Reklama

Przyroda wokół nas. Obrazki z wyprawy

16/01/2021 01:59

Zanim nastał nam Covid-19, a ja byłem kustoszem Muzeum w Chrzanowie w każdą drugą kalendarzową sobotę miesiąca organizowałem jakąś wycieczkę. Teraz, kiedy nastaje ten dzień coś mnie nosi i czasami udaje mi się wybrać w ciekawe miejsce.

Pomyślcie sobie, że jestem waszymi oczyma, skoro wasze nogi lękają się opuścić obszar objęty zasięgiem naszych mediów. Tym razem z rodziną odwiedziłem wielki wąwóz na zachód od Płazy k. Chrzanowa. To okolica zwana przez miejscowych Syberia. Znajduje się tam dość głęboki wąwóz z interesującą formacją geologiczną. Wiekowo odpowiada między innymi temu co można zobaczyć w Dziećkowicach.

 

Skała zwana martwicą

W wąwozie, w którym byliśmy w jego południowej części znajdują się odsłonięcia skały zwanej martwicą wapienną. Jej pokłady mają kilka metrów grubości. Zajmują też spory obszar. Zanim przejdę dalej wspomnę, że nie musicie teraz wybierać się tam, gdzie byłem, ponieważ nagrobki z analogicznej skały znajdziecie nawet na mysłowickich cmentarzach. Ja je zobaczyłem przy ulicy Mikołowskiej.

Reklama

Martwica bywa błędnie nazywana trawertynem, ale różnica jest bardzo istotna. Trawertyn rodzi się z gorącej wody, a martwica z zimnej. Tutaj woda wypływająca z pokładów jakichkolwiek wapieni, będąc bogatą w dwutlenek węgla, rozpuszcza je. Następnie na otwartej przestrzeni z różnych powodów gaz się ulatnia, a minerał tracąc rozpuszczalność wytrąca się na tym co aktualnie znajduje się w wodzie. Często są to patyki, korzenie żywych drzew, omszałe kamienie. Tam, gdzie była materia organiczna ulega ona w końcu biodegradacji, przez co ta skała staje się porowata. Martwice to skały, które na ziemiach dzisiejszej Polski zaczęły rodzić się na początku holocenu. Ten proces trwa do dziś. Bardzo malowniczo tego dnia wyglądały zanurzone w strumieniu korzenie olszy czarnej oblepione dopiero co wytrąconym minerałem.

 

Reklama

Po prostu płomienica

Zima to czas, kiedy wielu miłośników grzybów leśnych, albo po prostu dziko rosnących ma problem. Owszem, można posiłkować się marynatami lub suszem, ale w wielu przypadkach to nie jest to. Oczywiście zostają jeszcze uprawiane pieczarki. Tym niemniej dla miłośników świeżych dzikusów natura ma pewną alternatywę. Są to grzyby, których jadalne owocniki z natury wyrastają o tej porze roku. Kiedyś nazywano je zimówką aksamitnotrzonową co odzwierciedlało porę wyrastania. Teraz w nawiązaniu do nazwy łacińskiej określa się je nazwą płomienica zimowa. Tutaj mamy uwzględnioną jaskrawą, często pomarańczową barwę kapelusza oraz porę wyrastania. Tego grzyba jadalnego poszukujemy w zaroślach drzew liściastych. Najchętniej wyrasta na wierzbach i topolach. Bywa również na klonie jesionolistnym. Te gatunki tworzą zarośla nad Przemszą, zatem tam warto się wybrać w pierwszej kolejności. Grzyb z obrazka pochodzi z Płazy Syberii i wyrósł na wierzbie iwie. Zazwyczaj pojawia się gromadnie, zatem czasem jedno trafienia zapewnia posiłek dla sporej rodziny. Jadalne są kapelusze, ponieważ trzony pokryte aksamitnym meszkiem mają konsystencję zbliżoną do drewna, na którym wyrastają.

Reklama

 

Szczypta zieleni

Tam, gdzie śniegu jest mało można również zwracać uwagę na rośliny, które przeczekują tę porę roku zachowując zielone liście. Zapewne specjalny skład płynnej części tkanki roślinnej pozwala na przeżycie pewnego poziomu mrozu. A poza tym, najważniejsze dla takich gatunków są pączki zagrzebane w ściółce na poziomie gruntu.

A teraz krótki przegląd gatunków. Po pierwsze mamy całoroczne mchy. Nie tylko tutaj zobaczymy rozetki żurawca falistego (na zdj.). Dominującym gatunkiem w odwiedzanych miejscach jest płaskomerzyk falisty. Blisko wody były drobne, nerkowate, grubo karbowane listki śledziennicy skrętolistnej. Spore połacie zajmował kopytnik pospolity o dużych nerkowatych blaszkach liściowych. Te gatunki także spotykałem w zasięgu naszych mediów. Nie sposób w tak krótkim tekście zamieścić wizerunków wszystkiego co tutaj wymieniłem, ale na szczęście są Wędrówki z Grzegorzkiem, gdzie wszystko jest. Jednocześnie jest to swoista zachęta, aby wybrać się kiedyś do miejsc które polecam w moim towarzystwie nie tylko tam ale i na mapach Google.

Reklama

Piotr Grzegorzek

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości