Mieszkańcy Mysłowic od wielu lat skarżą się na uciążliwy smród dymu i zanieczyszczenie powietrza, które szczególnie dokucza w okresie zimowym. Pomimo upływu ośmiu lat od wprowadzenia uchwały antysmogowej, problem emisji szkodliwych związków z przestarzałych kotłów nadal jest bardzo uciążliwy, a działania władz miasta okazują się niewystarczające - w mieście w którym wskaźnik zachorowań na raka jest jednym z najwyższych w Polsce. Tak można podsumować sytuację.
Gmina nie kontroluje i nie egzekwuje prawa
Podstawową przyczyną fatalnej jakości powietrza jest spalanie węgla, drewna i odpadów w kotłach typu „kopciuchy”, które od dawna nie powinny być używane. Uchwała antysmogowa obowiązuje od ośmiu lat i zakazuje eksploatacji tych urządzeń, które nie spełniają minimalnych norm emisyjnych. Korzystanie z nich jest wykroczeniem administracyjnym, które powinno być surowo karane, a urządzenia – wymieniane. Niestety, mimo pełnej wiedzy i danych gmina nie prowadzi skutecznej kontroli i egzekwowania prawa.
1000 kopciuchów nadal smrodzi, bo zamiast kar są upomnienia
W Mysłowicach wciąż pozostaje około 1000 przestarzałych urządzeń grzewczych niezgodnych z wymogami uchwały. Choć liczba kopciuchów zmniejszyła się znacznie w ostatnich latach (spadła z około 5-6 tys. w 2018 r. do około 1 tys.), to i tak wystarcza, by w dni bezwietrzne zatruwać powietrze i narażać zdrowie mieszkańców.
Władze miasta dysponują wszystkimi narzędziami prawnymi i organizacyjnymi – m.in. dostępem do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków i możliwością przeprowadzania systematycznych kontroli Straży Miejskiej. Znają adresy domów, gdzie jeszcze są zakazane urządzenia grzewcze. Jednak kontrole są nieliczne, a nakładane kary – symboliczne i nieadekwatne do skali zagrożenia. W praktyce większość użytkowników nielegalnych kopciuchów otrzymuje jedynie pouczenia, co nie skłania do zmiany nawyków.
Od roku gmina nie dopłaca do wymiany pieców
Przez kilka lat funkcjonowały programy dopłat na wymianę pieców, które cieszyły się dużym zainteresowaniem mieszkańców i przyniosły wymierne efekty: jakość powietrza się poprawiała, a liczba urządzeń niezgodnych z prawem spadała. Jednak od 2022-2023 roku wsparcie finansowe ze strony miasta radykalnie się zmniejszyło, by w 2024 roku całkowicie zniknąć. W tym samym czasie pojawiły się też problemy z wypłatą środków dla części mieszkańców, mimo podpisanych umów.
Od 1 stycznia 2026 roku uchwała antysmogowa bezwzględnie zakazuje użytkowania tzw. kopciuchów. Można będzie jeszcze przez niedługi czas używać kotłów spełniających normy co najmniej klasy 3 lub 4. Tymczasem władze miasta nie wykonują należycie swoich obowiązków wynikających z ustawy Prawo ochrony środowiska – unikają kontroli i nie nakładają skutecznych sankcji administracyjnych. Mysłowicki Alarm Smogowy wskazuje, że brak tej politycznej odwagi i konsekwencji powoduje, że sytuacja poprawia się znacznie wolniej niż by mogła z wykorzystaniem dostępnych rozwiązań prawnych.
Zakup antysmogowego drona to zaledwie medialny sukces. Nie zastąpi skutecznego działania
Wprowadzanie nowoczesnych technologii, np. zakup drona antysmogowego, choć medialnie efektowne, nie zastąpi systemowego egzekwowania prawa i realnego wsparcia mieszkańców. Mysłowiczanie chcą oddychać czystym powietrzem, a tego mogą oczekiwać tylko wtedy, gdy władze miasta podejmą zdecydowane, zaplanowane i konsekwentne działania w zakresie kontroli a także wsparcia mieszkańców w zdobyciu finansowania na wymiany źródeł ciepła i termomodernizację.
Problem smogu w Mysłowicach to przede wszystkim wola polityczna i skuteczność samorządu. Realizacja przepisów antysmogowych oraz wspieranie mieszkańców w likwidacji kopciuchów to dziś priorytet dotyczący zdrowia i jakości życia całej społeczności. Niestety pomimo naszych starań władze gminy ciągle nie realizują strategii poprawy jakości powietrza, a jedynymi miernikami podejmowanych działań są niebieskie kciuki na Facebooku.
Zresztą naiwne jest chyba oczekiwanie czegoś więcej po osobach, które konsekwentnie ignorują w tym zakresie nie tylko głos mieszkańców ale też wyniki badań i publicznie kpią, że “kiedyś to była mgła a teraz to smog co dusi i zabija”.
Jerzy Bryk, Mysłowicki Alarm Smogowy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Bo za dużo gorliwymi sie tu wprowadziło.
Od kilku dni smród jest nie do zniesienia. Mieszkam na początku ul. Mikołowskiej w bliskim sąsiedztwie tzw. Klachowca. Boli mnie głowa i mam duszności. Mam oczyszczacz powietrza ale niewiele pomaga. Czy mam się wyprowadzić z tego miasta?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Bo za dużo gorliwymi sie tu wprowadziło.
Od kilku dni smród jest nie do zniesienia. Mieszkam na początku ul. Mikołowskiej w bliskim sąsiedztwie tzw. Klachowca. Boli mnie głowa i mam duszności. Mam oczyszczacz powietrza ale niewiele pomaga. Czy mam się wyprowadzić z tego miasta?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.