Bardzo ważnym elementem bioty, czyli ogółu gatunków różnych organizmów tworzących dany ekosystem są mchy i porosty. Pierwsze z nich to rośliny. Drugie to od dość dawna grzyby zlichenizowane.
Mszaki Śląska są dobrze zbadane, ponieważ briologów ci tutaj dostatek. Według danych do lipca bieżącego roku z tego obszaru odnotowano 450 gatunków, w tym dwa glewiki oraz 80 wątrobowców. W Polsce stwierdzono 680 gatunków mchów, 4 gatunki glewików oraz 260 gatunków wątrobowców. Nieco gorzej przestawia się sprawa z porostami. Te od niedawna są przedmiotem dokładnych badań. Dla potrzeb prowadzonych od niedawna inwentaryzacji przyrodniczych okazałem się być jedynym dostępnym botanikiem, który jako tako je ogarnia. Szczegółowe badania trwają. Obecnie, czyli do lipca bieżącego roku wykazano 240 gatunków, czyli zaledwie 14% bioty całego kraju.
Nie mam pojęcia czy gatunek, który chcę zaprezentować występuje na Śląsku. Osobiście sporo spotkałem go w 2023 roku na terenie gminy Skawina. Teraz spotkałem go w lesie w Krakowie Kosocicach. To dwustronek wklęsłolistny – Plagiothecium cavifolium. Nasz bohater, jak sama nazwa wskazuje, posiada listki ułożone po obu stronach łodyżki. Każdy z nich jest owalny i dla osoby spoglądającej z góry na roślinę jest wypukły. Znaczy się wklęsły jest on od spodu. Wędrując po rozmaitych lasach Śląska podczas niedawnych badań jeszcze się na niego nie natknąłem. Dlatego tak jak w tytule uważam go za gatunek rzadki, aczkolwiek może być pospolity wszędzie tam, gdzie mnie nie było. Jest on podawany dla brioflory Europy, Azji oraz Ameryki Północnej. Gwoli ścisłości wskutek postępu badań naukowych rozmieniono go na drobne i teraz jest to kompleks siedmiu drobnych gatunków. Ten gatunek jest mchem średniej wielkości. Wyrasta na glebie lub próchnicy, na skałach oraz brzegach strumieni. Generalnie preferuje miejsca wilgotne, zacienione.
W tym roku zostałem poproszony o sprawdzenie jakie gatunki porostów można spotkać na niewielkim leśnym skrawku Rudy Śląskiej. Generalnie było ich mało i nawet bardzo pospolite w zasięgu naszych mediów tutaj pojawiały się w ilościach śladowych. Niewątpliwie może to mieć związek z pobliskimi Świętochłowicami, które swego czasu były jednym z bardzo czarnych punktów na mapie zanieczyszczeń województwa śląskiego. Tamże na kamienistej posypce na magistrali ciepłowniczej znalazłem wspomnianego soreńca popielatego – Physconia grisea. Nic nie wskazywało na coś szczególnego. Szare rozetki o płaskich karbowanych brzegach. Potem okazało się, że pod spodem plechy znajdują się liczne chwytniki, co ułatwiło mi oznaczenie. Uchodzi za gatunek pospolity. Spotkałem go drugi raz.
Po raz kolejny nie poruszam się w zasięgu naszych mediów, ale czasami dobrze jest się oddalić i znaleźć coś ciekawego, aby potem z większym zapałem poszukiwać tego u nas. Wszak w kwestii dokumentowania gatunków z każdej grupy organizmów żniwo jest wielkie, jeno robotników mało, co uświadomiliśmy sobie podczas jednego ze spotkań w gronie naukowców.
Piotr Grzegorzek
PS. Dwudziesta pierwsza tegoroczna wycieczka odbędzie się dopiero w sobotę 15 listopada. Spotykamy się do godziny 9.00 w Chrzanowie przy Muzeum i wybieramy cel wypadu z kilku sugerowanych propozycji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze