Podwyżek opłat za śmieci nie będzie. Radni wysoko postawili poprzeczkę prezydentowi, domagając się rzetelnej kalkulacji, uzasadniającej proponowany wzrost stawek aż o 7 złotych od osoby na miesiąc.
Na kilka dni przed sesją pytania w tej sprawie zadał prezydentowi i ZOM-owi radny Marek Mikuła. Wniosek z pytaniami poparła większość radnych, oczekując konkretnych odpowiedzi, której się nie doczekali. Projekt uchwały podwyższający opłaty przepadł zatem w głosowaniach obu komisji. Ostatnią szansą na jego uchwalenie było przekazanie radnym odpowiedzi i przeprowadzenie dyskusji na ten temat podczas sesji. Tak się jednak nie stało.
Zamiast odpowiedzi, prezydent złożył wniosek o wycofanie podwyżkowej uchwały. Jak wyjaśnił, zrobił to na wniosek własnego klubu radnych WdM, uznając, że wyniki głosowań podczas komisji wskazywały, że opłaty zostaną odrzucone. Stwierdził, że wyczerpujące dane na ten temat radni otrzymali we wrześniu i jak widać, nie skorzystali z nich. Zatem szans na wprowadzenie podwyżki nie widzi.
W zasadzie trudno się dziwić takiemu obrotowi sprawy. W tegorocznym budżecie – jaki nieopatrznie uchwalili radni – zapisane wydatki na odbiór i zagospodarowanie odpadów w wysokości 33 mln złotych zabezpieczają w pełni oczekiwania ZOM w zakresie realizacji umowy z miastem. Mało tego, dają prezydentowi 3,5-milionową rezerwę. Wójtowicz zatem poradzi sobie z odbiorem śmieci, bo kasy na zapłatę ma z naddatkiem.
W czym więc kłopot? Ano w tym, że rezygnacja z podwyżki stawek za śmieci, to niższe o 5,5 mln zł wpływy do miejskiej kasy z kieszeni mieszkańców. Tym samym o tyle będzie większa dziura budżetowa. No, ale i z tym Wójtowicz zamierza sobie poradzić. Musi znaleźć winnych i zwolnić się z odpowiedzialności za kolejny budżetowy problem.
Winni już są. To radni, którzy uniemożliwili wprowadzenie podwyżki, bo chcieli wiedzieć, dlaczego ma ona wynosić 7 złotych i z czego to wynika. Prezydent jednak nie chciał zdradzić konkretów i zaspokoić ciekawości radnych. Podwyżkę odwołał kosztem niższych dochodów miasta, a winą za tę decyzję obciążył radnych. Oznajmił, że teraz oni będą odpowiadać za stracone szanse na pozyskanie środków zewnętrznych do finansowania inwestycji, w których będzie potrzebny wkład własny. I nieważne, że radni wytknęli Wójtowiczowi, że przygotowana podwyżka opłat za odpady to wielki bubel, którego nie powinno się uchwalać w takiej postaci. Mówili m.in., że podwyżka nie obejmuje wszystkich wytwórców odpadów w mieście, przerzucając zwiększone koszty ich pokrycia na mieszkańców. Za przykład podali placówki edukacyjne i inne miejskie jednostki zaliczane do nieruchomości niezamieszkałych, dla których opłaty pozostały bez zmian. Uznali zatem kalkulację opłat, jako nierzetelną. Twierdzili, że zwyczajowo i bezkrytycznie przyjęta została ilość mieszkańców do wyliczenia planowanych dochodów, bez jakiejkolwiek próby ich weryfikacji. Wypomnieli też Wójtowiczowi opieszałość, przypominając, że od czterech lat nie wywiązał się z obietnicy powołania zespołu, który miałby przeanalizować, zmienić, a w konsekwencji uszczelnić obowiązujący system, by zwiększyć ilość płacących za produkowane śmieci.
W tej śmieciowej przepychance praktycznie nie ma zwycięzców. Tak naprawdę klęskę ponieśli i radni, bo wbrew pozorom dali Wójtowiczowi wolną rękę do wydatków za odbiór odpadów, no i sam prezydent, który kosztem udowadniania swoich racji i robienia bezpodstawnej tajemnicy, spowodował kolejną kilkumilionową dziurę budżetową. Jedynym zwycięzcą jest chyba ZOM, wyraźnie faworyzowany przez prezydenta Wójtowicza, który może zostać wywianowany w dużą kasę jak nigdy.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przecież koledzy z HUTNIKA krzywdy sobie nie zrobią. Dziwi że Sosnowiec stał się mały i scenę trzeba było zmienić .
Redukcja kosztów to podstawa: usunąć zbędne etaty i wydatki w spółce, ogranczyć ilość osób w zrządzie i kasa sama się znajdzie i może zamiast podwyżki będzie obniżka.
Przecież koledzy z HUTNIKA krzywdy sobie nie zrobią. Dziwi że Sosnowiec stał się mały i scenę trzeba było zmienić .
Redukcja kosztów to podstawa: usunąć zbędne etaty i wydatki w spółce, ogranczyć ilość osób w zrządzie i kasa sama się znajdzie i może zamiast podwyżki będzie obniżka.