Reklama

Awantura o podwyżki płac. Kto kłamał - Fabryczny czy Targoś?

18/02/2023 08:06

Podwyżki najniższego wynagrodzenia, jakie zafundował rząd polskim pracownikom, w mysłowickim samorządzie pokazały, że wśród miejskich jednostek mamy równych i równiejszych. Różnice w zasadach wprowadzenia podwyżek spowodowały konflikt pomiędzy wiceprezydentem Mateuszem Targosiem a prezesem OPZZ Markiem Fabrycznym, który przez szefa mysłowickiej oświaty został nawet publicznie ogłoszony kłamcą oraz oskarżony o rozpowszechnianie półprawd i sianie fermentu na ten temat.

Uprzywilejowani urzędnicy magistratu
Jak wynika z faktów, uprzywilejowanymi w otrzymaniu podwyżek okazali się urzędnicy magistratu. Każdy z nich – niezależnie od pełnionego stanowiska – już przy wypłacie za styczeń otrzymał wypłatę  wyższą o 600 złotych brutto. Na końcu listy podwyżek znaleźli się pracownicy administracyjni oświaty, którzy wyższe wypłaty otrzymają dopiero 3 marca i to zaledwie po 480 złotych brutto na osobę, choć z wyrównaniem od stycznia br. Pozostałe 110 złotych (do wysokości łącznej 600 zł) otrzymać mają od 1 lipca, choć trudno dziś powiedzieć czy deklarowana kwota zostanie na pewno wypłacona.

W pozostałych jednostkach miejskich jak MOPS, MOK, Muzeum, MZGK, MOSiR i inne, wprowadzone podwyżki są różne co do wysokości na osobę, w zależności od jednostki i wynoszą 480 zł, 600 zł i nawet 700 zł na miesiąc dla pracownika już od stycznia.

Reklama

Ostry konflikt o podwyżki w oświacie
Tymczasem przygotowane do wdrożenia podwyżki w administracji oświaty na poziomie 480 zł od 1 stycznia obie organizacje związkowe (MSZZ Solidarność i OPZZ) traktują jako niezbędny kompromis z władzą, wypracowany podczas kilku spotkań od listopada ub. roku. Mimo podpisania zgody na takie rozwiązanie, związkowcy uznali je za niesprawiedliwe i krzywdzące dla pracowników tej grupy pracowniczej.

Stanowisko OPZZ w tej sprawie upublicznił na facebooku Marek Fabryczny. Poinformował w nim, że złożona  - jeszcze w listopadzie ub.r. - wiceprezydentowi Targosiowi przez oba związki zawodowe propozycja podwyżek w administracji oświaty w wysokości 600 zł od 1 stycznia, nie została przez niego zaakceptowana. Zatem winą za niższą kwotę podwyżki, w porównaniu do pozostałych pracowników miejskich, obarczył Targosia, a jego decyzję uznał za ewidentną dyskryminację oświaty. Informację o takim stanowisku związku przesłał też wszystkim dyrektorom szkół.

Reklama

Na reakcję wiceprezydenta nie trzeba było długo czekać. Pismo  Targosia dementujące zdanie i argumenty Fabrycznego, trafiło do dyrektorów szkół i na prezydenckiego facebooka. Fabryczny został w nim nazwany kłamcą, który bezpodstawnie imputuje pracownikom oświaty, że są dyskryminowani. Został też nazwany osobą podającą informacje wybiórczo, publikując półprawdy w zamiarze wprowadzenia fermentu wśród dyrektorów szkolnych placówek. Zdaniem Targosia to właśnie Fabryczny jest wszystkiemu winien a zwłaszcza zwłoce w wypłacie podwyżek. 

Kto okazał się kłamcą?
prawa znalazła swoje miejsce na posiedzeniu komisji edukacji, które odbyło się w Szkole Podstawowej nr 7 w czwartek 16. lutego. Zaproszeni dyrektorzy mieli wyjątkową okazję poznać fakty cytowane z protokołów dokumentujących rozmowy obu stron w sprawie wdrożenia podwyżek, czyli przedstawicieli obu związków zawodowych działających w mysłowickiej oświacie i wiceprezydenta Mateusza Targosia.

Reklama

Z protokołów, podpisanych przez obie strony wynika niezbicie jak przebiegały negocjacje płacowe. Informacje w tej sprawie przekazała Przewodnicząca oświatowej NSZZ „Solidarność” Grażyna Chomiuk. - Wynotowałam sobie stanowiska z protokołów dokumentujących przebieg poszczególnych spotkań, by przekazać państwu jakie były składane propozycje przez prezydenta Targosia w poszczególnych terminach – mówiła podczas debaty przewodnicząca Chomiuk.

Jak wynika z jej przekazu, w czasie pierwszych trzech spotkań ze strony władz miasta propozycje ograniczały się do wprowadzenia podwyżek wyrównujących wynagrodzenia tylko tym pracownikom oświaty, których zarobki były niższe od poziomu najniższych wynagrodzeń wprowadzonych przez rząd od 1 stycznia.  

Reklama

Przełom nastąpił dopiero 19 stycznia, kiedy Targoś odpowiedzialny za oświatę zaproponował podwyżki w wysokości 480 złotych na pracownika i zobowiązał się, że rozważy kolejną podwyżkę od lipca w wysokości 110 złotych brutto na pracownika. Na wprowadzenie 600 złotych dla pracownika nie było szans – usłyszeli zebrani na posiedzeniu.

Wiceprezydent Targoś próbował bronić swojej racji, że to Fabryczny kłamie. Nie potrafił jednak podważyć podanych przez przewodniczącą faktów z prowadzonych rozmów i podać w ich miejsce innych niż przez nią cytowane. Te natomiast potwierdzały publikowane stanowisko Marka Fabrycznego.

Reklama

Natomiast niższe podwyżki w oświacie i wyższe w innych jednostkach Targoś próbował uzasadniać brakiem środków w budżecie i złą sytuacją finansową miasta. Przyznał jednak, że urzędnicy miejscy dostali więcej niż w oświacie i że są też jednostki miejskie, gdzie podwyżki wynoszą nawet 700 zł na pracownika. Dlaczego? Bo jego zdaniem pora ujednolicić wynagrodzenia zasadnicze na tych samych stanowiskach w poszczególnych jednostkach miejskich, w których różnice do tej pory były zbyt duże. Tylko jaki  ma to związek z okrojeniem podwyżek w oświacie - nie wytłumaczył. 

Nie potrafił też jednoznacznie odpowiedzieć na nasze pytanie, kiedy zatem i w jaki sposób Fabryczny kłamał w publikowanych pismach.

Reklama

Tymczasem Marek Fabryczny sprawę nazwania go kłamcą nie zamierza pozostawić bez konsekwencji. Na jego facebooku już pojawiło się żądanie odwołania rzuconego oskarżenia. Kopie pisma w tej sprawie otrzymali także uczestnicy posiedzenia komisji. W kuluarach Fabryczny zapowiada dalsze kroki w przypadku zignorowania złożonego Targosiowi wezwania.

Braki w oświacie to nie powód do dyskryminacji

Oświata to dział w miejskim budżecie, w którym wydatki na normalne funkcjonowanie są niedoszacowane od wielu lat. Problem w tym, że budżetowa dziura rośnie z roku na rok. W tym wynosi już ponad 50 mln złotych. To więcej niż w roku ubiegłym o ok. 20 milionów. Finansowe braki, to jednak nie powód, by oświatową dziurę zasypywać oszczędnościami z ograniczania należnych podwyżek jej pracownikom. Wszak to prezydent Dariusz Wójtowicz zdecydował o zasadach ich wprowadzania w grupie miejskich urzędników i powinny one tak samo obowiązywać w każdej grupie pracowniczej, każdej jednostki podległej miastu. Tym bardziej, że w wyliczeniach do planu budżetu dotychczasowe wydatki na wynagrodzenia zwiększono o 16,6 procent, by zabezpieczyć podwyżki bez naruszania dotychczasowej struktury wynagrodzeń. Takiej też zasady wprowadzenia podwyżek oczekiwały związki zawodowe i radni. Tak się jednak nie stało. Dlaczego? Na to pytanie prezydent Targoś nawet nie podjął próby odpowiedzi. Uznał, że nasze pytanie o przyczynę takiego stanu rzeczy ma formę  przesłuchania, która jest niedopuszczalna, więc oświadczył, że odpowiedzi nie udzieli. 

Reklama

GH

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ten - niezalogowany 2023-02-18 08:36:20

    Bo wysokosc podwyżki może zależeć od poziomu zaangażowania w szukaniu haków i podkładaniu świń.jakas musieli dostać wszyscy a potem to zależy...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Pepino - niezalogowany 2023-02-18 12:57:15

    A czego było się spodziewać przy dojnej dobrej zmianie.Kpina z nauczycieli i wszystkiego.Banda nieudaczników.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • J23 - niezalogowany 2023-02-18 13:22:46

    Dokładnie, ciekawe ile żona vice dostała?

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama