Mieszkańcy ul. Lompy w Mysłowicach utknęli w urzędniczym absurdzie. Mimo roku starań, wydanych pieniędzy na projekty i zgód trzech miejskich wydziałów, wiata śmietnikowa nie powstanie. Urzędnicy w ostatniej chwili zmienili zdanie, uznając, że kilka krzewów na podwórku jest ważniejszych od potrzeb ludzi.
Mieszkańcy wspólnoty przy ul. Lompy ponad rok czekali na postawienie wiaty śmietnikowej na podwórku swojej posesji. Wcześniej właściciel przylegającej posesji zablokował im korzystanie z dotychczasowego śmietnika. Od tego czasu korzystali ze śmietnika usytuowanego po drugiej stronie ulicy, na posesji wspólnoty tego samego zarządcy, Śląsko - Dąbrowskiej Spółki Mieszkaniowej.

Rozwiązaniem problemu miała być dzierżawa terenu od miasta na przyległym podwórku, na którym planowane było postawienie wiaty śmietnikowej.
- By ją otrzymać, musieliśmy zgodnie z decyzją miasta, przygotować i przedstawić miastu projekt zagospodarowania wydzierżawionego kawałka podwórza pod śmietnik. To nie tylko wymagało czasu ale i poniesienia niemałych wydatków. To nie były jedyne dokumenty i załączniki jakie musieliśmy dostarczyć miastu. Podjęta uchwała przez wspólnotę o zgodzie na wydzierżawienie terenu oraz wyznaczenie osoby do podpisania umowy z miastem , też wymagało czasu i zabiegów – mówi kierownik administracji ŚDSM.
Po niemal roku działania urzędników i zarządcy wspólnoty, zgoda na wydzierżawienie terenu pod nowy śmietnik została wydana w grudniu ub. roku. Pozostało jeszcze podpisanie umowy i zainstalowanie wiaty. W tak zwanym międzyczasie, zarządca zajął się przygotowaniami do utwardzenia terenu pod śmietnik.
W lutym br. wspólnota wystąpiła do miasta o zgodę na wycięcie krzewu rosnącego na terenie wydzielonego pod dzierżawę terenu. Niestety, miasto nie tylko nie wyraziło zgody na wycięcie krzewów, ale zmieniło też swoją decyzję co do zaakceptowanego już w grudniu projektu zagospodarowania dzierżawionego terenu.

W piśmie otrzymanym przez wspólnotę czytamy m.in. „ Oględziny przeprowadzone w dn. 17 marca br. z Państwa udziałem potwierdziły konieczność modyfikacji przedłożonego projektu zagospodarowania terenu” .
Zarządca wspólnoty nie zamierza bezdyskusyjnie zgodzić się ze zmianą stanowiska wyrażonego w piśmie. Sprawę przekazał do kancelarii prawnej i oczekuje zwrotu od miasta już wydanych środków na przygotowanie projektu.
– Taki zwrot w sprawie to nie tylko kolejne przedłużenie czasu oczekiwania na upragniony przez mieszkańców śmietnik. To też kolejne środki, jakie wspólnota będzie musiała wydać na poprawki w złożonym projekcie. A przecież ten projekt był już zaakceptowany przez miejskich urzędników. Mało tego, pozytywną opinię do zawarcia umowy z takim właśnie projektem zagospodarowania tego terenu wydały trzy miejskie wydziały: nieruchomości, architektury i właśnie ochrony środowiska - usłyszeliśmy od zarządca wspólnoty.
Ta historia to namacalny przykład braku koordynacji działań prowadzonych przez wydziały urzędu miasta.
Jak bardzo ważne muszą być krzewy rosnące na posesji przy wspólnocie Lompy 5-5b, z powodu których doprowadzono do kolejnego wydłużenia sprawy postawienia śmietnika? Pewnie zdecydowanie ważniejsze, niż wycięte okazałe kasztanowce na ul. Mickiewicza w pobliżu I LO, czy wycięte drzewa na ul Wojska Polskiego przy okazji prowadzonych inwestycji drogowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
PROPONUJE BY MIESZKANCY WYNOSILI SMIECI NA SCHODY MAGISTRAT€ PRZY ULICY POWSTANCÓW
PROPONUJE BY MIESZKANCY WYNOSILI SMIECI NA SCHODY MAGISTRAT€ PRZY ULICY POWSTANCÓW