Jolanta Tucharz-Sablik, długoletnia pracownica mysłowickiego magistratu, już poza pracą zawodową, ale nie poza sprawami dotyczącymi miasta. Przez 32 lata pracowała jako urzędnik z wyboru w sferze kultury i sportu.

Dla Pani 32 lata pracy zawodowej to dużo czy mało. A ocena tego to temat czasu czy spraw, z jakimi mieliśmy do czynienia?
- Początki mojej pracy w urzędzie to rok 1992. To był fantastyczny czas dużych wyzwań. Niespełna dwa lata wcześniej została uchwalona ustawa o samorządzie terytorialnym, więc od początku stałam się uczestniczką wprowadzania przemian ustrojowych. Brałam więc udział w niełatwej transformacji samorządu podporządkowanego władzy rządowej na ten samorządowy. Wszystko było nowe. Przez wiele lat wprowadzaliśmy zmiany strukturalne praktycznie we wszystkich dziedzinach życia miasta, tworzyliśmy przepisy, by dostosować je do prawa lokalnego, a także jakoś radzić sobie z pieniędzmi, których za wiele nie było. Urzędników było niewielu, więc musieliśmy wyspecjalizować się w wielu dziedzinach i systematycznie podnosić swoje kwalifikacje. Był to okres wymagający, ale przynoszący bardzo dużo satysfakcji.
Pewnie niełatwym było i to, że co cztery lata zmieniali się włodarze, a więc nowe wymagania i preferencje?
- Tak, ale tu muszę wspomnieć o Prezydencie Profesorze Leonie Lasku, który był dla mnie mentorem i przewodnikiem w niełatwych meandrach urzędniczej rzeczywistości. Dzięki Niemu nauczyłam się podejmować decyzje i być odpowiedzialną za nie. Do końca pracy byłam wierna jego maksymie: „ Żeby być dobrym urzędnikiem i mieć jasną perspektywę przyszłości, trzeba być uczciwym”. Hołdowanie tej zasadzie pozwoliło mi przetrwać kilka ostatnich lat pracy w urzędzie miasta.
Najkrócej, niestety, pracowałam z tragicznie zmarłym prezydentem Stanisławem Padlewskim. Znałam go wiele lat wcześniej, współpracując z nim jako naczelnik wydziału kultury i sportu. Razem stworzyliśmy podwaliny mysłowickiej siatkówki, dyscypliny sportowej jakże ważnej dla miasta do dziś. Dzięki temu w późniejszych latach Mysłowice stały się stolicą mistrzostw Europy i świata w siatkówce plażowej. Najdłużej przyszło mi pracować z prezydentami Grzegorzem Osyrą i Edwardem Lasokiem. Dwa hasła „Mysłowice miastem sportu” i „Mysłowice miastem muzyki” promowały w tym okresie spektakularne wydarzenia, które niestety zniknęły z naszego kalendarza imprez. Przykładowo po Festiwalu Mediawave i Off Festivalu niestety zostały tylko wspomnienia. Myślę, że już wówczas w strukturach miejskiej władzy dawały znać takie cechy jak zawiść i niezdrowe ambicje ludzi, którzy niewiele do dziś z siebie dali, a przyczynili się do zniszczenia fajnych pomysłów.
No to myślę, że ostatnie kilka lat pracy w magistracie nie były łatwe?
Fakt. Zostałam odsunięta od swoich wieloletnich obowiązków na trzy lata przed emeryturą. I nigdy prezydent Wójtowicz nie powiedział mi dlaczego podjął taką decyzję. Zawsze miałam bardzo wysoka ocenę pracy i nigdy żadnych formalnych zarzutów. Na początek propozycje nowych obowiązków dotyczyły pisania protokołów czy przysłowiowego parzenia kawy w kancelarii rady miasta. Pierwszym poleceniem do przyjęcia było polecenie służbowe przeprowadzenia inwentaryzacji w mieście garaży, budynków, komórek i innych obiektów. Z tego zadania została mi ogromna wiedza o zasobach i majątku miasta. Ostatecznie, po kolejnych dziwnych propozycjach, zostałam oddelegowana do wydziału edukacji. Z przyjemnością przepracowałam tam ponad trzy lata. Też się nie nudziłam. Pięć razy zmieniano mi zakres czynności i trzy razy naczelnika. Brawa za nowe standardy zarządzania.
Niezależnie jednak od tego, dziś patrząc na sportowo-kulturalne dziedziny miasta, ma pani jednak satysfakcję z tego co udało się zrobić?
Praca dawała mi wiele satysfakcji, nie ograniczała się tylko do planów finansowych, przepisów prawa i kontroli jednostek podległych wydziałowi kultury i sportu, ale dała mi możliwość kreowania projektów w zakresie kultury szeroko pojętej.
Uczestniczyłam czynnie w pracach komisji stałych i sesjach Rady Miasta Mysłowice. Bardzo miło wspominam współpracę z radnymi oraz kolejnymi przewodniczącymi rady.
I rzeczywiście, z perspektywy tylu lat - mimo trudnych dni i walki, jaką musiałam stoczyć, by zostać sobą i się nie poddać, a które kazały mi wątpić w to czy warto - mogę śmiało powiedzieć, że jestem osobą spełnioną zawodowo, zadowoloną z tego co robiłam i z tego, co udało mi się dokonać.
I co dalej? Dla ludzi aktywnych czas na emeryturze to nie tylko czas na czytanie książek?
Swoją wiedzę i doświadczenie postanowiłam wykorzystać dalej w pracy społecznej, dla działań na rzecz mojego miasta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
bardzo dobre stwierdzenie Pani Naczelnik. Ostatnie lata przy łysym prezydencie o krótkich nóżkach to porażka dla miasta, mieszkańca jak i samego urzędu w którym większość to ludzie spoza tego miasta. Zostało tylko dwóch naczelników reszta to nowa
Jaki to żałosny borok widać na tej jego ostatniej produkcji, chyba bym sobie w łeb strzelił mając takiego syna, pogratulować wychowania...
Zostało tylko dwóch starych naczelników, ktorzy przyczynili się do reorganizacji urzędu. Najbardziej zaufani i bliscy dla lysego. Jako szef totalna porażka, takiego szczycie jednego na drugiego nigdy nie było, liczą się Ci którzy najwięcej doniosą. Od kad rządi cudny zwolniło się 3/4 pracowników urzędu. Nie dlatego że nie chcieli pracowac jak to mówi nasz WIELIKI. Tylko mieli dość tej całej chorej atmosfery w urzędzie. To byli ludzie z wiedzą, nie ukierunkowani politycznie. Bo urzędnik nie jest politykiem , tylko urzędnikiem! Nie widać tej zmiany na lepsze , nie widać! Zapamiętamy przy wyborach i nie tylko. Jak łatwo przyszlo niszczenie ludzi , bez podstaw dla swojego widzi mi się. Tak jest z każdym. Nie można już na to patrzeć! Na te manipulacje, kłamstwa i oszczerstwa zw strony DW.
Wczorajsze Pani wystąpienie na sesji to była klasa, a wstyd to loża trzech dekli . To powinien być cykl felietonów na temat "znikajacych" ludzi w przestrzeni urzędniczej miasta.
Pięknie pokazany fuck komu trzeba, brawa dla bohaterki artykułu !!!
To nie był „fuck”. To była merytoryczna, kulturalna ocena, dokonana z klasą. Podziwiam. Fragment nagrania sesji powinien być wszędzie i wszystkim udostępniony.
I tak bardzo delikatnie Pani powiedziała, wszyscy wiedzą jak było. Czasem myślę, że to co się wyprawia w urzędzie z pracownikami to temat dla UWAGI. Oczywiście zaraz przeczytamy w gazecie prezydenta, jaki to był z Pani nieudolny pracownik i wiele innych ciekawych rzeczy. Jak to zwykle bywa, Pana dw muszą wszyscy Lubiec. A jak ktoś jest innego zdania , to zara słyszymy to było niegrzeczne, to było nie mile itd. Prawda wyjdzie kiedyś na jaw, tego jestem pewien!
Myślę że już niebawem powstaną programy o wielkości świńskiej, wrednej natury tej trójki i wszystkich wspomagających, niech ludzie zobaczą jakie mendy mieszkają często po sąsiedzku...
Pamietam Panią za czasów festynów na słupnej i wydziału kultury za prezydenta pana osyry, który Pani prowadziła. To były super czasy, szkoda, ze to odeszło. Kiedys to sie dużo działo w mieście fajnych imprez, teraz młodzież do katowic jeździ. a te festyny miejskie jakie były. Kieyds to na rynku gwiazdy przyjezdzały. Na słupnej był Piasek i de mono. Gościniec był całą dobę otwarty, a teraz rudera. To były czasy. wszystkiego dobrego.
I to są ...były fundamenty tego miasta. Ludzie z wiedzą, oddani, zdolni do poświęceń. Teraz w urzędzie pracują dziunie. Dobierane wg klucza 90-60-90...przykre. Łysy won!
No takie najlepsze , nie ważna wadzą tylko wyglad. Od wiedzy są staży pracownicy a te mają tylko wyglądać, szybko awansować i dostać dobra kasę... a jak coś to pojdzie nie tak, to powiemy ze poprzednia władza zaje... A my to prostujemy. Żal patrzeć jak urzad się rozpada i ludzie z wiedzą odchodzą.
Już sam tytuł artykułu jest bardzo wymowny, wiele osób doskonale wie, co spotkało bohaterkę artykułu, jak i wielu innych urzędników i jednostek podległych. Prawda jest taka że to dziennikarzom chce się obnażać przekręty władzy i reagować, a naprawdę powinna się tym interesować Rada Miasta. Tak jak sferach kościelnych jest grzech zaniechania , tak i w prawie, a rada udawała ze nic się nie dzieje i o to wielu mieszkańców ma żal, bo można było uniknąć tragedii wielu osób. Drodzy Radni, Pani Hasła i Pan Stronski nie załatwia za was waszych spraw!!!O władzach tej ruiny jaka są Mysłowice szkoda się wypowiadać, bo to są działania mafii , tylko jaki Corleone taka mafia-raczej z gatunku kabaretu co najlepiej widać a raczej słychać w opiniach innych miast...
Oj to nawet słychać w wielu placówkach na terenie miasta, nazywanie przez pracowników batmana brudasem i śmierdzielem chyba z poszanowaniem nie ma nic wspólnego...
Teraz będzie startować do Sejmu, pytanie tylko od kiedy potrzeba tam takiego błazna?
Pani Jolanto bardzo dziękuję Pani za te słowa! Nareszcie ktoś to głośno powiedział.
Pani Jolanto, jest Pani WIELKA, mam nadzieję, że Pani śladem pójdą następne osoby, a kolejka jest długa.
Wieka i odważna, a teraz powinien powstać cykl wywiadów z pozostałymi, niech ludzie poznają model działania tej miernoty i pomocników...
Z jednej strony dużo racji i mądre słowa, z drugiej strony pani Tucharz też ma sporo za uszami i daleko jej do oddanego miastu urzędnika -wysatrczy wspomnieć doszukiwanie się każdej możliwej okazji i szansy na zdobycie władzy w MCK a później w MOK, oskarżanie pracowników MCK po tym, jak przez moment zaczęła tam rządzić. Już nie wspomnę o betonie jakim była i tym jak bardzo lubiła wtrącać się w tematy o ktorych nie miała pojęcia, albo jak np przy okazji tworzenia strategii rozwoju kulturu mowila "każą zrobić to ją zrobimy, a i tak wiadomo że nic z tego nie wyjdzie". Krótko mówiąc jedni drugich warci
Wspomniane "rzeczy za uszami" to mały pryszczyk w porównaniu z bezmiarem podłości, jakich niektórzy doświadczyli ze strony zakompleksionego golluma i jego świty. I to jest zawoalowane nieco meritum artykułu a nie ewentualną krystaliczność bohaterki...
Wybielanko pani urzedniczki. A nikt nie wspomni o tym, jaka byla wredna i jak dbala tylko o swoj interes. Zreszta razem z mezem bardzo umiejetnie sie slizgaja pomiedzy roznymi prezydentami sa zawsze blisko tych ktorzy sa przy wladzy.
Bredzisz, co się stało za ostatniego ludzie wiedzą, trzeba czytać ze zrozumieniem...
Ann, nie mowie ze ten prezydent jest dobry. Wrecz przeciwnie. Tylko chwalenie pani Tucharz tez jest mocno na wyrost bo poza umiejetnym slizganiem sie pomiedzy prezydentami zadnych wybitnych zaslug i umiejetnosci przypisac jej nie mozna. Jedynie z wojtowiczem jej nie wyszlo. Ake jakby wyszlo to nie mowilaby ze jest taki zly.
Za rok wybory, pogonimy ekipę nieudaczników, sosnowieckich dziuń, hutnikowych "ekspertów", pisowskich działaczy i łysych wiewiórek.
bardzo dobre stwierdzenie Pani Naczelnik. Ostatnie lata przy łysym prezydencie o krótkich nóżkach to porażka dla miasta, mieszkańca jak i samego urzędu w którym większość to ludzie spoza tego miasta. Zostało tylko dwóch naczelników reszta to nowa
Jaki to żałosny borok widać na tej jego ostatniej produkcji, chyba bym sobie w łeb strzelił mając takiego syna, pogratulować wychowania...
Zostało tylko dwóch starych naczelników, ktorzy przyczynili się do reorganizacji urzędu. Najbardziej zaufani i bliscy dla lysego. Jako szef totalna porażka, takiego szczycie jednego na drugiego nigdy nie było, liczą się Ci którzy najwięcej doniosą. Od kad rządi cudny zwolniło się 3/4 pracowników urzędu. Nie dlatego że nie chcieli pracowac jak to mówi nasz WIELIKI. Tylko mieli dość tej całej chorej atmosfery w urzędzie. To byli ludzie z wiedzą, nie ukierunkowani politycznie. Bo urzędnik nie jest politykiem , tylko urzędnikiem! Nie widać tej zmiany na lepsze , nie widać! Zapamiętamy przy wyborach i nie tylko. Jak łatwo przyszlo niszczenie ludzi , bez podstaw dla swojego widzi mi się. Tak jest z każdym. Nie można już na to patrzeć! Na te manipulacje, kłamstwa i oszczerstwa zw strony DW.