Było to 25 lat temu. Wiele dzieci występujących w programie zakończyło „karierę” śpiewaczą na tym jednym razie, ale nie nasza mysłowiczanka. - Od tamtego czasu nie zaprzestałam swojej przygody ze śpiewaniem – mówi Natalia Skrycka. W 2014 roku ukończyła katowicką Akademię Muzyczna im. Karola Szymanowskiego w klasie śpiewu solowego profesor Agaty Kobierskiej.
- Zaraz po studiach dostałam zaproszenie na przesłuchanie do jednej z niemieckich agencji operowych – opowiada - do której się dostałam, następnie agent wysłał mnie na casting do Staatsoper Unter den Linden w Berlinie, do szkoły operowej czyli Opera Studio. Ten casting wygrałam i 3 lata uczyłam się i występowałam na deskach Niemieckiej Opery Narodowej.
Obecnie pani Natalia, od roku 2018, jest etatową solistką tej samej opery, czyli Niemieckiej Opery Narodowej w Berlinie, gdzie mieszka. Poza tym gościnnie też występuje w wielu innych teatrach i instytucjach operowych w Europie, między innymi w Operze Narodowej w Paryżu, Bayerische Staatsoper, Staatsoper Hamburg, Staatstheater Braunschweig, Bregenz Festspiele, Konzerthaus Berlin.
Mysłowiczanka ma wielkie szczęście śpiewać z takimi artystami jak Placido Domingo, Daniel Barenboim, Anna Netrebko, Sonya Yoncheva, Zubin Mehta, Rene Pape i wielu innych. Ma głos mezzosopranowy, wykonuje bardzo zróżnicowany repertuar ale skupia się najbardziej na repertuarze niemieckim jak Wagner, Strauss, Humperdinc, którzy jej sercu i jej tonacji głosowej są najbliżsi.
Natalia zdradza też największe swoje marzenie śpiewacze, marzenie jak chyba każdej mezzosopranistki. To to rola Carmen, którą to - ma nadzieję - niedługo będzie mogła zaśpiewać.
Artystka chciała w marcu odwiedzić Mysłowice, ale sytuacja na to nie pozwala. Liczy na to, że w maju będzie mogła zaśpiewać w Operze Paryskiej.
Natalia Skrycka jest laureatką wielu nagród na szczeblu międzynarodowym, między innymi finalistką prestiżowego Międzynarodowego Konkursu Wokalnego Neue Stimmen w Gütersloh oraz finalistką i laureatką nagrody Eleny Obraztsowej na międzynarodowym konkursie wokalnym Tenor Vinas w Barcelonie.
W Polsce również zdobywała nagrody, jako studentka na takich konkursach jak Międzynarodowy Konkurs Wokalny im Ady Sari w Nowym Sączu czy Andrzeja Hiolskiego w Kudowie Zdrój.
Oprócz tego, że zawodowo śpiewa jest też szczęśliwą mamą dziesięciomiesięcznego Jasia i żoną Bartosza, który również jest śpiewakiem operowym.
Życie artystów to często życie na walizkach. - W naszym zawodzie bardzo trudno znaleźć czas wolny, żeby spędzić go razem w trójkę – mówi Natalia. - Bardzo dużo podróżujemy, często się mijamy... mąż mieszka w innym mieście, w Coburg (400 km od Berlina) i w tamtejszej operze jest pierwszym basem, co oznacza że ma bardzo dużo pracy, jednakże stara się w każdej wolnej chwili przyjeżdżać do nas do Berlina. W Polsce bywamy bardzo rzadko głównie w wakacje, odwiedzamy rodziców na Laryszu. Niestety, artystów, którzy występują za granicą i tam osiągają sukcesy w naszym kraju się nie docenia – mówi z żalem Natalia – i trudno powiedzieć z czego to wynika...
Za Laryszem tęskni bardzo, tu się wychowała, tu mieszkają jej rodzice, tu chodziła do szkoły podstawowej, którą bardzo dobrze wspomina, kolegów i koleżanki. - Zawsze z radością spędzam swój czas w domu rodzinnym i zawsze bardzo chętnie tu przyjeżdżam i cieszę się widząc znajome twarze – dodaje artystka.
(SA)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze