Jak skonstruować miasto przyjazne dla mieszkańców, nowoczesne, aktywne, kreatywne? Jednym z pomysłów może być miejskie laboratorium, czyli urbanLab. Takie przedsięwzięcie ruszyło z początkiem nowego roku w Mysłowicach? Czy się sprawdzi?
Badania z duchem przygody
Bez eksperymentów nie sposób oczekiwać odkryć naukowych i idących za nimi zmian rzeczywistości. Hélène Langevin-Joliot, wnuczka naszej wielkiej uczonej Marii Skłodowskiej-Curie i córka Irène Joliot-Curie – obu noblistek, sama parająca się fizyką jądrową, wychowana w laboratorium, tak opowiada o prowadzeniu doświadczeń – „badania są same w sobie interesujące, a nie dlatego, że w poszczególnych przypadkach mogą przynieść sukces”. Naukę Hélène określa jako „chęć poznania” i „duch przygody”.
Podobnie może dziać się w mieście. Tutaj eksperymenty, mogą przynieść sukces, ale niekoniecznie musi się tak od razu stać. Czasem, aby zmiana się powiodła w laboratorium trzeba przeprowadzić szereg prób. Urzędnicy powinni przykładać ucho do pulsu miasta, by wyczuć i zrozumieć czego oczekują od nich mieszkańcy.
Działają skutecznie
W laboratorium miejskim chodzi o to, by słuchać mieszkańców, tego jakie pomysły mają poszczególne osoby, organizacje pozarządowe, rady dzielnic, biznes, naukowcy i wszelkie instytucje działające w mieście. W urbanLabie musi wręcz buzować od pomysłów, a twórcze ścieranie się poglądów da pozytywne efekty. Na koniec dnia jednak jednostki miejskie muszą te wypracowane idee sprawdzać, eksperymentować z nimi, a następnie te wartościowe, czyli z szansą na powodzenie wprowadzać w życie.
UrbanLaby od lat funkcjonują skutecznie na terenie różnych miast, szczególnie znane są te z Rzeszowa i Gdyni. Ich cel to diagnozowanie wyzwań i potrzeb oraz poszukiwanie innowacyjnych rozwiązań. Różne perspektywy tych, którym zależy na mieście sprawia, że można znaleźć dobre, choć nieoczywiste pomysły. UrbanLaby służą włączaniu mieszkańców w życie miasta i rozwijanie społeczności lokalnych. Aby testować proponowane rozwiązania niezbędny jest odpowiedni budżet, inaczej będziemy mieć do czynienia z atrapą miejskiego laboratorium.
Byle nie po mysłowicku
Czy mysłowicki urbanLab posiada odpowiednie środki, aby testować pomysły, z którymi zjawią się przy ulicy Grunwaldzkiej mieszkańcy? Czy władze miasta – inaczej niż do tej pory – faktycznie zaczną słuchać mieszkańców i szanować różne punkty widzenia? Czy będą jednak uprawiać szczucie na „niepokornych” przez media związane z prezydentem miasta? I najważniejsze. Czy urbanLab w swoich działaniach będzie sprawczy i pomysły będą rzeczywiście wcielane w życie? Czy też przemieni się on w zwykły klub dyskusyjny, gdzie debaty będą toczyły się latami? A oprócz tego ciągle będzie okazywało się, że czegoś się nie da. Oby nie!
UrbanLab to wspaniała idea, która sprawdziła się w wielu miejscach w Polsce i na świecie, stąd cieszę się, że Wydział Planowanie i Strategii Urzędu Miasta zaproponował jego powołanie. Nie chciałbym jednak, aby z naszego urbanLabu zrobiono zwykłą atrapę bez środków, bez sprawczości i wpływów, którego głównym zadaniem będzie chwalenie pana prezydenta i jego światłych zastępców. Ważne więc, aby miejskie laboratorium tworzono z mieszkańcami, profesjonalnie, a nie jak do tej pory większość rzeczy bylejak i po mysłowicku z nutką niedasizmu. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze