwać kolejny rok, aby kłopoty mieli dopiero kolejni zarządzający, by umywać ręce od trudnych decyzji jak biblijny Piłat z Pontu. I tak przedłużamy agonię budżetową, dlatego mamy obligacje spłacane po kilkunastu latach, długoletnie kredyty, zaległości. Jak mawiała Madane Pompadour „po nas choćby potop”, rzeka problemów finansowych zaleje nas niechybnie, może w kolejnej kadencji, a może jeszcze w następnej. 

Reklama

Mysłowice potrzebują całościowej reformy, która rozwiązywałaby nasze problemy. Prezydenci Lasok i Wójtowicz obiecywali szczegółowy audyt finansowy oraz przystąpienie do naprawy w planowaniu wydatków, jednak nic z tych wyborczych zapowiedzi nie wyszło. I tak z roku na rok, byle jeszcze jakoś przetrwać, jakoś się utrzymać nad powierzchnią. Czy więc naprawa finansów miasta to tylko marzenie… ściętej głowy. Niestety tak i nic nie wskazuje, aby się coś tu zmieniło. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia. 

 

Reklama

Marcin Stroński

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości