Ostatecznie katowicki lekarz odmówił zajęcia się sprawą. Ciała pilnuje katowicka policja. Górnik miał 58 lat, był pracownikiem powierzchni. Zasłabł wczoraj po wyjściu z szychty około godziny 22.00. Przewrócił się i zmarł. Reanimował go kopalniany lekarz, niestety górnika nie udało się uratować.
Na miejsce została wezwana karetka pogotowia, niestety bez lekarza mogącego stwierdzić zgon. Wezwany na miejsce prokurator wszczął dochodzenie w sprawie. Teraz wydał decyzję o zabraniu zwłok. By tak mogło się stać potrzebna jest rodzina, której można wydać zwłoki zmarłego górnika. Tej jednak policja zaangażowana w sprawę nie może odnaleźć. Trzy radiowozy jeżdżą we wskazywane adresy, starają się dotrzeć do kogokolwiek z rodziny. Pod adresem zamieszkania nie ma nikogo. O rozwoju sytuacji będziemy informować.
Aktualizacja, godz. 8:50:
Wreszcie, po 10-ciu godzinach samochód pogrzebowy katowickich cmentarzy zabrał zwłoki zmarłego.
- Katowicka policja spisała się na medal - komentowali górnicy.
[vc_facebook]