Błoto po deszczu i śniegu, pył zatykający nozdrza podczas suszy, przy tym niszczące pojazdy głębokie koleiny na gruntowej nawierzchni drogi. To opis przedstawiciela mieszkańców ulicy, który podczas lutowej sesji próbował zainteresować problemem radnych i prezydentów miasta.
Wystąpienie podczas sesji było ostatnią próbą zwrócenia uwagi na drogowe potrzeby mieszkańców. Złożone kilka tygodni pismo z prośbą o spotkanie do czasu sesji pozostało bez odzewu.
Przełom nastąpił w miniony piątek, kiedy z grupą mieszkańców spotkał się m.in. wiceprezydent Wojciech Chmiel i naczelnik wydziału administracji drogowej - Janusz Mąka. Po dyskusji mieszkańcy mieli podjąć decyzję, na co wykorzystać przeznaczone na ich ulicę kilkaset tysięcy złotych. Wydać je na doraźny remont, czy na przygotowanie projektu przebudowy tej części gruntowej drogi. Wybrali projekt, który ich zdaniem daje szansę na docelowe pozbycie się problemu.
Należy jednak jeszcze zadbać o to, by w budżecie jak najszybciej zostały zabezpieczone środki na solidny remont. Tymczasem mieszkańcy ulicy muszą uzbroić się w cierpliwość. Procedura przetargowa za każdym razem wymaga co najmniej kilku miesięcy oczekiwania.
Problemy z Białobrzeską to skutek zwiększonego ruchu w związku z wybudowaniem i oddaniem do użytku budynków bliźniaczych osiedla w części tzw. Pod Lasem. Osiedle budowane było w czterech etapach, z czego ostatni został ukończony, a domy sprzedane dwa lata temu. Niestety, jak podczas sesji zwracała uwagę radna Joanna Pniok, nikt z poprzednich ani obecnych władz miasta nie zaplanował przy nowym osiedlu drogi do budowy, ani nie zobowiązał do tego dewelopera.
Droga przez dewelopera została przywrócona do poprzedniego stanu, wyjaśniał podczas sesji przedstawiciel mieszkańców, zwracając uwagę, że tak podłoże jak i parametry drogi obecnie nie są w stanie sprostać natężeniu ruchu. Od co najmniej dwóch lat ul. Białobrzeska obsługuje dodatkowo mieszkańców ok. 50 nowo wybudowanych domów bliźniaczych.
gh
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kupić dom na ściernisku, przeczekać i nagle kurz przeszkadza..... Połowa południowych dzielnic tak ma....
Kto dokonał odbioru osiedla i dopuścił do jego zasiedlenia w szczerym polu ,bez drogi dojazdowej.Obok budowane są hale tam wykonawca musi zrobić drogi dojazdowe p.poz itd.Jak budowane są dyskonty i bloki mieszkalne muszą mieć dojazd i parkingi Drogi przy swoich inwestycjach też powinien wykonać DEWELOPER.
w urzędzie wydaje się pozwolenia na budowę i nikt nie patrzy czy jest dojazd a potem wielkie halo bo dojechać nie idzie. Takich przykłądów jest mnóstwo w ostatniczm czasie. Za wszystko odpowiada urząd i to on powinien pokryć całość inwestycji. To oni są od tego, oni wydają warunki zabudowy itp.
Pozwolono bez drogi, teraz wszyscy poniosą koszt nowobogackich, którzy sobie tam mieszkają.
Kupić dom na ściernisku, przeczekać i nagle kurz przeszkadza..... Połowa południowych dzielnic tak ma....
Kto dokonał odbioru osiedla i dopuścił do jego zasiedlenia w szczerym polu ,bez drogi dojazdowej.Obok budowane są hale tam wykonawca musi zrobić drogi dojazdowe p.poz itd.Jak budowane są dyskonty i bloki mieszkalne muszą mieć dojazd i parkingi Drogi przy swoich inwestycjach też powinien wykonać DEWELOPER.
w urzędzie wydaje się pozwolenia na budowę i nikt nie patrzy czy jest dojazd a potem wielkie halo bo dojechać nie idzie. Takich przykłądów jest mnóstwo w ostatniczm czasie. Za wszystko odpowiada urząd i to on powinien pokryć całość inwestycji. To oni są od tego, oni wydają warunki zabudowy itp.