Reklama

Mimo pandemii górnicza restrukturyzacja trwa

30/10/2020 14:14

Mimo pandemii górnicza restrukturyzacja trwa - rozmowa z wiceprzewodniczącym Zarządu Związku Zawodowego Górników w Polsce.

„CT:” Upłynęło już sporo czasu od powołania zespołu pracującego nad restrukturyzacją górnictwa. Jak mimo pandemii idą prace tego zespołu?

Sebastian Czogała : Po tym jak 8 października pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa zainaugurował prace zespołów w czterech śląskich spółkach: Polskiej Grupie Górniczej, Tauronie Wydobycie, Węglokoksie Kraj oraz Jastrzębskiej Spółce Węglowej, w każdej ze spółek będą pracować po trzy zespoły: społeczny, likwidacyjny oraz ds. geologiczno-rynkowych. Pierwszy ma przede wszystkim ustalić zasady zagospodarowania pracowników, drugi – model likwidacji zakładów, trzeci zajmie się złożami węgla, możliwościami ich eksploatacji oraz lokowania węgla na rynku. Również na poziomie centralnym prace ruszyły w zespole nowoczesnych rozwiązań technologicznych opartych na węglu. Na dniach ma rozpocząć pracę zespół drugi na poziomie centralnym. Najważniejszy, bo dotyczący mechanizmu finansowania, czyli sposobu udzielenia pomocy publicznej polskiemu sektorowi górnictwa węgla kamiennego; oczywiście w uzgodnieniu z Komisją Europejską i ze stroną społeczną. Zespoły mają przedstawić swoje rekomendacje do 30 listopada, a przygotowanie umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa jest planowane do połowy grudnia tego roku.

Jednak w mediach pojawiają się informacje o działaniach energetyki skierowanych na nowe, ekologiczne źródła wytwarzania energii z wyeliminowaniem węgla.

Rzeczywiście, coraz częściej w mediach pojawiają się takie informacje. Dobitnym przykładem jest największa spółka energetyczna w Polsce, czyli Polska Grupa Energetyczna (PGE), której większościowym udziałowcem jest Skarb Państwa. Otóż w ostatnim czasie w obecności wicepremiera rządu firma ta uruchomiła dwie nowe farmy wiatrowe: Starza/Rybice i Karnice II, zwiększając łączną moc zainstalowanych farm wiatrowych o 20 proc., do 647 MW i umacniając Grupę na pozycji lidera, jako największego producenta zielonej energii w Polsce. W najbliższym czasie firma zamierza zintensyfikować działania w tym kierunku i uruchomić kolejne morskie farmy wiatrowe na Bałtyku oraz farmy fotowoltaiczne w całej Polsce. Do 2030 roku PGE chce rozwinąć projekty o mocy 3,5GW, w których energia dostarczana przez PGE będzie pochodzić z Morza Bałtyckiego. Jak wynika z powyższego przykładu, aktualne działania skierowane są na jak najszybsze uzyskanie źródeł wytwarzania energii z pominięciem węgla, który do chwili obecnej był i jest najważniejszym paliwem energetycznym w Grupie.

Jednak tempo tych zamierzeń przeczy ustaleniom dotyczącym górniczej branży. Jak Pan to skomentuje?

Rzeczywiście tempo zmian, które rząd wprowadza w energetyce jest dosyć znaczne i jak gdyby przeczy naszym ustaleniom o płynnym odchodzeniu od węgla przez najbliższe 20 lat. Mam tutaj na myśli działania związane z podpisaniem umowy o współpracy z USA na rzecz rozwoju programu energetyki jądrowej. W najnowszym projekcie „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku” nakłady na budowę 6-9 GW z atomu oszacowano na 150 mld zł. Przy założeniu, że polski udział w spółce ma wynieść 51 proc. zaangażowanie polskiej strony może wynieść 70 mld zł, to trzeba postawić pytanie, czy tak ogromne nakłady są konieczne, gdy największe państwa europejskie odchodzą od energii uzyskiwanej z atomu?

Mimo rządowych zapewnień, że górnicy nie zostaną bez pracy i szans na przeżycie, to nie widzę, by przybierały one jakiś konkretny wymiar. Jak Pana zdaniem i kolegów związkowców powinien wyglądać taki program zabezpieczeń?

Uzgodnienia z rządem i podpisana umowa zapewniają stopniowe odchodzenie od węgla i sukcesywne zamykanie kopalń zgodnie z tzw. „osią czasu”. Zgodnie z zapewnieniami, każdy z pracujących w kopalniach ma szansę dopracować do emerytury górniczej. Gwarancje tej sytuacji musimy zawrzeć w umowie społecznej, nad którą aktualnie pracują zespoły robocze, i która winna być podpisana do 15 grudnia 2020 roku. Przy likwidacji danej kopalni, każdy pracownik z dużym stażem musi mieć zapewnioną możliwość dopracowania do emerytury na własnej kopalni, bądź poprzez alokację, czyli dopracowanie na innej kopalni. Jeżeli okoliczności na to nie pozwolą, mają mieć możliwość skorzystania z tzw. „urlopów górniczych”. Szczegóły winny być ustalone na forum zespołów i zawarte w umowie społecznej. W kwestii młodych pracowników kopalń, powinno uruchomić się program tzw. „dobrowolnych odejść z górnictwa” oczywiście za odpowiednią odprawą i przy spełnieniu określonych warunków. Ponadto, każdy odchodzący winien mieć możliwość przekwalifikowania się zawodowo i znalezienia na rynku innej satysfakcjonującej pracy. W rozwój nowych miejsc pracy, nowych technologii winien zaangażować się bardziej nasz rząd i winny to być rozwiązania kompleksowe, a nie obiecana przez rząd budowa fabryki samochodów elektrycznych dla kilkuset pracowników. Rozwiązania te powinny obejmować cały region śląski, aby nie stało się z „naszą małą ojczyzną” to co stało się z zagłębiem węglowym w Wałbrzychu.

Jak Pana zdaniem dzisiejsza sytuacja związana z rosnącą pandemią odbije się na kondycji finansowej i pracowniczej kopalń? Jaki udział w ilości zakażeń mają górnicy?

Jest oczywistym, że kondycja finansowa i pracownicza firmy jest związana z pandemią. Poradziliśmy sobie z nią w pierwszej fazie, więc mam nadzieję, że poradzimy sobie i teraz. Nadal największym problemem firmy jest nieodebrany a zakontraktowany przez energetykę zawodową węgiel na naszych zwałach. Dziś ważne jest, że aktualna sytuacja epidemiologiczna w śląskich zakładach górniczych jest stabilna. Górnicy nie są już symbolem rozprzestrzeniającej się pandemii, a same kopalnie ogniskami Covid-19. Że górnicy nie są już przedmiotem hejtu, jak w pierwszym etapie pandemii. To skutek podjętych wiosną i latem przez środowisko górnicze zmian organizacji pracy tj. rozłożenie prac na wszystkie zmiany robocze, ograniczenie liczby osób korzystających z środków transportu na powierzchni i pod ziemią, szybowego, pracę zdalną, ograniczenie kontaktów z kontrahentami. Wprowadzono i utrzymano szczególne działania dotyczące reżimu sanitarnego, profilaktyki i prewencji. Dziś przypadki zakażeń wśród górników określane są na poziomie około 40 osób, co przy dobowej liczbie infekcji powyżej 1000 stanowi 2 proc.

To rzeczywiście niewiele. Dziękuję za rozmowę.

[vc_facebook]
Aplikacja na Androida

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości