Mieszkańcy budynku przy ul. Lompy 5B mają już dość chodzenia z workami śmieci i wiadrami popiołu do śmietnika po drugiej stronie ulicy. O pomoc w wyznaczeniu miejsca w pobliżu poprosili radną Martę Górną.
Kamienica jest wspólnotą mieszkaniową z 45-procentowym udziałem Śląsko-Dąbrowskiej Spółki Mieszkaniowej, która od lat zajmuje się jej administrowaniem. Mieszka w niej 23 osób, w większości w wieku emerytalnym.
Budynek graniczy z obszernym podwórkiem, które jest własnością gminy. Dojście do niego ma też inna wspólnota i lokatorzy z budynków MZGK. Od czasu remontu ul. Lompy, podwórko nieformalnie służy też jako droga dojazdowa do pobliskich posesji. W przeszłości mieszkańcy wspólnoty z kamienicy przy Lompy 5B korzystali z miejsca na składowanie odpadów wspólnie z sąsiedzką wspólnotą gminną, do czasu, aż ta odgrodziła swój teren.
By zapewnić nowe miejsce pod składowanie odpadów, administracja ŚDSM wystąpiła z wnioskiem do gminy o wydzierżawienie części podwórka, wskazując dogodne - ich zdaniem - na ten cel miejsce. Niestety nie uzyskała zgody. Jako przyczynę odmowy wskazano zbyt małą odległość od okien przyległego budynku.
Od tego czasy mieszkańcy kamienicy muszą wędrować z workami odpadów i wiaderkami z popiołem przez dwie bramy budynków przy ul. Lompy 5, muszą przekroczyć ulicę i dostać się na posesję budynku nr 4 przy ul. Lompy, do wyznaczonego tam dla nich śmietnika. Wprawdzie tuż obok ich posesji znajdują się kubły na odpady dla budynku komunalnego zarządzanego przez MZGK, ale stan miejsca na składowanie odpadów i ilość pojemników nie dają szans na dołożenie kolejnych kubłów.
W minioną środę, na podwórku mieszkańcy kamienicy wspólnie z radną Martą Górną spotkali się z urzędnikami Urzędu Miasta Mysłowice, przedstawicielem ZOMM oraz pracownikami ŚDSM.
Ze spotkania został sporządzony protokół. Z poczynionych ustaleń wynika, że problemy mieszkańców, będących w większości w wieku emerytalnym, zostaną załatwione.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Sprawa śmietnika tylko pokazuje jak "świetnie" zarządzane jest miasto. Ręce opadają!
Nie zgodzili się na postawienie śmietników, ponieważ byłyby za blisko okien, a dawniej nie było problemu jak śmietnik znajdował się zaledwie parę metrów od okien... Kto to widział żeby ludzie którzy mają swoje lata i są schorowani chodzili tak daleko żeby wyrzucić śmieci...
Trzeba im też biedronkę pod oknem postawić - kto widział żeby taki kawał chodzić??
Sprawa śmietnika tylko pokazuje jak "świetnie" zarządzane jest miasto. Ręce opadają!
Nie zgodzili się na postawienie śmietników, ponieważ byłyby za blisko okien, a dawniej nie było problemu jak śmietnik znajdował się zaledwie parę metrów od okien... Kto to widział żeby ludzie którzy mają swoje lata i są schorowani chodzili tak daleko żeby wyrzucić śmieci...
Trzeba im też biedronkę pod oknem postawić - kto widział żeby taki kawał chodzić??