22 lutego doświadczeni amatorzy zimowych kąpieli, jak i osoby dopiero rozpoczynające przygodę z morsowaniem, spotkali się na Hubertusie, by wziąć udział w wydarzeniu z okazji 100-lecia klubu Siła Mysłowice. Przyszły osoby w różnym wieku, od dzieci po seniorów, z różnym doświadczeniem, ale łączyło je jedno – dobra zabawa połączona ze zdrowym stylem życia.
Wydarzenie pod hasłem „100 osób morsuje z klubem Siła Mysłowice” zostało zorganizowane przez Siłę z okazji 100-lecia tego klubu. W organizację włączyły się klubu Mors Hubertus i Mors Ferajna.
- W tym roku obchodzimy 100-lecie klubu i co miesiąc postanowiliśmy organizować rożne akcje. Dzisiaj spotykamy się w związku z morsowaniem na 100-lecie - mówi Sebastian Stachoń, inicjator niedzielnego spotkania nad wodą, sportowiec, trener.
Zanim ochotnicy weszli do wody, Sebastian Stachoń odpowiadał na pytania debiutantów, którzy właśnie teraz po raz pierwszy zdecydowali się na morsowanie. Potem rozgrzewka i wreszcie wejście do zimnej wody Hubertusa. Zbiornik poryty jest grubą warstwą lodu, więc zanim rozpoczęła się kąpiel, trzeba było wykuć w nim spory przerębel.
Nad Hubertusem spotkały się morsy nie tylko z Mysłowic, ale także osoby m.in. z Jaworzna czy Tychów – niemały tłum. Co jest takiego fascynującego w zanurzaniu się w lodowatej wodzie i co przyciąga ludzi zimą nad stawy i jeziora?
- Poza trendem na morsowanie, który od wielu istnieje w Polsce, to na pewno aspekt zdrowotny i psychologiczny. Jest to też forma integracji z innymi ludźmi. Trzeba się przełamać, zmusić organizm do wejścia do zimnej wody, bo to nie jest komfortowe, to jest rodzaj wychodzenia ze swojej strefy komfortu. Lepsze krążenie w organizmie, lepsze samopoczucie, lepsza regeneracja np. w sportach walki – tłumaczy Sebastian Stachoń, który morsuje już od 16 lat – nie tylko „na mokro”, ale także w inny sposób obcuje z zimnem.
Reklama
Tzw. morsowanie suche, jak wyjaśnia, polega na ekspozycji ciała na zimno i mróz w górach, na plaży, czy nawet na balkonie.
Jedna z uczestniczek niedzielnego morsowania powiedziała nam też, że zimne kąpiele świetnie działają na cellulit i dają ogromną satysfakcję z przełamywania własnych barier.
Zimną kąpiel poprzedziły pokazy ratownictwa lodowego prowadzone przez Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. A po wyjściu z przerębla każdy mógł się rozgrzać w mobilnej saunie, napić ciepłej herbaty, upiec na ogniu kiełbaskę i posilić się żurkiem i gulaszem, który został przygotowany na miejscu w kociołku na ognisku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze