Sebastian Ryszka spędził w więzieniu już ponad 20 lat za przestępstwa popełnione w młodości. Twierdzi, że choć odbywa wyrok, nie stracił prawa do bycia zdrowym człowiekiem. Złożył pozew przeciwko dyrekcji Aresztu Śledczego w Mysłowicach. Powód? Bagatelizowanie jego stanu zdrowia, które – jak twierdzi – mogło doprowadzić go do kalectwa.
Sebastian Ryszka odbywa wieloletni wyrok w różnych jednostkach penitencjarnych, m.in. w Strzelcach Opolskich i Mysłowicach. Jego problemy zdrowotne zaczęły się nasilać w 2019 roku, kiedy lekarz zdiagnozował u niego nawykowe zwichnięcie stawu barkowego. Osadzony twierdzi, że do bolesnych urazów dochodziło u niego nawet 100 razy w roku. Do tego doszły poważne problemy z kolanem – skręcenie stawu i uszkodzenie więzadeł.
Choć do zabiegów operacyjnych został zakwalifikowany już lata temu, a terminy wyznaczano mu wielokrotnie (pierwszy na bark w Piekarach Śląskich miał mieć miejsce już w 2021 roku), operacje były przekładane. Zdaniem Ryszki, winę ponosi administracja zakładu karnego i aresztu, która miała bagatelizować zalecenia specjalistów.
Zanim osadzony trafił na stół operacyjny, zasypał instytucje skargami. Pisał do Rzecznika Praw Obywatelskich, Naczelnej Rady Lekarskiej i Ministerstwa Sprawiedliwości. Kwestionował opieszałość w wyznaczaniu terminów zabiegów operacyjnych i bagatelizowanie jego problemów zdrowotnych.
Ostatecznie operację kolana – artroskopię - przeszedł w lipcu 2025 roku w Szpitalu nr 2 w Mysłowicach. Sprawdziliśmy, że średni czas oczekiwania na taki zabieg w tej samej placówce wynosi obecnie 3-4 miesiące. Dla porównania: Ryszka na pomoc ortopedy czekał kilka lat, podczas gdy pacjent z wolności może zostać zoperowany w ciągu zaledwie kilku miesięcy.
Na operację barku mężczyzna wciąż czeka. Jeszcze przed operacją kolana zdecydował się na drogę sądową, pozywając Skarb Państwa – dyrektora Aresztu Śledczego w Mysłowicach.
Sebastian Ryszka ma już doświadczenie w sądowych sporach z więziennictwem. Kilka lat temu domagał się 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia od ZK w Wojkowicach za – jego zdaniem – nieprawidłowo wyrwany ząb. Sąd oddalił jednak tamto powództwo, uznając, że ból był wynikiem powikłania, a nie błędu lekarza.
Władze mysłowickiego aresztu podkreślają, że opieka medyczna nad osadzonymi jest realizowana zgodnie z przepisami. W 2025 roku jednostka dziewięciokrotnie udzielała wyjaśnień organom kontrolnym w sprawie skarg dotyczących leczenia.
– Podnoszone w skargach zarzuty dotyczą najczęściej niewłaściwego leczenia oraz odmów skierowania, długiego okresu oczekiwana na zabieg, konsultacje czy badania. W 2025 r. nie odnotowano skarg zasadnych – informuje mjr dr Grzegorz Fuchs, Rzecznik Prasowy Dyrektora Aresztu Śledczego w Mysłowicach.
Rzecznik wyjaśnia również, jak zorganizowana jest praca medyków za kratami. Ambulatorium pracuje w dni robocze, a osadzeni mają dostęp do szerokiego grona specjalistów: psychiatrów, neurologów, chirurgów, a nawet diabetologów.
- W Ambulatorium przyjmują lekarze interniści, a także specjaliści, tacy jak psychiatra, neurolog, chirurg, laryngolog, dermatolog, diabetolog. Pozostałe konsultacje realizowane są poza terenem jednostki – wyjaśnia mjr dr Grzegorz Fuchs.
Okres oczekiwania na konsultację specjalistyczną jest różny. Poza godzinami pracy ambulatorium osadzeni korzystają z pozawięziennej opieki medycznej
– W Areszcie Śledczym w Mysłowicach obowiązuje harmonogram przyjęć do lekarza i stomatologa. Osadzeni zakwaterowani w poszczególnych oddziałach przyjmowani są przez lekarzy od poniedziałku do piątku w dni wyznaczone dla konkretnego oddziału. Nagłe przypadki zachorowań przyjmowane są od poniedziałku do piątku. Stomatolog przyjmuje osadzonych we wtorki. W Ambulatorium zatrudnione są również pielęgniarki – dodaje mjr dr Grzegorz Fuchs.
Reklama
Sprawa Sebastiana Ryszki wpisuje się w szerszy problem polskiego więziennictwa. Skargi na służbę zdrowia to „chleb powszedni” Biura Rzecznika Praw Obywatelskich RPO) – stanowią znaczną część z ok. 6 tysięcy pism rocznie od osób pozbawionych wolności. Najczęstsze zarzuty to długie kolejki do specjalistów, brak dostępu do nowoczesnych badań i naruszanie intymności podczas badań w obecności strażników.
Według RPO system, który jest finansowany bezpośrednio z budżetu państwa, a nie z NFZ, wymaga reform, by skutecznie realizować prawo każdego człowieka do opieki medycznej – niezależnie od tego, po której stronie muru się znajduje.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze