Reklama

"Moje miejsce jest tu, w moim mieszkaniu". 91-latka nie zgadza się na przymusową przeprowadzkę do DPS

16/04/2026 16:17

Mimo 91 lat na karku, pani Jadzia z Mysłowic ma w sobie wiele ikry. Sama się myje, sprząta, gotuje, a na naszą wizytę zdążyła też ufarbować włosy i zrobić makijaż. Mimo to, nad jej głową zawisły czarne chmury. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej chce ją przymusowo przenieść do Domu Pomocy Społecznej. Sprawa trafiła już do sądu. – Prędzej się otruję, niż tam wyniosę – mówi z determinacją starsza pani, która nie wyobraża sobie jesieni życia w ośrodku.

Samodzielność z wyboru, nie z konieczności

Mimo skończonych 91 lat, pani Jadzia na co dzień wystarczająco dobrze radzi sobie z codziennymi obowiązkami. Sama się myje, ubiera, sama sprząta i przygotowuje sobie śniadania i kolacje. W weekendy gotuje sobie nawet obiady, bo pomoc domową zatrudnia tylko w dni robocze.

Z prywatnej pomocy korzysta od lutego tego roku. To opiekunka, którą pani Jadzia zatrudnia na godzinę dziennie i opłaca ją ze swojej emerytury. Jej obowiązkiem jest robienie zakupów, przynoszenie obiadów, które opłaca starsza pani, a także dokonywanie opłat za mieszkanie, media i inne usługi, z których pani Jadzia korzysta na co dzień. Obowiązkiem zatrudnionej opiekunki jest też realizowanie recept w aptece i powierzchowne sprzątanie mieszkania.

Reklama

- To osoba polecona przez pracownice MOPS, która do końca stycznia była moją formalną asystentką z programu pomocowego - mówi pani Jadzia.

Taka opiekunka, to zdaniem pani Jadzi wystarczająca pomoc, bo z resztą codziennych zajęć radzi sobie dobrze.

– Sama palę nawet w piecu, a węgiel i potrzebne drzewo na rozpałkę trzymam w pokoju obok, tu mam podręczny schowek – mówi pokazując kolejne pomieszczenie w swoim mieszkaniu.

To kilka z wielu podawanych przez nią przykładów samodzielności. I trzeba przyznać, że wiele jest w tym prawdy. Pani Jadzia na zapowiedzianą naszą wizytę u niej w domu, zdołała sobie sama ufarbować włosy i wykonać makijaż.

Reklama

Nie jest sama w swoim życiu

Choć najbliższa rodzina pani Jadzi od lat się nią nie interesuje, to podopieczna MOPS-u ma znajomych, do których może zwrócić się o pomoc. Sąsiad pomaga przy drobnych i grubszych technicznych sprawach niemal na zawołanie, a zaprzyjaźniona od lat pani Teresa odwiedza ją często wpadając na pogaduchy ze smakołykami czy prezentami. Czasem pomoże też w codziennych obowiązkach. Nie obca jest jej obsługa telefonu i szukanie znanych programów w telewizji. Czyta też gazety.

MOPS widzi to inaczej

Zupełnie inny obraz pani Jadzi mają pracownice MOPS-u. Do tego stopnia, że zdecydowały się uruchomić procedurę przymusowego umieszczenia pani Jadzi w Domu Pomocy Społecznej argumentując to troską o jej bezpieczeństwo. Pracownicy zasłaniają się tajemnicą zawodową i nie chcieli nam wyjaśnić, dlaczego pani Jadzia powinna zamieszkać w DPS.

Reklama

Od kilku miesięcy w sądzie rejonowym toczy się już postępowanie w sprawie wydania w tej sprawie decyzji. Pani Jadzia jest już po wizycie lekarza biegłego, który wydał opinię o stanie jej zdrowia i prowadzenia samodzielnego życia z pomocą stałej opiekunki.

- Sprawę załatwił szybko i bez zbędnych pytań – żali się pani Jadzia.

Podopieczna MOPS-u ma też przydzielonego pełnomocnika mającego w sądzie reprezentować jej interesy.

 

Pytania bez odpowiedzi

Pani Jadzia nie miała do dziś okazji zapoznać się z dokumentami, jakie na jej temat zgromadzone są w aktach sądowych. Z opinią lekarską wydaną przez lekarza biegłego została zapoznana przez telefon, kiedy na jej prośbę odczytała ją jej pełnomocniczka. Wizyty pełnomocnika też do tej pory nie doświadczyła, bo to nie należy do ustawowych obowiązków i zakresu działania takiego pełnomocnika, usłyszeliśmy od pani pełnomocnik.

Reklama

Na inne pytania, zwłaszcza te, co jest powodem wszczętego postępowania, nie uzyskaliśmy odpowiedzi, bo pisemne upoważnienie dla nas do zdawania takich pytań, podpisane przez panią Jadzię, nie zostało uwzględnione.

Podobne stanowisko w sprawie pytań zajmują też pracownicy MOPS. Zapoznali nas tylko z zasadami, jakie wymienia ustawa, by o taką decyzję zwrócić się do sądu. Jedną z zasad jest brak zgody podopiecznego na korzystanie z opiekuna, gdy taki zdaniem pracowników MOPS jest niezbędny dla dobra i bezpieczeństwa podopiecznego.

Reklama

Takich pytań jest wiele. Ostatecznych odpowiedzi na nie udzieli sąd. Do tego czasu, pani Jadzia musi wykazać się spokojem i wiarą, że sprawiedliwość zwycięży. Dziś takiej wiary jednak nie ma. Obawia się, że ludzie, którzy chcą – jej zdaniem – pozbawić jej wolności, z której do tej pory się cieszy, przekonają wymiar sprawiedliwości, że wysłanie jej do Domu Pomocy Społecznej to dla niej zbawienie.

– Moje miejsce jest tu, w moim mieszkaniu, które jest moją własnością od lat. Mam swoje nawyki czy ograniczenia, ale przecież sobie radzę. Może to zwyczajna zemsta za to, że złożyłam skargę na źle wykonujących swoją pracę opiekunek z MOPS-u - pyta z rozżaleniem, grożąc że prędzej się otruje niż wyniesie do DPS -u

Reklama

 

Świadek, który w sądzie pokazuje inną panią Jadzię

Tymczasem na pierwszej rozprawie pojawił się świadek, stojący po stronie pani Jadzi. To pani Teresa, długoletnia znajoma, dawna wieloletnia opiekunka pani Jadzi. Z jej opisu wyłania się całkiem inny obraz kobiety, która ma wprawdzie 91 lat, ograniczoną zdolność poruszania się, ale za to świetną pamięć, sprawne kojarzenie świadczące o sprawnym umyśle. Radzącą sobie z codziennymi obowiązkami. Wprawdzie w sposób nieco mniej sprawny niż osoby młodsze, ale skutecznie. Podobne przekonanie mamy także my po kilku wizytach u panie Jadzi.

Reklama

 

Jest jednak szansa

Pani Jadzia mimo toczącej się sprawy w sądzie, nadal znajduje się w grupie osób, które mają szansę na przydział asystentki. To specjalny program, z którego do końca stycznia pani Jadzia korzystała. To właśnie asystentka z tego programu jest dziś wynajętą opiekunką pani Jadzi. Program jest korzystny z kilku względów, a jednym z nich jest nieodpłatne opiekowanie się podopiecznymi MOPS przez rok. To duża pomoc finansowa dla tej wyjątkowo dzielnej kobiety. Jej koszty życia ledwo pozwalają wiązać koniec z końcem i nieodpłatna pomoc to spore oszczędności w jej wydatkach.

Reklama

Czy mimo tych trudnych i niezrozumiałych dla pani Jadzi decyzji MOPS, jest szansa, by w jej życiu zaświeciło jeszcze słońce?

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/04/2026 08:56
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zoja - niezalogowany 2026-04-17 07:48:38

    No MOPS wszystko wie najlepiej. MOPS tak chętnie pomaga alkoholikom - finansują opał, robią zakupy, sprzątają mieszkanie ( wiem, bo mam takiego sąsiada) . Czyżby chodziło o przejęcie mieszkania? Pani Jadziu trzymam kciuki za Panią ???? Może MOPS po prostu uruchomi inną formę pomocy ????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Elżbieta z Poznania - niezalogowany 2026-04-17 10:12:31

    Dla Mops najłatwiej jest zabrać matce dzieci lub starszą osobę umieścić w DPS,i sprawa załatwiona !!oni mają pomagać a nie pozbywać się problemu !!W DPS niech umieszczają ludzi którzy sobie nie radzą i nie ma innego wyjścia ,a oni idą na tzw ,łatwiznę.Dajcie spokojnie dorzyc swoich dni człowiekowi ,jeśli tak chce????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Urzednik zadecyduje o Twojej w - niezalogowany 2026-04-17 10:46:05

    Trzymam kciuk za Panią, ale nie powinno być takiej konieczności. Pani ma zostać pozbawiona swojej wolnej woli bo tak uznał pseudourzednik?! Swojej aku wolnej woli i swojej wlności? W jakim świecie my żyjemy?! Miejmy nadzieję, że radni zrobią z tym porządek, a jak nie to prokuratura! Trzymam kciuki za Panią Jadzię!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości