Reklama

Jak to jest z tą kasą

30/09/2023 11:00

Co i rusz na miejskich banerach, w Internecie, na spotkaniach objawiają się politycy chwalący się tabliczkami, że „załatwili” pieniądze z rządu na taką, czy inną inwestycję. Czy słusznie lokalni działacze partii rządzącej przypisują sobie zasługę, że to dzięki nim samorządy zyskują milionowe kwoty? A może po prostu chodzi o polityczną grę pod publiczkę.

Mniej wpływów

Gminy otrzymują blisko 40% PIT, czyli daniny płaconej przez osoby fizyczne. W ostatniej kadencji rząd jednak dokonał znaczących obniżek podatków korzystnych dla obywateli. Osoby młode - do 26 roku życia - zostały całkowicie zwolnione z podatków, ponadto posłowie przegłosowali podniesienie kwoty wolnej od podatku do 30 tysięcy złotych rocznie oraz obniżenie najniższej stawki podatkowej do 12%. Niejako rykoszetem tych decyzji oberwały samorządy, których wpływy do lokalnych budżetów spadły łącznie o ponad 40 miliardów złotych i to po uwzględnieniu rekompensat wypłacanych przez rząd.

Reklama

Niektóre miasta i gminy znalazły się na krawędzi bankructwa, bo ich budżety zwyczajnie przestały się spinać. Wpływy znacząco spadły, natomiast nie zawsze tak mocno dawało się ograniczyć wydatki, część planów inwestycyjnych musiało zostać wstrzymanych.

Uzupełnianie samorządowej kiesy

Aby nie doprowadzić do dramatycznej sytuacji, rząd zdecydował o rekompensatach dla samorządów. Urzędnicy musieli więc przygotować wnioski na inwestycje, na które następnie otrzymały finansowanie z budżetu państwa. Z jednej strony to dobrze, bo przynajmniej część braków zostało zasypanych, z drugiej kompletnie nie, bo gminy same powinny gospodarować tu na miejscu, nie zaś nerwowo się zastanawiać jakie decyzje podejmą władze centralne w Warszawie, czy ktoś tam wstanie akurat prawą, czy lewą nogą.

Reklama

Środków dla samorządów musi wystarczać, tak aby potrzeby obywateli mogły zostać w pełni zaspokojone. Tymczasem od lat władze lokalne dokładają do ogromne kwoty do zadań zleconych, jak edukacja, zdrowie i drogi, z dochodów wypracowanych tu na dole.

Promocja na wspólnych pieniądzach

Na szczęście o przyznaniu rekompensat przeznaczanych na wskazywane przez gminy inwestycje, nie decydowały względy partyjne, a to czy wnioski były składane i czy były poprawne. Otrzymały je samorządy niezależnie od tego, kto rządzi w konkretnej gminie.

Reklama

Jednak łasi na głosy wyborców, startujący do sejmu politycy PiS, przypisują sobie zasługi za te rekompensaty. Wykorzystują to także nasi mysłowiccy samorządowcy, którzy chętnie umieszczają milionowe kwoty na banerach i w mediach społecznościowych. Fakty są takie, że podczas, gdy oni zajmują się promocją siebie na Facebooku, pozowaniem do słitfoci niczym niedojrzałe nastolatki, prawdziwą ciężką robotę wykonują urzędnicy i to im należą się podziękowania.

Mimo to niektórzy lokalni kandydaci tworzą dość bezczelne hasła w rodzaju „Wszystko jest możliwe”, czy „Co jeszcze mogę dla Was zrobić”. Dochodzi do tego, że robią sobie promocję na miejskich banerach udając, że kompletnie nie chodzi o wybory. Politycy ci nie potrafią – a raczej nie chcą – odpowiedzieć w jaki sposób te środki trafiły do gmin. Czy to jest tak, że premier otwiera szerzej państwowy sejf, bo zachwyca go jak zastępca prezydenta rozdaje watę cukrową?

Reklama

Bądźmy poważni

Często zresztą tymi samymi kwotami chwali się kilku polityków. To trochę jak w powiedzeniu „konia kują, a żaba nogę podkłada”. Szkoda tylko, że ci sami działacze nie pokazują się banerami wskazującymi ile mniej środków otrzymuje konkretny samorząd. Próbują więc nabrać wyborców na lep taniej propagandy.

Kwestia zasad tworzenia budżetów samorządów to temat na poważną dyskusję, nie zaś do ośmieszania go przez niepoważne fotki, czy hasła wyborcze. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.

Reklama

Marcin Stroński

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama