Zdaniem radnych z Mysłowic bardzo dużo – epidemia to nie jest dobry czas na nadawanie nazwy ulicy – uznali, i odrzucili petycję, którą w tej sprawie przygotowało Mysłowickie Towarzystwo Historyczne im. Jacoba Lustiga (MTHJL).
Kilka tygodni temu prezes stowarzyszenia Bogusław Polak zwrócił się do Rady Miasta Mysłowice z petycją o nadanie nazwy bezimiennej ulicy, która łączy ul. Grunwaldzką i Starokościelną. O szczegółach pisaliśmy TUTAJ. Zaproponowana nazwa nawiązywała do historii miasta i tego miejsca.
Petycja została rozpatrzona przez Komisję Skarg, Wniosków i Petycji. - Komisja zgodziła się z naszą merytoryczną argumentacją co do zasadności takiej, a nie innej nazwy ulicy – informuje MTHJL. Mimo to ta sama komisja zarekomendowała radzie miasta odrzucenie petycji. Dlaczego?
„Członkowie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji wyrazili wątpliwości wobec celowości podejmowania działań dążących do nadania nazwy „Ulica Struga Miejska” drodze w Mieście Mysłowice z uwagi na obowiązujący stan epidemii na obszarze Rzeczpospolitej Polskiej. Członkowie Komisji wskazali, że obecnie należy zwrócić szczególną uwagę na pilniejsze potrzeby związane z prawidłowym funkcjonowaniem Miasta Mysłowice” - czytamy w uzasadnieniu uchwały, która była głosowana na sesji rady miasta 28 stycznia.
Z takim stanowiskiem zgodziło się 15 radnych, którzy na sesji zagłosowali za nieprzyjęciem petycji. Decyzja jest niezrozumiała dla MTHJL, które w następujący sposób komentuje sposób, w jaki potraktowano ich petycję: - Naszym zdaniem stan epidemii nie powinien mieć wpływu na realizowanie przez Radę Miasta zadań własnych gminy, do których należy między innymi nadawanie nazw ulicom i placom. Stanowisko Komisji oraz Rady Miasta oceniamy krytycznie.
W innych miastach epidemia nie przeszkadza radnym w nadawaniu nazw ulicom. Wystarczy spojrzeć do Dziennika Urzędowego Województwa Śląskiego, gdzie opublikowanych jest wiele tego rodzaju uchwał podjętych w czasie epidemii przed rady miast i gmin w naszym regionie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Decyzja radnych wpisuje się w długoletnią politykę Mysłowic w sprawie wszelkiej aktywności obywatelskiej: należy ją tłamsić w zarodku poprzez zniechęcenie na każdym kroku. Działanie urzędników, kolejnych prezydentów przy wtórowaniu długoletnich radnych są spójne i mają wspólny cel: by było jak jest czyli gorzej niż źle.
W punkt.
Ale bida! Skoro już nazwy ulicy nie można nadać przez Covid-a !
Drugi, chyba ważniejszy argument podałem w trakcie sesji: cały omawiany skwer, wraz z rzeczoną uliczką objęty jest projektem "Rewitalizacja parku zamkowego" - jako jedna z enklaw. Dziś jest to brudny, ciemny zaułek z gliniastymi parkingami, bez odwodnienia, ze zniszczoną, porozjeżdżaną autami zielenią i błotnistą ścieżką na skróty. Po rewitalizacji nabierze uroku i wtedy będzie czas, żeby bez wstydu uroczyście nadać mu nazwę.
Szanowny Panie Radny. Oficjalne uzasadnienie odrzucenia petycji związane z Covid-19 pomijam milczeniem, gdyż jest moim (i nie tylko moim) zdaniem kuriozalne. Natomiast Pana dodatkowy argument ustny wymaga dodatkowego wyjaśnienia. Twierdzi Pan, że drogom/ ulicom można nadawać nazwy tylko wtedy, gdy są one wraz z najbliższym otoczeniem w bardzo dobrym stanie technicznym i estetycznym, ponieważ odsłonięcie tabliczek z nazwą ulicy ma charakter uroczystości publicznej i miasto nie powinno w związku z tym narażać się na wstyd. Mam więc do Pana pytanie, jako do wieloletniego samorządowca, czyli człowieka znającego zwyczaje miejscowego samorządu od kilkudziesięciu lat. Czy rzeczywiście istnieje w Mysłowicach tradycja organizowania uroczystości przy odsłanianiu tabliczek z nazwami nowych ulic? Czy może miejscowym zwyczajem jest wyłącznie czynność techniczna, tzn montaż tabliczek przez pracowników odpowiedniej jednostki miejskiej? Bo jeśli to drugie, to Pana dodatkowy argument ustny jawi się również jako swego rodzaju kuriozum.
Panie długoletni radny, były wiceprezydencie Mysłowic, prezesie tbs w Mysłowicach i innych instytucji. Tyle lat jest pan radnym i teraz nie chce pan żeby wolę mieszkańców spełnić żeby nie było wstydu że tyle lat radni i władze miasta nic nie robiły? Faktycznie WSTYD!!!!!!!!!!!!
Czytam ponownie mój poprzedni krótki wpis i nie mogę w nim znaleźć ani słowa o jakichś "tabliczkach uroczyście odsłanianych" (kuriozalna konfabulacja), ani mojego stwierdzenia, że "tylko wtedy". Nadal uważam, że - lepiej wtedy - i rada miasta się ze mną zgodziła. Zaś Długoletni Mieszkaniec ma prawo nie pamiętać, że nigdy nie byłem wiceprezydentem. To nie wstyd.
Decyzja radnych wpisuje się w długoletnią politykę Mysłowic w sprawie wszelkiej aktywności obywatelskiej: należy ją tłamsić w zarodku poprzez zniechęcenie na każdym kroku. Działanie urzędników, kolejnych prezydentów przy wtórowaniu długoletnich radnych są spójne i mają wspólny cel: by było jak jest czyli gorzej niż źle.
W punkt.
Ale bida! Skoro już nazwy ulicy nie można nadać przez Covid-a !