Radni o bieżący remont nawierzchni ul. Orzeszkowej prosili od kilku miesięcy i doczekali się. Ale czy efekt jest zadowalający? Oceńcie sami.
O naprawę, w imieniu mieszkańców, wnioskowali i dopominali się kilkukrotnie radni Marek Mikuła, Dariusz Wendreński i Adrian Panasiuk. W ostatnich dniach nawierzchnia została „wyremontowana” - część ubytków została uzupełniona.

Mimo to jakość przeprowadzonego remontu bieżącego budzi zastrzeżenia.
- Tylko czy takie prace powinno się wykonywać dzień po obfitych opadach deszczu? Jak widać na zdjęciach – pod kałużami może kryć się dosłownie wszystko… - zauważa jeden z wnioskodawców radny Marek Mikuła.
Reklama

Jeden z mieszkańców komentuje, że pracownicy do ubytków wypełnionych wodą wrzucali masę asfaltową i walcowali. „Ale górki i tak zostawili, wygląda to gorzej niż przed pracami” - ocenia mężczyzna.
Kolejne wątpliwości dotyczą zakresu napraw.

- Czy remont nie powinien obejmować też krawędzi jezdni, aby kierowcy nie ryzykowali uszkodzenia opon i felg lub kolizją z innym pojazdem, ponieważ jezdnia w tym miejscu staje się bardzo wąska? - pyta Marek Mikuła.
I ostatnia uwaga do przeprowadzonego remontu.

- Czy po remoncie materiał powinien zostać na prywatnym podjeździe? Odpowiedź jest oczywista… a mimo to został – dodaje radny Mikuła. - Mam nadzieję, że ekipa wróci, dokończy pracę i posprząta teren. Bo tak to wyglądać po prostu nie powinno – podsumowuje radny.
Fot. radny Marek Mikuła
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Elegancko, ma ktoś namiary na wykonawców bo mam wjazd do poprawy?
Elegancko, ma ktoś namiary na wykonawców bo mam wjazd do poprawy?