W sobotę, 21 lutego, w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Centrum Mysłowic doszło do pożaru. Ogień pojawił się w okolicach ołtarza, gdzie zapaliła się rozdzielnia elektryczna. Dzięki szybkiej reakcji obecnych na miejscu osób udało się uniknąć poważnych zniszczeń.

Do zdarzenia doszło około godziny 13.30. Zapaliła się rozdzielnia elektryczna, do której były podłączone urządzenia służące do osuszania świątyni po niedawnym zalaniu.

W chwili wybuchu pożaru w kościele przebywały dwie osoby sprzątające wnętrze. Jedna z kobiet, gdy zauważyła dym, natychmiast wybiegła po pomoc. Na zewnątrz był pan Siergiej – mężczyzna odpowiedzialny za doglądanie osuszaczy i pochłaniaczy wilgoci, które w świątyni pracują całą dobę.
Siergiej bez wahania chwycił za gaśnicę i ugasił ogień. Zaraz po opanowaniu sytuacji wezwał straż pożarną. Rozdzielnia znajdowała się blisko ołtarza, dlatego po akcji gaśniczej ta część kościoła była całkowicie pokryta proszkiem z gaśnic.
Parafia zwróciła się do wiernych z prośbą o pomoc w sprzątaniu przed wieczorną mszą. Parafianie odpowiedzieli na apel i wspólnie czyścili, myli i porządkowali wnętrze świątyni.
Przypomnijmy, że dwa tygodnie wcześniej, 7 lutego, w kościele doszło do poważnego zalania. Organista zauważył wczesnym rankiem, że do wnętrza leje się woda. Okazało się, że przyczyną była awaria instalacji przeciwpożarowej, której montaż zakończył się zaledwie kilka miesięcy temu. W wieży kościelnej pękła rura, w woda lała się przez wiele godzin po ścianach.
Z uszkodzonej instalacji wyciekło aż 176 tysięcy litrów wody, co spowodowało znaczne zniszczenia wyposażenia kościoła. Od tamtego czasu w świątyni ciągle pracują osuszacze i pochłaniacze wilgoci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze