Od takiej czynności w Szkole Podstawowej Nr 7 na Rymerze pracownicy obsługi szkolnej rozpoczynają dzień otwarcia szkoły dla uczniów. Niedrożna studzienka tuż przy głównym wejściu do szkoły powoduje, że podczas intensywnych opadów deszczu woda zalewa szkołę.
Na ten mankament, w bądź co bądź miejskiej placówce, urzędnicy nie reagują. Tymczasem w szkole co rusz w ruch idą worki z piaskiem, ścierki, wiadra i mopy. - Jak jeszcze mieliśmy na etatach stróży w szkole, to oni w takich ulewnych dniach na bieżąco ścierali wdzierającą się na szkolny korytarz wodę. Okładali też szkolne wejście workami z piaskiem. Dzięki temu szkolne korytarze nie niszczyła wilgoć - mówią pracownicy. Teraz jednak nie ma komu wykonywać tej syzyfowej pracy co ulewę, a korytarze, na które regularnie wdziera się woda, będą po prostu wymagały remontu. - Od tego roku szkolnych stróży zastąpił szkolny monitoring. Niestety, nie wychodzi szkole na dobre nie tylko w sprawie zalewania korytarzy - usłyszeliśmy w szkolnym pokoju nauczycielskim. [vc_facebook]