Dziećkowickie wzgórze Grabina to miejsce urokliwe, pełne niespotykanych okazów roślin, drzew i porośnięte soczystą trawą. Po skoszeniu i wysuszeniu jest ona całorocznym pokarmem dla koni ze stadniny „Arabka”.
Sianokosy dla „Arabki” i jej głównych mieszkańców – koni - odbywają się w ciągu lata raz, czasem zdarzy się, że dwa razy. Trawa na Grabinie jest bardzo dobra gatunkowo, ale musi się dobrze wysuszyć, żeby była pożytecznym i zdrowym pokarmem. W tym sezonie zebrano ponad 400 beli dobrego gatunkowo, czystego siana.
Sianokosy dla wielu dzieci, a nawet i dorosłych, to ogromna atrakcja. Niewielu jest już gospodarzy, dzieci, zwłaszcza te mieszkające w blokowiskach, nie widzą jak się trawę kosi, jak formuje bele do przechowywania na długi okres, by starczyło do kolejnej wiosny. Dla nich to święto, że mogą pomóc, pograbić, popatrzeć na kosiarki. Prawdziwych kosiarzy z kosami, jak w reymontowskich Lipcach, już nie ma, pomagają maszyny.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA Pięcioro dzieci: Anastazja, Jasiek, Wiktoria, Klaudia i Oliwka miały niepowtarzalną okazję uczestniczenia w zbiorach siana na Grabowym Wzgórzu w Dziećkowicach. Pod okiem Celiny Nierodkiewicz i głównego „kosiarza” Sławka Kuśmierza pomaszerowały z „Arabki” na wzgórze, przyglądały się i pomagały. Podsumowaniem tego pracowitego popołudnia był typowy wiejski poczęstunek pod belami siana. Świeży, pachnący bochen chleba, pokrojony na ogromne pajdy, z masłem i miodem smakował wyśmienicie. Roześmiane i najedzone buzie świadczyły o udanym i pracowitym dniu.
OLYMPUS DIGITAL CAMERA Po posiłku był czas na zabawy, czyli mozolne wspinaczki na ogromne bele siana. Nie była to łatwa zabawa, wejść na belę wymaga siły i sprytu, tak samo jak utrzymanie się na niej. Ale co to za trudność dla dzieci.
(SA)