Powołany 19 października, zacznie działać już od najbliższego poniedziałku pod okiem naczelnika Dawida Piecucha. To ten sam, który z poręki mysłowickiego posła we wrześniu wrócił do urzędu miasta i po wykorzystaniu urlopu wypoczynkowego objął stanowisko Głównego Specjalisty ds. Organizacji, Kadr i Płac. Jak się okazało nie na długo.
By jednak wszystko się udało, nowy naczelnik nowego wydziału, tego samego dnia kolejnym zarządzeniem prezydenta został Pełnomocnikiem ds. Przedsięwzięć Publicznych.
I tu otrzymane plenipotencje pozwalają mu bezpośrednio nadzorować i zarządzać wydziałem zamówień publicznych, wydziałem Przygotowania i realizacji inwestycji, a także nadzorować wydział informatyki. Ma też mieć pieczę nad wszystkim co wymaga zmian i naprawy z udziałem pieniędzy zewnętrznych. Przy tym nowy Pełnomocnik bezpośrednio podlegać będzie prezydentowi miasta.
Powołana funkcja to tak naprawdę trzeci wiceprezydent miasta.
Czemu zatem pełnomocnik a nie wiceprezydent? Być może Wójtowicz nie chciał narazić się na parafrazę dowcipu jaki krążył w 1957 roku wśród polskich kibiców, gdy wygraliśmy z Rosją 2:1 w meczu rozgrywanym na stadionie w Chorzowie. Opowiadano sobie wówczas powszechnie, że Rosjanie przysłali nam telegram z gratulacjami tej treści: Gratulacje za wygrany mecz – stop. Ropa – stop, Gaz – stop. Wszak oficjalny alians z platformowym posłem może zakręcić prezydentowi niejeden kurek.
Dla mnie jednak polityka jest zdecydowanie mniej ważna. Oby tylko nowy Pełnomocnik potrafił wykorzystać dane mu uprawnienia i samodzielność w najważniejszych dla rozwoju miasta obszarach. Dotychczasowe bowiem prezydenckie rewolucje personalne i organizacyjne, wdrażane licznie i często na kolanie, wprowadzały raczej chaos. Oby tym razem bez polityki, a za to merytorycznie.
Co daję pod rozwagę
Grażyna Haska