Zabrakło miejsc siedzących na sali sesyjnej dla pracowników Szpitala nr 2 w Mysłowicach, którzy przeszli na sesję Rady Miasta Mysłowice, by wyrazić swój sprzeciw procesowi konsolidacji lecznicy ze szpitalem w Jaworznie. Głos w ich imieniu zabrała Aleksandra Szymczyk, przewodniczącą Związku Zawodowego Solidarność 80 RP przy Szpitalu nr 2. Po wystąpieniu brawom nie było końca.
- Chciałabym Wam na wstępie powiedzieć, że milion sześćdziesiąt zajął komornik, czyli tak jakbyśmy tego po prostu nie mieli. Jak państwo wiecie, osiem milionów miasto powinno nam pokryć. Nie pokryli tej straty, drodzy państwo i doprowadziło to do zaciągnięcia pożyczek pozabankowych, które są bardzo drogie – powiedziała na wstępie.
To sytuacja, która wymaga pilnego zasilenia szpitala w niezbędną gotówkę, która odblokuje konta zajęte przez komorników i umożliwi wpłacone pieniądze przeznaczyć na wypłaty.
Reklama
Jasno wyartykułowała też najpilniejsze potrzeby
"W przyszłym tygodniu musielibyśmy dostać z urzędu trzy miliony sześćset tysięcy złotych, by zejść z nakazów komorniczych. To jest warunek, aby mówić o procesie restrukturyzacji. I dzisiaj nie przyszliśmy tutaj prosić, my przyszliśmy żądać, bo to co się dzieje w Szpitalu nr 2 w Mysłowicach, to nie jest zarządzanie – usłyszeli obecni na sesyjnej sali.
- To jest chaos, brak odpowiedzialności i lekceważenie mieszkańców. Mówimy o placówce, która dla wielu ludzi jest pierwszym i często jednym miejscem ratunku, a tutaj państwo traktujecie ją jak problem do cichego rozwiązania. Najlepiej bez świadków i bez rozgłosu. Nie ma na to naszej zgody – dodała.
Reklama
Aleksandra Szymczyk mówiła też o braku zainteresowania miejskich władz szpitalem i niechęci z ich strony do jakiejkolwiek komunikacji.
- Chciałam też powiedzieć, że nie zostajemy zapraszani na różne konsultacje, o niczym nie wiemy, nie mamy odpowiedzi na wszelkie pisma, które kierujemy do pana prezydenta. Z jednej strony słyszymy o rozmowach z Jaworznem, przekazywaniu kontraktów o zmianach, które już się dzieją.
Z drugiej strony oglądamy transmisje na żywo, w których przedstawiciele władz zaprzeczają sobie nawzajem. Co z tego mają rozumieć mieszkańcy? Że nikt nad tym nie panuje?
Reklama

Na koniec swojego wystąpienia, oceniając takie zarządzanie jako kompromitację i brak zainteresowania szpitalem, zadała kilka pytań.
- Pytam więc jasno, dlaczego prowadzone są rozmowy z Jaworznem, a dyrektor naszego szpitala nie jest do nich dopuszczany?
- Czy ktoś w ogóle to rzetelnie przeanalizował?
- Co nam da współpraca?
Ostatecznie przekazała w imieniu pracowników i dyrekcji szpitala zdecydowany sprzeciw, oceniając podjęte działania konsolidacyjne jako zagrażające bytowi szpitala i odbierające ludziom pracę.
- Nie zgadzamy się na przenosiny lub dołączenie tego szpitala. Nie zgadzamy się na odbieranie ludziom pracy. Nie zgadzamy się. Czy znają państwo kryteria formalne konkursu dotyczące konsolidacji szpitali? Warto przeczytać. Jeżeli myślicie, że mieszkańcy tego nie zauważą, już zauważyli. Będziemy zadawać pytania. Będziemy rozliczać każdą decyzję. Bo zdrowie mieszkańców to nie jest temat do politycznych gier ani zakulisowych ustaleń. To jest wasza odpowiedzialność. I dziś domagamy się, żebyście wreszcie ją wzięli na siebie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze