Ważne idee
Kiedy tuż po kompletnie innych studiach, trafiłem do pracy w banku, to się tej bankowości uczepiłem jak przysłowiowy rzep psiego ogona. Zacząłem od samokształcenia, różnych książek, certyfikatów, podyplomówek. Chciałem zostać profesjonalistą. Z teorii dowiedziałem się, że świat finansów opiera się na filarach uczciwości, zaufania, rzetelności. Praktyka niestety mnie rozczarowała. Okazało się, że wielkie finansowe korporacje liczą przede wszystkim na szybki, duży i łatwy zysk. Och ja naiwny!
Ofiarami takiego zarządzania, gdzie królowała realizacja planu sprzedażowego i maksymalizacja zysków i premii wielkich korporacji, byli najsłabsi, najbardziej ufni klienci. Najczęściej dotyczyło to osób w wieku emerytalnym, którzy wierzyli ludziom w ładnych marynarkach, białych koszulach ze spinkami, eleganckich krawatach i w spodniach wyprasowanych w kant.
Klienci dostawali do podpisania kilkunasto, w skrajnych przypadkach kilkudziesięciostronnicową niezrozumiałą umowę o konto, kredyt, czy inne finansowe produkty, którą równie dobrze możnaby napisać po szwedzku, koreańsku lub w suahili. A co tam było? Bywało, że kredytu nie sposób spłacić, albo umowy nie można zerwać bez poniesienia ogromnych kosztów.
Tak zrodził się we mnie wewnętrzny bunt, poczucie niezgody, misja, by te patologie zmieniać. Jak? Zacząłem od siebie i jako bankowiec działałem w sposób etyczny, uczciwy, bez nadmiernej nachalności jakiej uczy się na różnych szkoleniach z pietyzmem godnym lepszej sprawy. Zaangażowałem się także w prowadzenie edukacji finansowej.
Nie tylko zresztą instytucje finansowe w jakiś sposób wykorzystują prostolinijność osób w podeszłym wieku. Nie przez przypadek właśnie najstarsi tracili dorobek życia przez oszustów „na wnuczka”, wierzyli, że uzdrowi ich kołdra z merynosa, czy garnki najszlachetniejszej stali za grube tysiące. Ależ mnie denerwowało, gdy czytałem, że jakiś cwaniaczek znowu żeruje na ludziach w wieku swojej babci. Czerwieniałem z wściekłości.
Nieco szalona myśl
Zatem, gdy 4 lata temu na stronach miasta ukazało się ogłoszenie, że odbywa się nabór do Mysłowickiej Rady Seniorów – pomimo swoich ówczesnych 36 lat – zdecydowałem się kandydować. Zrobiłem to właśnie po to, aby przeciwdziałać opisanym wcześniej okropnym praktykom na terenie Mysłowic.
Jako członek Rady Seniorów zajmowałem się edukacją finansową seniorów, nagłaśniałem problem tak zwanych prezentacji handlowych. Współpracowałem przy tym z miejskim Rzecznikiem Konsumenta, Państwową Inspekcją Handlową w Katowicach, prowadziłem akcje ulotkowe pod miejscami, gdzie prowadzono oszukańcze prezentacje. Właściciele lokali coraz częściej odmawiali wynajmu takim szemranym firmom. Wspierałem lokalne organizacje senioralne choćby organizując meble dla Klubu, pomagałem pisać wnioski grantowe, przekonywałem Radę Dzielnicy i miasto do wspierania działań na rzecz seniorów, poznałem także lepiej trudności życiowe starszych osób.
Choć w tej kadencji nie zdecydowałem się już kandydować, to zawsze jestem do dyspozycji mysłowickich seniorów. Cieszę się, że mogłem być w gronie Rady Seniorów przez te ostatnie 4 lata i mimo różnicy generacyjnej przychylnie mnie tu przyjęto. Jeśli będzie dane mi doczekać późnych lat życia, to może za dwie, trzy dekady powrócę do jej składu. To ważne, aby Mysłowice były miejscem przyjaznym dla swoich najstarszych mieszkańców. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ważne, by właśnie tacy ludzie zarządzali finansami naszego miasta, a nie populistyczne gwiazdy portali społecznościowych! Co daję pod rozwagę i polecam Panu kandydować do Rady Miasta! Mysłowice zasługują na wszystko co najlepsze.
Popieram...
Ważne, by właśnie tacy ludzie zarządzali finansami naszego miasta, a nie populistyczne gwiazdy portali społecznościowych! Co daję pod rozwagę i polecam Panu kandydować do Rady Miasta! Mysłowice zasługują na wszystko co najlepsze.
Popieram...