Chwile grozy przeżyła dziś kobieta, która rano spacerowała w Parku Zamkowym ze swoim pupilem. Piesek został zaatakowany przez agresywnego psa, a kiedy kobieta chciała go obronić, zwierzę pogryzło również ją. Interweniowała policja.
Wszystko działo się około godz. 8.30 na początku głównej alei Parku Zamkowego od strony Placu Mieroszewskich. Kobieta szła ze swoim niewielkim czworonogiem, kiedy podszedł do nich dużo większy, rudy pies w typie rasy akita i zaatakował. Najpierw rzucił się na psa, kobieta chciała ratować swojego pupila, została przewrócona, agresywne zwierze szarpało ją, kiedy leżała na ziemi. Mieszkanka zaczęła głośno wzywać pomocy, na wołanie zareagowała inna przypadkowa kobieta, która przechodziła w pobliżu. Wtedy rudy pies uciekł.
Kobiety wezwały policję. Kiedy mundurowi przyjechali na miejsce, opatrzyli kobiecie rany na ręce. Pojawił się także opiekun psa. Był to mężczyzna, który wyprowadzał na spacer psa swojego kolegi. Podczas spaceru zwierzę mu uciekło i zaatakowało.
Jak poinformował mł. asp. Łukasz Paździora, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach, mężczyzna, który nie upilnował psa będzie odpowiadał za niezachowanie ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Kodeks wykroczeń przewiduje za to karę ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karę nagany.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest akurat bardzo specyficzny przypadek. Ktoś, "uprzejmościowo" wziął psa na spacer i nad nim nie zapanował. Na dodatek był na tyle przyzwoity, że się do tego przyznał. Niestety ale coraz więcej jest właścicieli psów, którzy świadomie puszczają psy luzem, nie panując nad nimi. Wystarczy jednak, że pies narobi problemów (zniszczy coś, pogryzie, albo co gorsze ugryzie człowieka) to właściciel takiego psa zabiera go i ucieka. Ofiara, nie może byc nawet pewna czy pies był szczepiony na wściekliznę
To jest akurat bardzo specyficzny przypadek. Ktoś, "uprzejmościowo" wziął psa na spacer i nad nim nie zapanował. Na dodatek był na tyle przyzwoity, że się do tego przyznał. Niestety ale coraz więcej jest właścicieli psów, którzy świadomie puszczają psy luzem, nie panując nad nimi. Wystarczy jednak, że pies narobi problemów (zniszczy coś, pogryzie, albo co gorsze ugryzie człowieka) to właściciel takiego psa zabiera go i ucieka. Ofiara, nie może byc nawet pewna czy pies był szczepiony na wściekliznę