Porywisty wiatr, łamiące się jak zapałki drzewa, uszkodzone samochody i poważne awarie energetyczne – to bilans gwałtownego załamania pogody, które przeszło nad Mysłowicami i sąsiednimi powiatami. Strażacy od wczorajszego wieczora pracują bez wytchnienia. Niestety, w cieniu walki z żywiołem doszło do tragedii.
Pierwsze zgłoszenia do Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Mysłowicach zaczęły napływać w poniedziałek, 29 czerwca około godziny 20:00. To właśnie wtedy nad miastem zerwał się porywisty wiatr. Do wtorkowego poranka (30 czerwca) strażacy odnotowali już ponad 36 interwencji związanych bezpośrednio ze skutkami wichury.
Zgłoszenia dotyczyły przede wszystkim powalonych drzew i połamanych konarów blokujących drogi. Uszkodzone zostały linie energetyczne oraz zaparkowane samochody. Drzewa spadały na ogrodzenia posesji lub niebezpiecznie opierały się o elewacje budynków.

Mł. bryg. Wojciech Chojnowski z PSP w Mysłowicach podkreśla, że jedna z najtrudniejszych i najbardziej czasochłonnych akcji miała miejsce na ul. Ziętka.
Przez około dwie godziny strażacy zabezpieczali teren, gdzie drzewo runęło na jezdnię, zrywając przy tym linię wysokiego napięcia. Mundurowi czekali na przyjazd pogotowia energetycznego, które potwierdziło odłączenie zasilania i zniwelować ryzyko porażenia prądem podczas opadów deszczu.
We wtorek od godziny 6:00 rano telefon alarmowy w Mysłowicach znów dzwonił bez przerwy. Do godziny 9:30 strażacy obsłużyli 8 interwencji.
W akcjach na terenie całego miasta biorą udział zastępy Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczych Straży Pożarnych.
Choć same spadające drzewa i gałęzie nie spowodowały w Mysłowicach obrażeń u ludzi, poniedziałkowy wieczór przyniósł tragiczne wieści. W trakcie trwania największej nawałnicy strażacy zostali pilnie wezwani do jednego z marketów przy ul. Laryskiej.

Pomocy medycznej natychmiast potrzebowała znajdująca się tam kobieta, u której doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Strażacy podjęli walkę o jej życie, prowadząc resuscytację krążeniowo-oddechową. Niestety, mimo ogromnych wysiłków i natychmiastowej reakcji służb, kobiety nie udało się uratować.
Żywioł mocno poturbował również sąsiedni powiat bieruńsko-lędziński. W poniedziałkowy wieczór doszło tam do poważnej awarii sieci energetycznej. Prądu pozbawieni byli mieszkańcy części Imielina oraz Chełmu Śląskiego.
Z kolei w Lędzinach doszło do bardzo niebezpiecznego zdarzenia – piorun uderzył w samochód. Znajdująca się wewnątrz pojazdu osoba wymagała pilnej pomocy.
Mysłowice to tylko wycinek ogromnego frontu burzowego, który przeszedł nad całym województwem śląskim. Jak informują służby Wojewody Śląskiego, do godziny 06:00 rano we wtorek, 30 czerwca 2026 roku, w całym regionie odnotowano aż 1255 interwencji straży pożarnej.
Najtrudniejsza sytuacja panowała w trzech rejonach:
powiat rybnicki: 334 interwencje
powiat cieszyński: 109 interwencji
powiat wodzisławski: 103 interwencje
Większość wyjazdów związana była z usuwaniem skutków huraganowego wiatru oraz intensywnych opadów deszczu. W całym województwie wiatr uszkodził 38 dachów, a 5 zostało całkowicie zerwanych z budynków mieszkalnych i gospodarczych. Służby w dalszym ciągu pracują nad usuwaniem szkód.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze