Nasz bohater
Zacznijmy od tego, że grab pospolity jako drzewo rodzime dla flory Polski jest godne swojej nazwy. Na ogólnych mapach rozmieszczenia pojawia się kilka białych plamek. Generalnie uchodzi on na stosunkowo niskie drzewo rzadko kiedy przekraczające 20 metrów wysokości. Jego liście są podługowate ostro podwójnie ząbkowane na brzegach. Dorosłe drzewa mają charakterystyczną pasiastą korę w dwu odcieniach szarości. Owocem tego gatunku jest orzeszek któremu towarzyszy duże posiadające trzy klapy skrzydełko. Owoc jest oczywiście lotny ale grab zasadniczo reprezentuje ciężką kawalerię powietrzną. Dla naszej sytuacji ważna jest informacja, że ten gatunek w naturze zajmuje lepsze, żyzne gleby które ani nie przesychają ani nie stają się przesadnie wilgotne. Tworzy lasy zwane grądami. W wielu miejscach wycięto je abyśmy mogli pozyskać grunty pod rolnictwo.
Za a nawet przeciw
Jeśli postawienie w tej okolicy czterech skrzynek z małymi drzewkami miało zrekompensować utratę tutejszego drzewostanu to jestem zdecydowanie przeciwny takiemu rozwiązaniu. Prędzej czarna Czarna Przemsza osiągnie I klasę czystości zanim to się wszystko wyrówna. Poza tym biorąc pod uwagę wymagania wybranego gatunku co do wilgotności i żyzności podłoża jest on tutaj postawiony w bardzo trudnej sytuacji i to nawet jeśli drzewka będą regularnie podlewane oraz zasilane. Zapewne nie będzie im dane osiągnąć rozmiarów swoich wolnych pobratymców.
Z drugiej strony można przyjąć, że w pewnych okolicznościach wybór takiego rozwiązania jest akceptowalny. Być może pod chodnikiem znajduje się infrastruktura techniczna z którą kolidowały by korzenie drzew. Być może planuje się solidny i kompleksowy remont tego chodnika. Wówczas jakby co donice się przesunie i zrobi się remont. To tylko taki optymistyczny wariant wytłumaczenia przyjętego rozwiązania.
Drzewa w donicach
Drzewa w donicach to prawdopodobnie modny ostatnimi czasy trend. Byłbym niekonsekwentny, gdybym potępiał go w czambuł skoro nie raz w swoich artykułach proponowałem podobne rozwiązanie nazywając je maksi bonsai. Zatem nie chodzi o zasadę ale sposób wykonania. Bardzo dobrym przykładem złego przykładu w urzeczywistnieniu tej idei jest to co można zobaczyć na rynku w Jaworznie, gdzie są donice z nienadającymi się do przesadzania magnoliami oraz azjatyckimi brzozami pożytecznymi. Drzewa w donicach widziałem także w Sosnowcu. Ich barwy raziły wzrok. Na tym tle mysłowickie skrzynki są bardzo estetyczne ale jest ich zdecydowanie za mało. W takim pojemniku drzewo powinno być uprawiane przez kilka lat a potem wysadzane gdziekolwiek na wolności. To była by swego rodzaju rozporoszona miejska szkółka. Przy ulicy Mickiewicza jest miejsce dla kilkuset takich skrzynek. Do dzieła. Miejsca w mieście nie brakuje.
PS. Osiemnasta tegoroczna wycieczka odbędzie się dopiero w sobotę 27 września. Jak zawsze spotykamy się do godziny 9.00 w Chrzanowie przy Muzeum i wybieramy cel wypadu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze