Mieszkańcy Mysłowic coraz częściej zwracają uwagę na problem porzuconych samochodów, które nie tylko szpecą okolicę, ale i zajmują cenne miejsca parkingowe. Tym razem interwencja dotyczy ulicy Oświęcimskiej, a konkretnie skweru znajdującego się przed cmentarzem ewangelickim. Jak informuje nasz czytelnik, od co najmniej pół roku stoi tam pojazd, którego stan techniczny budzi spore zastrzeżenia.
Z relacji zgłaszającego wynika, że samochód ma kompletnie zniszczony przód, co jednoznacznie wskazuje na jego niesprawność. Co ciekawe, wrak stał się już niemal stałym elementem krajobrazu – jest widoczny nawet na archiwalnych zdjęciach w usłudze Google Maps datowanych na wrzesień 2025 roku. Mimo upływu miesięcy, auto wciąż zalega w tym samym miejscu.

Procedura usuwania takich pojazdów jest ściśle określona przez przepisy Prawa o ruchu drogowym. Zgodnie z obowiązującym prawem, straż miejska posiada uprawnienia do odholowania auta, jeśli jego stan wyraźnie wskazuje na to, że nie jest ono użytkowane, lub gdy pojazd nie posiada tablic rejestracyjnych. Takie działanie jest możliwe bez dodatkowych obostrzeń, jeśli samochód znajduje się na drodze publicznej, w strefie ruchu lub w strefie zamieszkania.
Sytuacja komplikuje się w przypadku dróg wewnętrznych. Tam służby mogą interweniować jedynie w ściśle określonych warunkach, głównie wtedy, gdy wrak stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa osób. Mowa tu na przykład o powybijanych szybach czy wystających, ostrych elementach karoserii, które mogłyby kogoś zranić.
Patrząc na opisywany pojazd przy ul. Oświęcimskiej, trudno mieć wątpliwości, że od dawna nie służy on nikomu do jazdy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze