Monika i Jacek Parisowie w 2014 roku przepłynęli kajakiem Wisłę – wyruszyli z Mysłowic do Gdańska, zabierając ze sobą serce z węgla, które zawieźli do Bazyliki Mariackiej. Rok później dopłynęli z Mysłowic do Paryża. Ich kajakarskie wyprawy nie były zwykłymi turystycznymi podróżami – w ten sposób chcieli podkreślić fakt, że dawniej Przemsza była wykorzystywana do transportu wodnego. Tym szlakiem spławiano z Mysłowic m.in. węgiel do wiślańskich portów. Największy rozwój Przemszy nastąpił w latach międzywojennych. W Mysłowicach planowano nawet budowę rzecznego portu węglowego, jednak plany te zostały przekreślone przez wybuch II wojny światowej.
Parisowie od kilku lat nie ustają w promowaniu Przemszy i przypominaniu o jej historycznym znaczeniu. Galar, który zbudował pan Jacek nosi nazwę Lux ex Silesia, czyli Światło ze Ślaska, i jest mniejszą kopią dawnych galarów, które przed laty pływały na Przemszy. 14 czerwca galar został poświęcony przez ks. proboszcza parafii Św. Krzyża Piotra Płonkę, a następnie symbolicznie zwodowany na Słupnej. Wcześniej, podczas mszy św. odprawionej w kościele Mariackim w intencji wszystkich ludzi dobrej woli wykonujących niebezpieczne zawody, poświęcono sztandar Flisaków i Gwarków znad Przemszy p.w. św. Barbary. Sztandar został wyhaftowany przez Monikę Paris.
- Sztandar wyróżnia się oryginalnym drzewcem, który składa się z pychowego wiosła i górniczego kilofka. Pierwszy płat sztandaru przedstawia obraz św. Barbary, patronki zarówno górników, jak i flisaków. Została ona przedstawiona na tle zbiegu rzek Czarnej i Białej Przemszy, po której płyną tradycyjne galary załadowane węglem, a w oddali widać symboliczne szyby kopalni przypominające o górniczych tradycjach na tym terenie. Na drugim płacie sztandaru znajduje się zwyczajowe pozdrowienie górnicze „Szczęść Boże”, a poniżej herb województwa śląskiego z czasów II Rzeczypospolitej, kiedy rzeka Przemsza była ważnym elementem rozwoju regionu, a plany jej wykorzystania bardzo ambitne – wyjaśnia Monika Paris. Na sztandarze widnieje także m.in. łacińskie motto Paryża fluctuat nec mergitur - rzuca nim fala, lecz nie tonie. - Można to zrozumieć dosłownie, ale i jako zapowiedź ciężkiej pracy,jaka czeka członków klubu, aby przywrócić rzece Przemszy należne jej miejsce w regionie – dodaje Monika Paris.
W uroczystości wzięli udział goście z odległych zakątków kraju, m.in. z Kaszub, flisacy z Pienin, Sandomierza, Krakowa, Jukace z Żywca Zabłocia, którzy na Słupnej dali widowiskowy pokaz strzelania z batów oraz członkowie lokalnych stowarzyszeń. Nie obeszło się bez tradycyjnej butelki szampana rozbitej o burtę, a chętni mogli popłynąć galarem w krótki rejs.
- Niestety, to wodowanie nie odbędzie się nad brzegami Przemszy, bardzo ubolewamy nad tym faktem, ale mam nadzieję, że dzięki współpracy z samorządem i na wyższych szczeblach, te galary niedługo popłyną po Przemszy – mówiła podczas symbolicznego wodowania na Słupnej Monika Paris i dodała, że nazwa galaru Światło ze Śląska ma być promyczkiem, który zapoczątkuje powrót tej tradycji.