W minioną niedzielę około 2.40 w nocy, na ul. Żwirki i Wigury przejeżdżający patrol zauważył mężczyznę, który na widok mundurowych zaczął się nerwowo zachowywać. Gdy policjanci postanowili go wylegitymować, zaczął się zachowywać jeszcze bardziej nerwowo.
- Szczególną uwagę stróże prawa zwrócili na dowód osobisty, którym posługiwał się mężczyzna. Oprócz różnicy pomiędzy zdjęciem w dowodzie, a wyglądem mężczyzny, uwagę policjantów przykuły także ślady białego proszku, które znajdowały się na dokumencie – informuje st. sierż. Damian Sokołowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach.
Mężczyzna zapewniał, że nie ma przy sobie narkotyków, a dowód osobisty należy do niego. Policjanci nie uwierzyli w te tłumaczenia. Podczas przeszukania w saszetce mężczyzny mundurowi znaleźli woreczek strunowy z białym proszkiem. W końcu 32-latek przyznał, że dowód, którym się legitymował należy do jego brata.
- 32-letni mieszkaniec naszego miasta został zatrzymany i doprowadzony do komendy. Przeprowadzone badanie narkotesterem wykazało, że znaleziony biały proszek to amfetamina. Mysłowiczanin przebadany został także alkomatem, który dał wynik blisko 2 promile alkoholu w organizmie – dodaje st. sierż. Damian Sokołowski.
32-latek po nocy spędzonej w policyjnym areszcie usłyszał zarzuty. Może mu grozić do 3 lat więzienia.