Sezon na grzyby zwane potocznie koszykowymi wciąż trwa. Zasadniczo, jako mykolog uważam, że każdy dzień jest dobry na znalezienie czegoś, co można wrzucić na przysłowiowy ruszt. Do tych całorocznych należy uszak bzowy, którego można zbierać w plenerze nawet w stanie zmrożonym. Tym razem opowiem coś o gatunkach, które widzieliśmy podczas dopiero co odbytej wycieczki. Byliśmy w okolicy Krakowa na Kaimie oraz w rejonie Kosocic, gdzie między innymi można postawić stopy w miejscu skrzyżowania się pięćdziesiątego równoleżnika z dwudziestym południkiem.

Położone na wschód od Bieżanowa wzgórze Kaim jest sławne z powodu wydarzeń I Wojny Światowej. Wokół nich narosło sporo mitów, ale jedno jest pewne, dalej Rosjanie podczas tej wojny nie poszli, chociaż trochę pokręcili się po Bieżanowie. Dlatego na Kaim chodzi się zazwyczaj dla tego epizodu historii docierając do upamiętniającego go obelisku.
Opuszczając Kaim zobaczyliśmy kilka grzybów. Na początku były masywne owocniki lejkówki szarawej – Clitocybe nebularis. Grzyb może być spożywany jeśli komu nie przeszkadza charakterystyczny dla niej mączno-zjełczały zapach mokrych szmat. Nieco dalej pojawił się pniak opanowany przez maślankę ceglastą – Hypholoma sublateritium. Jej owocniki tworzą kępki. Ich kapelusze są czerwonawe po wierzchu z żółtawym brzegiem. Spodem znajdują się ciemne blaszki. Gatunek jest niejadalny. Jeśli dacie się na nią skusić, myląc na przykład z opieńką, to ostrzeże was gorzki smak, który nie znika podczas gotowania.

Być może niektórzy dają się na nią skusić, ponieważ przejściowo była nazywana łysiczką – Psilocybe lateritia. Na tym samym pniaku wyrastał jeszcze drobnołuszczak jeleni – Pluteus cervinus o szarym kapeluszu i różowych blaszkach. To gatunek jadalny, ale niesmaczny i mało mięsisty. Całość grzybowych atrakcji uzupełnia martwa topola obficie opanowana przez owocniki hubiaka pospolitego.

Wspomniane w główce ważne skrzyżowanie znajduje się w obrębie mieszanego lasu liściastego. Rozglądając się po okolicy zauważyłem kilka grzybów. Teraz wspomnę jedynie purchawkę chropowatą – Lycoperdon perlatum. Ma podłużny trzon zwieńczony główką pokrytą chropowatymi wyrostkami. To bardzo pospolity gatunek pojawiający się od lata do późnej jesieni. Kiedy jest bardzo młoda i biała we wnętrzu - jest jadalna. Ma specyficzny, intensywny smak, w większej ilości nieprzyjemny. Teraz dojrzewając staje się ciemniejsza, brązowa. Na szczycie owocnika pojawia się niewielki otworek, przez który wylatują dojrzałe zarodniki. To ten gatunek, który w tym stanie uwielbia być poniewierany, deptany, bo wówczas zarodnikom jest łatwiej ulecieć w świat, by skorzystać ze swojej życiowej szansy.
Grzyby są bardzo ważnym elementem każdego łańcucha pokarmowego. To one, chociaż przez większą część swojego życia niewidoczne, rozkładają każdą materię organiczną do dwutlenku węgla, wody i soli mineralnych. To, że możemy je czasem zjeść jest swoistą wartością dodaną. To, że czasem mogą nas śmiertelnie zatruć, to tylko drobna niedogodność.
Piotr Grzegorzek
PS. Dwudziesta pierwsza tegoroczna wycieczka odbędzie się dopiero w sobotę 15 listopada. Spotykamy się do godziny 9.00 w Chrzanowie przy Muzeum i wybieramy cel wypadu z kilku sugerowanych propozycji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze