Grupie patronuje i co roku przygotowuje młodych do inscenizacji Tomasz Wrona, kosztowski propagator tradycji.
Tradycja „Herodów” jest znana w naszej okolicy od średniowiecza. Przez wieki grupy kolędnicze odwiedzały domy mieszkańców okolicznych miejscowości, by nieść błogosławieństwo i szczęście w domach na nadchodzący rok. Mieszkańcy rozumiejąc znaczenie tej grupy zawsze chętnie przyjmowali „Herodów” pod swój dach, ofiarując za przedstawienie i życzenia drobne datki i słodycze. Ciekawe jest to, że takie grupy były na Śląsku znane tylko tam, gdzie dawniej sięgała diecezja krakowska. Na terenie dawnej diecezji wrocławskiej ten zwyczaj nie był znany.
„Herody” w okolicy Mysłowic odwiedzały mieszkańców aż do lat 70. XX wieku, kiedy to zachwycono się nowoczesnością i porzucono wiele zwyczajów, także ten. W latach 90. XX wieku w kilku dzielnicach Mysłowic (np. Larysz, Kosztowy) odrodzono ten zwyczaj, jednak do dzisiaj utrzymał się tylko w Kosztowach. Interesujące jest też to, że grupa kolędnicza z Kosztów jest w tej chwili jedyną, która działa na Górnym Śląsku, ale w zachodniej Małopolsce ta tradycja jest wciąż bardzo żywa i grupy herodowe można spotkać w wielu miejscowościach.
Tradycyjnie „Herody” odwiedzały domy do święta Trzech Króli, czyli do 6 stycznia.
Tomasz Wrona
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze