Pierwszy tegoroczny spacer po Mysłowicach zaliczony. Poniekąd była to swoista powtórka z rozrywki. Po prostu przeszedłem się od Bończyka do bramy Parku Zamkowego idąc ulicami Obrzeżną Zachodnią, Bernarda Świerczyny i Bytomską. Rozglądając się uważnie, pstrykając to i owo wykonałem ponad setkę zdjęć. W tym odcinku nie przekroczymy magistrali kolejowej. Oczywiście na pierwszy rzut oka szału nie ma, ale jak to powiadają - diabeł tkwi w szczegółach. Trzeba uważnie patrzeć.
Jak to pisałem wiele razy, w tej okolicy botanicznie szału nie ma. Mamy do czynienia z trawiastymi powierzchniami, bo trudno mówić o trawnikach. Są skupiska roślin inwazyjnych takich jak rdestowiec japoński czy amerykańskie nawłocie. Pełen przegląd flory w poprzednich artykułach. Tuż przed rondkiem przy galerii rosną dwa drzewa. Pierwszym z nich jest tytułowy klon jesionolistny. O tej porze roku wyróżnia się sinymi gałązkami. W pełni sezonu w swoim rodzaju wyróżnia się tym, że ma liście nieparzystopierzaste. Są złożone z trzech do pięciu, a w porywach z siedmiu do dziewięciu listków. Jak przystało na klony, liście są ułożone naprzeciwlegle. Obecnie to bardzo groźny zielony najeźdźca zasługujący na staranne tępienie. Pochodzi z Ameryki Północnej.
Przyglądając się tutejszemu klonowi zauważyłem, że jego gałęzie oraz pień obficie pokrywają porosty, czyli ścisła forma współżycia glonów z grzybami. Jeszcze dziesięć lat temu taki widok był prawie niemożliwy. Co prawda powietrze już się oczyściło, ale na wskazujące na ten fakt wejście porostów musieliśmy poczekać. No i się doczekaliśmy, chociaż wciąż i to o dziwo na wschód od Katowic nie jest tak dobrze jak tutaj w Mysłowicach. Sprawdzone osobiście. Wspomniany złotorost to bardzo charakterystyczny i łatwy do rozpoznania gatunek. Jest po prostu listkowaty, jaskrawożółty. Im bliżej brzegów tym większe płaty. W centrum owocników pojawiają się żółte miseczki. Oto owocniki grzyba zwane apotecjami lekanorowatymi. Część centralnej części starszych owocników jest nierzadko zielonkawo nabiegła. Złotorost ścienny – Xanthoria parietina jak sama nazwa wskazuje rośnie głownie na korze drzew liściastych. Rzadko pojawia się na korze drzew iglastych. Bywa widywany na skałach. W Polsce uchodzi za gatunek pospolity.
Pień naszego bohatera jest obficie pokryty rozetkami porostów sinozielonej barwy. Część z nich pojawia się w skupiskach złotorostu. Wśród nich na załączonym obrazku wyróżnia się oznaczony zieloną strzałką orzast kolisty – Phaeophyscia orbicularis. Jego listkowata plecha przylega do podłoża, którym jest przede wszystkim kora drzew liściastych. Odcinki plechy bywają od ciemnoszarych po szarozielone do wręcz czarniawych. Jest on oczywiście uważany za gatunek bardzo pospolity w Polsce. Nie ma go tylko na Antarktydzie i w Australii.
Tutaj w większej ilości pojawił się obrost wzniesiony. Jego listkowata plecha jest jasnoszara. Na końcach odcinków plechy występują długie białe rzęski. Wyraźnie wznosi się ponad podłoże, którym jest kora drzew tak liściastych jak iglastych. Jest bardzo odporny na zanieczyszczenia, ale jeszcze w 2012 roku widywaliśmy się rzadko. Pomiędzy jego kępkami pojawia się obrost drobny. Jego plechy są wyraźnie mniejsze, jasnoszare od góry, ciemniejsze pod spodem. Na ich brzegach wyrastają ciemne szczecinki. I on uchodzi za bardzo pospolity nawet w miastach. Na tym drzewie było więcej gatunków, ale sądzę, że tyle wiedzy wystarczy.
Piotr Grzegorzek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze