Każdy zatem podatnik, który przeniósł się z innego miasta i zamieszkał w Mysłowicach, a nie dołączył do swojego zeznania podatkowego zgłoszenia aktualizującego ZAP-3, które wskazuje miejsce zamieszkania w naszym mieście, uszczupla budżet naszego miasta o kwotę z udziału w jego podatku dochodowym.
Jest więc o co powalczyć. Głównie dlatego, że rosnący deficyt budżetowy na poziomie operacyjnym wymaga pilnego zwiększenia dochodów bieżących miasta. A takim właśnie jest dochód z PIT.
Stąd pomyślałam sobie, że zeszłoroczne plakaty rozwieszone w kilku punktach naszego miasta to za mało, by zmobilizować „przyjezdnych” do zmian w deklaracjach PIT. Poza tym publikowana billboardowa forma zachęty - moim zdaniem - jest mało wyrazista. „Dumni z Mysłowic - Tu mieszkam, Tu się rozliczam” - brzmi raczej słabo i mało klarownie.
Kiedy zaś zobaczyłam stos ulotek wrzuconych do koszyka na materiały informacyjne w moim budynku, początkowo pomyślałam sobie, że to może skuteczniejsza forma zachęty do rozliczenia zeznania podatkowego w naszym urzędzie skarbowym. Niestety, chyba się myliłam. Ulotka ma bardziej charakter ulotki wyborczej niż instruktażowej, by krok po kroku zachęcić mieszkańca do biurokratycznego wysiłku złożenia ZAP-3. Zamiast tego, treść ulotki w wielu miejscach jest co najmniej nieścisła i wymaga wyjaśnień. Np. na co dochody z PIT gmina rzeczywiście może przeznaczać oraz to, jaki jest wpływ mieszkańców na przeznaczanie tych pieniędzy, albo też czy oferta mysłowickich instytucji kulturalno-sportowo-oświatowych jest naprawdę tak bogata.
Natomiast zapisane w ulotce obietnice prezydenta, że będzie mieszkańcom służył pomocą, że będzie otwarty na ich potrzeby, sugestie i pomysły i zrobi wszystko, by miasto stało się ich miejscem na ziemi - bez wątpienia trąci wyborczą agitacją.
I tak sobie myślę, że stos prezydenckich ulotek znalazł się w koszu mojego budynku nie dlatego, że nasz włodarz nie ma wiedzy jak dotrzeć do mieszkańców, którzy przybyli tu z innych miast. Wolał dostarczyć je każdemu potencjalnemu wyborcy, by żadnego nowego nie przegapić. Stawiam na to, że ulotkowa zachęta do składania PIT-ów w Mysłowickim Urzędzie Skarbowym była raczej pretekstem i okazją do rozpoczęcia kampanii wyborczej, która zbliża się wielkimi krokami, niż troską o miejską kasę.
A tak przy okazji, najwyższa pora, by miejskie służby rzeczywiście dotarły do nowych mieszkańców, którzy budując tu swoje domy i wybierając Mysłowice na swoje miasto poczuli, że ktoś ich zauważył, poznał ich potrzeby i zadbał np. o konieczną infrastrukturę drogową. Wszak przypadek ul. Białobrzeskiej, której nawierzchnia nie wytrzymuje zwiększonego ruchu drogowego przy nowym osiedlu, to raczej przykład słabego zainteresowania przyjezdnymi i nie powinien się już powtórzyć.
Wtedy też, przygotowanie i złożenie deklaracji podatkowej z dołączonym drukiem wskazującym mysłowicki adres zamieszkania, nie będzie zależne od takiej czy innej kampanii, a stanie się dla nowych mieszkańców oczywistym zobowiązaniem wobec miasta.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Prawda taka, że sypialsi nie zważają, kto jest prezydentem i czy to już kampania. Tak samo pewnie te ulotki wylądowały w koszu. Szkoda naszych pieniędzy.
No i Brzinka 3 też już nie "pomoze"...
No to nich radni sprawdzą za ile te ulotki zrobili ile zapłacili za kolportaż, ile ich było i czy dotarły tam gdzie powinny. To trochę roboty ale można znaleźć sposób na taką kontrolę
Jak ktoś ma aspiracje kandydowania to niech sobie sam kampanie sfinansuje , tak jest w każdym zachodnim kraju, piwo za głos to tylko u frustrstow..
Prawda taka, że sypialsi nie zważają, kto jest prezydentem i czy to już kampania. Tak samo pewnie te ulotki wylądowały w koszu. Szkoda naszych pieniędzy.
No i Brzinka 3 też już nie "pomoze"...
No to nich radni sprawdzą za ile te ulotki zrobili ile zapłacili za kolportaż, ile ich było i czy dotarły tam gdzie powinny. To trochę roboty ale można znaleźć sposób na taką kontrolę