Reklama

Harcerze wrócili z Borów Tucholskich

18/07/2019 11:21

Mysłowicki Szczep ZHP Zielony Płomień, który działa od listopada zeszłego roku, zorganizował swój pierwszy samodzielny obóz letni. Zuchy, harcerze i instruktorzy ze szczepu wyjechali na początku lipca w Bory Tucholskie do bazy obozowej w Czernicy, nad jeziorem Dybrzyk. Kadrę obozu stanowili drużynowi i funkcyjni szczepu – młodzież wychowana w tym harcerskim środowisku, na co dzień pracująca wolontariacko w drużynach należących do Zielonego Płomienia.

Zajęcia na obozie zawieszone były w fabule “Kiedy Słońce było bogiem”, opartej o tradycje i wierzenia naszych praprzodków zamieszkujących polskie ziemie jeszcze przed powstaniem państwa polskiego. Uczestnicy przeżyli na obozie słowiański rok. Obchodzili święta związane z wszystkimi porami roku: Jare Gody, Noc Kupały, Dożynki, Dziady, Szczodre Gody. Poznali zwyczaje panujące wśród Słowian, tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie, które w większości żyją w naszej kulturze do dziś, choć obecnie niekoniecznie są kojarzone z tak dawną kulturą. Mieli również okazję spotkania z Wikingiem oraz pracowitymi pszczołami w Miodowej Wiosce. Nie lada frajdą dla harcerzy były skoki przez ognisko podczas Nocy Kupały, czy bitwa morska z Wikingami. Nie zabrakło też igrzysk sportowych, podczas których odbył się turniej walki na miecze, strzałów z łuku do tarczy, pchnięcia kulą. Odbyły się rozgrywki w popularnej wśród harcerskiej młodzieży grze Jugger oraz pochodzącej od Wikingów grze Kubb.

Hitem na obozie okazał się Słowiański Jarmark. Wszystkie zastępy miały za zadanie przygotować towary i usługi, które potem wystawiały na swoich straganach oferując reszcie uczestników do sprzedaży. Gra ekonomiczna, ucząca młodzież zasad panujących na rynku, trwała cały dzień, a jakość przygotowanych przez uczestników towarów i usług naprawdę zakakiwała. Za specjalną walutę – dukaty - można było zakupić pamiątki obozowe, wypić lemoniadę, a nawet zjeść naleśniki z leśnymi owocami.

Reklama

2 tygodnie obozu minęły bardzo szybko i w ubiegłą niedzielę, 14 lipca, harcerze z Zielonego Płomienia wrócili już do domów. Ale wrócili z wielkim bagażem wspomnień i doświadczeń oraz nowych przyjaźni, które pomogą przetrwać im nadchodzący rok harcerski w oczekiwaniu na kolejny obóz, w roku 2020.

hm Anna Berzowska – komendatka Mysłowickiego Szczepu “Zielony Płomień”

Fot. Michał Gandyk

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości