To niestety przypomina mi sytuację z obrad sesji naszej rady z minionego poniedziałku, która była zakończeniem sesji z poprzedniego czwartku ‒ przerwanej z powodu absencji prezydenta Wójtowicza. Nie było go, więc nie mógł odnieść się do pytań radnych, a ci uznali to za ważne i zarządzili przerwę w obradach. Sprawa była rzeczywiście istotna, bo dotyczyła zgody na zadłużenie miasta o kolejne 30 mln złotych, fundując nam emisję obligacji za 8 mln dodatkowych kosztów. Czasu radni mieli mniej niż mało, pytań typu: na co pieniędzy zabrakło, na co pieniądze z obligacji będą wydanie i jak zabezpieczony będzie ich zwrot oraz innych wątpliwości, więcej niż dużo.
Tymczasem, jak tłumaczyła wiceprezydent Marta Jabłczyńska, Wójtowicz był na ważnej delegacji w Warszawie i załatwiał dla miasta ważne sprawy. I rzeczywiście, powód nieobecności prezydent potwierdził w poniedziałek, informując, że spotykał się w czwartek i piątek z ważnymi członkami rządu w sprawie miasta ‒ nie tylko oficjalnie, ale też odbył ważne spotkania prywatnie. Pytający w sprawie delegacji przewodniczący Tomasz Papaj: z kim i o czym rozmawiał prezydent i jaki jest efekt tych rozmów, on i radni usłyszeli, że… odpowiedzi udzieli na piśmie.
No cóż, załatwiane sprawy widać były tak ważne, że ich ujawnienie zapewne wymaga konsultacji i uzgodnienia zeznań z uczestnikami warszawskich spotkań.
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że Mysłowice rzeczywiście z tych niespodziewanych i "tajnych" spotkań odniosą wymierne korzyści. Na razie wójtowiczowe kontakty specjalnie nie wyróżniają Mysłowic jako beneficjenta rządowych pieniędzy spośród innych miast. Przykładem niech będzie niższe od innych dofinansowanie likwidacji składowiska czy pozostające bez odzewu prośby na dofinansowanie remontów budynków, zakupu kontenerów na mieszkania socjalne czy budowę obiecywanego schroniska dla bezdomnych zwierząt.
A może, zamiast szwendać się po rządowych salonach za ulotnymi obietnicami ministerialnych funkcjonariuszy, no to może lepiej zakasać rękawy i zabrać się do pracy u podstaw? Wszak kolejne kredyty czy emisje obligacji będą coraz trudniejsze do przełknięcia, nawet przez ‒ wydawałoby się ‒ obłaskawioną opozycję w radzie miasta. Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska