Po prostu purchawka
Purchawka chropowataO tej porze roku najłatwiej spotkać jakieś grzyby, nie koniecznie takie, które mają kapelusz i nóżkę. Do nich między innymi zaliczamy purchawki. Ich owocniki zazwyczaj są niewielkie i mają gruszkowaty kształt. Tutaj pod masztem natrafiłem na bardzo pospolitą w naszym kraju purchawkę chropowatą. Jest to grzyb jadalny pod warunkiem, że jego miąższ ma biała barwę w całej swojej masie. Kiedy w główce zaczynają dojrzewać zarodniki grzyb staje się tylko niejadalny. Rzadko się go zbiera, bo po prostu kulinarnego szału nie ma. Jest jednak dobrym źródłem kilku kwasów tłuszczowych oraz przyswajalnego białka. Nie do pogardzenia są gromadzone przez nią mikroelementy, w tym selen. Jej wadą jest to, że gromadzi w sobie również metale ciężkie, w tym rtęć. Zatem purchawkę można zbierać do jedzenia, ale najlepiej poza Śląskiem. Oczywiście purchawki nie powinno się mylić z trującymi tęgoskórami. Te są kuliste, bardzo nieprzyjemnie pachną i niemalże od samego początku ich wnętrze bywa fioletowe.
Dziewanna z pobocza drogi
Dziewanna kutnerowata Wracając do samochodu w okolicy wiaty przystankowej spotkaliśmy okazałą dziewannę, roślinę cechująca się posiadaniem okazałych żółtych kwiatów i bardzo kosmatych, wręcz misiowatych w dotyku blaszek liściowych. Nasza bohaterka to dziewanna kutnerowata. Należy do grupy gatunków z trzema nitkami pręcików silnie owłosionych i dwoma dłuższymi, nagimi. W tym przypadku stosunek długości pyłkowiny do nitki decyduje o dalszej przynależności taksonomicznej. Napotkany gatunek ma nitki nieco ponad dwa razy dłuższe od pyłkowin. Ponadto jego liście nie posiadają skrzydełek łączących poprzednika z następnym. Zatem spotkaliśmy tutaj typową dziewannę kutnerowatą. Tak jak jej koleżanki jest niezłym ziółkiem. Należy to rzadziej spotykanych przedstawicieli swego rodzaju. Nie ma specjalnych wymagań glebowych, tereny ruderalne mogą być.
Niesamowity hubiak
Hubiak pospolity Grzybami są również huby. W poprzednim odcinku wspomniałem o lakownicy spłaszczonej. W tym lesie hub jest znacznie więcej, chociaż nie wszystkie z nich tej październikowej soboty sfotografowałem. Są to na przykład wrośniaki, szaroporki, skórniki. Odwracając kłody drewna znajdziemy niewielkie powłoczki. To grzyby korticioidalne na bio-forum określane jako tapety. W tym lesie na drewnie brzozowym musi rozwinąć się białoporek brzozowy. Bywają też spore kopyta hubiaka pospolitego o brązowych owocnikach.
Teraz opuszczamy Mysłowice i wpadamy do Katowic na wzgórze Wandy. Tam na pniach buków pospolitych bardzo licznie wystąpił wspomniany hubiak. Jeden z owocników miał ciekawą historię. Pierwotnie wyrastał na pniu żywego drzewa skórką do góry, rurkami na dół. Kiedy pień się zwalił, ale nie położył, kolejna warstwa skórki pokryła rurki pierwszego owocnika. Tak działa geotropizm. W końcu martwy pień się położył. Teraz w tym miejscu pojawiło się kolejne zgrupowanie owocników rozwijających się znowu rurkami do dołu ale prostopadle do pierwszego zgrupowania. Ot taka ciekawostka. Poza tym to grzyb, przy pomocy którego dawno temu przenoszono żarzące się węgielki.
Piotr Grzegorzek