A szkoda. Bo od czterech lat w Polsce funkcjonuje program „Czyste powietrze”, na który rząd przeznaczył całe 100 mld do wykorzystania przez 10 lat dla wprowadzenia koniecznych przedsięwzięć poprawiających stan powietrza – w tym głównie likwidacji pieców węglowych. I choć w ciągu 3,5 roku zamiast 35 mld, wydano zaledwie 3,5 miliarda, to wymiana pieców węglowych na inne źródła ciepła – choć w ślimaczym tempie, to jednak postępuje.
Mysłowice też korzystają z tego programu. I choć do tej pory także niezbyt efektywnie - to jednak. Przykładowo na liście rankingowej, publikowanej na stronie czyste powietrze gov.pl – w I kwartale tego roku zajęliśmy 458. miejsce w ilości złożonych wniosków na wymianę pieców w ramach tego programu. Złożyliśmy ich wówczas zaledwie 67. Zdecydowanie lepszy wynik osiągnęliśmy w IV kwartale ub. roku, kiedy wniosków o dofinansowanie do wymiany pieców złożyliśmy aż 160, zajmując 82. miejsce w rankingu, ale to był jedyny dobry kwartał. Wprawdzie – co trzeba przyznać - najlepiej w historii miasta idzie nam w tej materii za rządów Dariusza Wójtowicza i obecnej rady miasta, która pilnuje tematu, ale i tak zaprzepaściliśmy szansę na likwidację 180 pieców, na które w ub. roku zabrakło pieniędzy na dopłaty.
Zabrakło, bo prezydent nie uwierzył radnym, że warto wziąć preferencyjną pożyczkę z WFOŚiGW, by obsłużyć chętnych. Dziś pewnie żałuje – zawsze to o 180 palenisk zanieczyszczających powietrze mniej. A w obliczu rządowego przyzwolenia na kiepski opał, liczy się każdy zlikwidowany czy wymieniony na inne źródło ciepła piec.
Myślę, że w naszym mieście jest szansa na opanowanie problemu pogarszającego się stanu powietrza. W przeciwieństwie do Jaworzna, u nas mamy sporo punktów pomiaru jakości powietrza. Kilka zostało kupionych jeszcze za prezydenta Lasoka, kolejne, w czasie tej kadencji, kupiły rady dzielnicowe z corocznych środków, jakie mają do dyspozycji. To szansa na bieżące monitorowanie stanu powietrza, a zwłaszcza na budowania świadomości czym oddychamy.
Mam nadzieję, że jesteśmy krok od zapisania w budżecie przyszłego roku zdecydowanie większych środków na dopłaty do wymiany pieców oraz do radykalnego skrócenia procedur w zakresie czasu rozliczenia przyznanych dopłat. Choć w tym roku można by wymienić jeszcze wiele kiepskich pieców. Inaczej będziemy musieli wydać na zakup odświeżaczy powietrza, by przeżyć ze zdrowymi płucamia, a które niechybnie zaczną zdrożeć
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Po co wymieniać piec jak można robić mosty dla wiewiórek, domki dla jeży i przerywane dróżki rowerowe.
Ambitny człowiek nie zawraca sobie głowy tak pospolitymi sprawami jak kopciuchy czy dziury w ulicach. Nie za to bierze pieniądze podatników.
Największy smog robią parafianie z kosztów i morgów bo palą hasiami.
Po co wymieniać piec jak można robić mosty dla wiewiórek, domki dla jeży i przerywane dróżki rowerowe.
Ambitny człowiek nie zawraca sobie głowy tak pospolitymi sprawami jak kopciuchy czy dziury w ulicach. Nie za to bierze pieniądze podatników.
Największy smog robią parafianie z kosztów i morgów bo palą hasiami.