Nie ukrywam, że po listopadowych perturbacjach związanych z brakiem kasy w mieście, liczyłam na radykalne zmiany w zaprojektowanym budżecie na 2021 rok. Wszak brakuje 30 mln zł. Na ich uzupełnienie prezydent dostał od większości radnych zgodę na emisję obligacji. I nie ma to znaczenia, że tak naprawdę połowa z tych pieniędzy pójdzie na spłatę bieżącego kredytu, bo koniec grudnia kasa musi się znaleźć na koncie kredytowym banku, aby ten mógł odhaczyć spłatę i w styczniu znów nas zasilić kredytem. Druga połowa zaś sfinansuje bieżące funkcjonowanie, które jest w naszym mieście nad wyraz kosztowne.
Jeszcze niedawno liczyłam, że z powodu listopadowej awantury, choć zakończonej po myśli prezydenta, radni zmobilizują się do zaplanowania w miarę realnego planu wydatków na najbliższy rok. Choćby w edukacji i transporcie publicznym, bo w tym roku braki sięgają tu aż 16 mln zł. Dziś myślę, że się raczej nie doczekam. Z nieoficjalnych informacji wynika bowiem, że poważnych wniosków radnych na zmianę prezydenckiego projektu nie ma.
Projekt budżetu przeszedł też weryfikację Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO). Z jej opinii wynika, że oba dokumenty - tak projekt budżetu na 2021 r., jak i Wieloletnia Prognoza Finansowa (WPF) zostały sporządzone poprawnie, wg ustawowych procedur.
Widać z tego, że tym razem RIO nie oceniała realności wydatków, zwłaszcza tych założonych na kolejne lata, bo nie odbiegają znacząco od poprzedniego roku, w przeciwieństwie do projektu z roku 2019. Negatywna wówczas opinia RIO dla WPF mówiła, że projekt ma być realistyczny. Zwróciła też uwagę na zaplanowane przesunięcia wykupu obligacji na dalsze lata, wątpiąc przy tym w realność wyliczonego wskaźnika zadłużenia miasta. W efekcie wydała opinię negatywną, konkludując: „(...) zawarte w przedłożonym do zaopiniowania projekcie wieloletniej prognozy finansowej dane nie są adekwatne do sytuacji Miasta na dzień wydawania opinii”.
Dziś widać, że skarbnik miasta wyciągnęła wnioski z negatywnych ocen RIO do projektu WPF za 2019 r. i krytycznych uwag do wykonanego budżetu za ten sam rok i tym razem sporządziła oba dokumenty bez pudła.
Szkoda tylko, że kolejny raz te ważne dokumenty, wg mnie, niewiele mają wspólnego z realną sytuacją miasta i jego potrzebami. Przywodzą mi raczej na myśl piosenkę Kory pt. „Szare miraże”, w której śpiewa m.in. słowa: „Tysiące twarzy, setki miraży”. Twardym dowodem na to niech będą 30-milionowe braki na pokrycie pilnych wydatków miasta w br., chybcikiem zgłoszone dwa tygodnie temu.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska