Koniec września i początek października przywitał mieszkańców chłodną aurą. Temperatura w dzień spadła do kilkunastu stopni, a nocami było jeszcze zimniej. W mieszkaniach szybko zrobiło się chłodno, co szczególnie odczuli lokatorzy budynków podłączonych do centralnego ogrzewania.
Osoby, które korzystają z indywidualnych źródeł ciepła – kotłów gazowych czy węglowych – mogą rozpocząć grzanie w dowolnym momencie, jednak w przypadku centralnego ogrzewania trzeba poczekać, aż zarządca nieruchomości uruchomi system.
Zapytaliśmy dyrektor Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej w Mysłowicach Małgorzatę Książek-Grelewicz, czy kaloryfery w budynkach administrowanych przez MZGK są już ciepłe.
- We wszystkich budynkach administrowanych przez MZGK centralne ogrzewanie już działa. Jedynie w budynku przy ul. Fików 5b mamy awarię pieca. – poinformowała dyrektor.
Reklama
Wbrew powszechnemu przekonaniu, w polskim prawie nie ma sztywnej daty rozpoczęcia i zakończenia sezonu grzewczego. Nie ma też jednej, obowiązującej wszystkich zarządców granicznej temperatury, po osiągnięciu której muszą włączyć ogrzewanie. Zasady te wynikają przede wszystkim z praktyki i umów zawieranych z dostawcami ciepła.
Zazwyczaj przyjmuje się, że ogrzewanie powinno być uruchamiane w momencie, gdy przez kilka kolejnych dni średnia temperatura dobowa spada poniżej 12–15 stopni Celsjusza. Ostateczna decyzja należy jednak do zarządcy, który powinien kierować się komfortem mieszkańców.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze