Ulewne deszcze spowodowały to, czego można się było spodziewać. Między rzeką Przemszą a ul. Kołłątaja doszło do zalania terenów. Na miejscu interweniuje Państwowa Straż Pożarna, Ochotnicze Straże Pożarne oraz Straż Miejska.
To nie jedyne miejsce, gdzie ulewa ma swoje następstwa - mieszkańcy informują także o problemach np. na skrzyżowaniu ul. Mikołowskiej z Obrzeżną Zachodnią. Na co wskazują także licznie przejeżdżające na sygnale wozy strażackie.
Kanalizacja deszczowo-burzowa, czyli sieć kanałów i rurociągów mająca za zadanie odprowadzać wody opadowe i roztopowe z utwardzonych powierzchni w wielu miastach w przypadku intensywnych opadów jest przeciążona. Tak samo jest w Mysłowicach. Nie pomaga temu zjawisku brak systematycznego czyszczenia odpływów tej kanalizacji, czy "betonowanie" coraz większych przestrzeni.

Gdzie jeszcze zauważono istotne problemy po dzisiejszej ulewie? Czekamy na komentarze, może będą wskazówkami dla odpowiedzialnych za to zadanie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wystarczył jeden deszczowy dzień. Strach pomyśleć o by było gdyby przyszła prawdziwa ulewa
Co ulewa tak będzie bo przepompownia ścieków nie jest w stanie odprowadzić takiej ilości ścieków, bo oczywiście kanalizacja jest ogólnospławna czyli deszczówka i ścieki płyną sobie razem do przepompowni. W następstwie pompy się przegrzewają i wyłączają. Na etapie projektu przebudowy torowiska na Bytomskiej trzeba było myśleć i większej lub drugiej przepompowni. Ale to tak po Mysłowickiemu coś zrobić ale byle jak. Mogli chociaż odkręcić zasuwy przelewowe do Przemszy. To może by tak nie pozalewalo placu zamkowego.
A władze miasta nic z tym nie robią. Nie wyciągnęli wniosków z ubiegłego roku ( dokładnie o tym samym czasie rok temu było zalanie) ani z lat poprzednich. Przykro patrzeć
Wystarczył jeden deszczowy dzień. Strach pomyśleć o by było gdyby przyszła prawdziwa ulewa
Co ulewa tak będzie bo przepompownia ścieków nie jest w stanie odprowadzić takiej ilości ścieków, bo oczywiście kanalizacja jest ogólnospławna czyli deszczówka i ścieki płyną sobie razem do przepompowni. W następstwie pompy się przegrzewają i wyłączają. Na etapie projektu przebudowy torowiska na Bytomskiej trzeba było myśleć i większej lub drugiej przepompowni. Ale to tak po Mysłowickiemu coś zrobić ale byle jak. Mogli chociaż odkręcić zasuwy przelewowe do Przemszy. To może by tak nie pozalewalo placu zamkowego.
A władze miasta nic z tym nie robią. Nie wyciągnęli wniosków z ubiegłego roku ( dokładnie o tym samym czasie rok temu było zalanie) ani z lat poprzednich. Przykro patrzeć